Co zrobi Murawski?
Na polu bitwy pozostały dwa kluby - Polonia Warszawa i Lech Poznań. Rafał Murawski stoi przed życiową decyzją. Wrócić na stare śmieci i zwojować jeszcze coś w Europie, czy też odłożyć trochę kasy do sportowej emerytury i od czasu do czasu poznać uroki polskiej stolicy? Co zadecyduje? Duch sportowca, czy duch materialisty?
Kibice Lecha Poznań mają chyba już dosyć właścicieli ich ukochanego klubu. Zamiast obiecanych transferów (obiecanych już od dwóch lat), co chwila słyszą o kolejnych odejściach z klubu. Najpierw Rengifo, później Lewandowski, teraz Peszko, za niedługo być może Kikut... O poważnych transferach "do klubu", ani widu, ani słychu, bo jeżeli w takich rozmiarach traktujemy transfer Huberta Wołąkiewicza, to w takim razie, gdzie ta nasza liga się znajduje? Jesteśmy daleko za Murzynami (pozdrowienia dla selekcjonera Smudy). Pojawiła się okazja ściągnięcia pod swoje skrzydła Rafała Murawskiego. Byłby to powrót "Murasia" do Poznania, po przygodzie z rosyjskim Rubinem Kazań. Jak mówią władze Kolejorza, miałby być to swego rodzaju transfer "dla kibiców" (pamiętajmy, hojność to podstawa). Niestety jak "Filip z konopi" wyskoczył Józef Wojciechowski, a że dla prezesa "Czarnych koszul" nie ma rzeczy niemożliwych, oznajmił całemu światu wszem i wobec, że Murawski wyląduje przy Konwiktorskiej. To się nazywa medialność...
Smutna wiadomość dla kibiców Kolejorza jest taka, że jeżeli Wojciechowski będzie chciał sprowadzić "Murasia" na Konwiktorską, to bez problemu to zrobi. Dla niego, w przeciwieństwie do Pana Rutkowskiego, czy też Pogorzelczyka, wyłożyć milion euro za piłkarza, to jak dla przeciętnego Kowalskiego kupić sobie paczkę fajek. Przemysław Rudzki, dziennikarz "Faktu", mówił mi, że prezes Polonii potrafi podejść do kelnera i powiedzieć mu, że jeżeli dobrze pokroi schabowego jego córce, to dostanie dobry napiwek. No i kelner, za taki mały drobiazg, jest bogatszy o jakieś sześć stówek. Jedynym magnesem jaki w przeciwieństwie do Polonii może przyciągnąć Murawskiego do Lecha jest... stadion. Jest to tak naprawdę jedyny obecnie element, w którym klub z Warszawy ustępuje Lechowi, choć niedługo może się to zmienić. Jeżeli Wojciechowski będzie chciał wynajmować Stadion Narodowy, to i to zrobi. A wtedy wszystkie różnice, które wydawać by się mogło, nie zostaną zniwelowane przez najbliższe 10 lat, mogą zostać zniwelowane w przeciągu roku.
Główna decyzja należy więc do piłkarza Rubina Kazań. Jeżeli piłkarz Polonii poleci na kasę, to wyląduje w Polonii, jeżeli zaś postawi na aspekt strikte sportowy, to po raz kolejny będziemy mieć dane oglądać go w koszulce Lecha. Sam piłkarz podkreślał, że z miłą chęcią wróciłby do Lecha... Było to jednak zanim jeszcze zainteresowanie tym piłkarzem wyraził prezes Wojciechowski. Gdziekolwiek Murawski nie wyląduje i tak mówi się, że będzie najlepiej opłacanym piłkarzem w lidze. Mówi się o kwocie 450 tys. euro rocznie. I teraz pada pytanie. Naprawdę warto tak bardzo przepłacać?
Sebastian Czapliński
Fot: CyfraSport
Zapraszamy na: sebastianczaplinski.blogspot.com
oraz zachęcamy do głosowania na blog Sebastiana w konkursie Blog Roku 2010
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










