Szukamy sparingpartnera dla reprezentacji Polski!
Wielkie poruszenie w polskim piłkarskim świecie. Futbolowa federacja Cypru nie bardzo chce z nami zagrać w jednym z czerwcowych meczów towarzyskich. Propozycja PZPNu jest dla nich bardzo mało atrakcyjna z kilku powodów: po pierwsze Polska na piłkarskiej mapie Europy i świata nic nie znaczy. Po drugie, na początku czerwca cypryjscy piłkarze chcą odpoczywać, żeby jak najlepiej przygotować się do lipcowych meczów eliminacji do Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Po trzecie, kontraktowanie za pięć dwunasta trąci mocnym amatorstwem.

Fot.: zabiaperspektywa.blox.pl
Profesjonalizm w PZPNie aż w oczy kłuje. Na początku czerwca miały się odbyć trzy sparingi naszej kadry. Na razie pewne jest, ze odbędzie się jeden, żeby było smieszniej - jedyny poza terminem FIFA. Na terminy oficjalne, nasze związkowe pierdoły nie zakontraktowały żadnego rywala! Miała być Słowacja, potem Czechy, ostatecznie wyszło nic. Teraz nawet Cypr ma nas w dupie.
Z kim Polska może zagrać na początku czerwca? W zasadzie wszystko jedno. Z meczu nikt żadnych wniosków nie wyciągnie, co najwyżej kilku zawodników dopisze sobie w CV "x-krotny reprezentant Polski", a portfele napcha sowitym wynagrodzeniem. A skoro będzie tak samo źle, jak jest, to jaka różnica z kim zagramy? Żadna. No więc, garśc propozycji, kogo można w tym czasie wynając na 90 minut kopaniny.
1. San Marino (lub inna potęga). Nasz ulubiony rywal. W historii jeszcze nigdy z nimi nie przegraliśmy. Ba, to właśnie z tym zespołem zwyciężyliśmy aż 10:0, co jest naszym najwyższym zwycięstwem w dziejach. Jest tylko jeden problem: w przypadku ewentualnej wygranej (biorąc pod uwagę dyspozycję Biedronek Smudy, trzeba założyć różne możliwości), do rankingu FIFA nie doliczymy sobie zbyt wielu punktów. Jeśli jednak San Marino nam odmówi (albo my nie bedziemy chcieli) można wybrać inne piłkarskie potęgi: Papua Nowa Gwinea, Wyspy Samoa, Guam, Andorra, Wyspy Dziewicze, Dżibuti, Seszele. Możliwości jest masa.
2. Fałszywa reprezentacja Togo. Tak, tak, takie mecze też sie zdarzają. W zeszłym roku, selekcjoner Bahrajnu, Josef Hickersberger przecierał oczy ze zdumienia, gdy jego piłkarze (których uważał za beznadziejnych) wygrywają 3:0 z piłkarzami z Togo. Szybko doszedł do wniosku, że coś jest nie tak - i nie mylił się. Okazało się, że większośc z tych piłkarzy była podstawiona, a togijska federacja o niczym nie wiedziała. Nic dziwnego, skoro pół roku wcześniej została zawieszona przez FIFA. Może ci, którzy zorganizowali to spotkanie, daliby sie namówić na ściągnięcie pseudotogijczyków do Polski? Taki symbol: pseudotogijczycy vs pseudopiłkarze.
3. Reprezentacja Polski w piłce noznej Kobiet. Dlaczego organizuje się mecze internarodowe, a tych interseksualnych już nie? To dyskryminacja! Reprezentacja Polski pań może nie spisuje się fenomenalnie, ale w rankingu FIFA znajduje się wyżej niż reprezentacja męska. Wprawdzie w kobiecym rankingu miejsc jest mniej, ale 31. miejsce na 152, to mniej więcej jak miejsce 71. na 202. W dodatku nasi piłkarze bedą dobrymi sparingpartnerami, bo i tak grają jak panienki. Do atrakcji takiego spotkania napewno będzie można zaliczyć wymianę koszulkami, a w trakcie zgrupowania - wspólne przymierzanie ubrań w pięciogwiazdkowym hotelu.
4. Reprezentacja obcokrajowców w Ekstraklasie. Będziemy mogli się naocznie przekonać, czy pomysł na ograniczenie liczby piłkarzy z zagranicy w naszej Ekstraklasie jest dobry. Jeśli nasi piłkarze okażą się gorsi, to znaczy że nie. Jeśli bedą lepsi, to będzie znaczyć, że tak. W bramce Pareiko, parę stoperów tworzą Chavez i Arboleda, Vrdoliak na defensywnym pomocniku, Melikson i Stilić w środku pola, Kirm i Traore na skrzydłach, w ataku Rudnevs... Co najważniejsze, wynik nie pójdzie w świat, a więc oszczędzimy sobie wstydu.
5. Reprezentacja U-23. Skoro istnienie obydwu reprezentacji nie przynosi żadnego pożytku, sprawdzimy, która z nich jest bardziej beznadziejna i bezużyteczna. Biedronki Smudy czy młode talenty Zamilskiego (Majewskiego już nie). W naszej kadrze U-25 (de facto niektórzy tyle mają lat, jeszcze w niej grajac) zobaczymy Janczyka, Ćwielonga, Króla, Kokoszkę, Hanzela czy Gliwę. Młode talenty pierwszej wody. Przynajmniej raz nie zaskoczy nas też stan boiska, bo wszystko o obu drużynach bedzie wiedział sztab kadry. To znaczy, miejmy taką nadzieję. No i jeszcze jeden plus: taki mecz może być zwykłą gierką treningową na zgrupowaniu, więc nikt nie będzie zatruwał nim kibiców i puszczał w telewizji.
6. Reprezentacja Polski aktorów. Tak, da się zrobić. Będą wprawdzie wątpliwości odnośnie tego, czy taki Arboleda, Kucharczyk albo Trałka mają grać jako piłkarze, czy moze powinni skupić się na tym, co umieją najlepiej - na aktorzeniu, ale chyba damy radę. No i ci nasi aktorzy, zamiast po raz tysięczny grać Hamleta czy Cześnika w teatrze, albo udawać miłość w jakimś telewizyjnym serialu, zaczną pokazywac naszym kopaczom jak profesjonalnie wymuszać karne, symulowac uderzenie w twarz czy wmawiać sędziemu, że nic złego nie zrobili. Można też sie posunąć o krok dalej i wyreżyserować całe spotkanie. W końcu mamy sporo doświadczenia w ustawianiu meczów. Na reżysera proponowałbym Janusza Zaorskiego - tego od "Piłkarskiego pokera".
7. Mecz z Orłami Górskiego. Znana jest anegdotka o tym, jak rozmawiał George Best z Alexem Fergusonem:
– To jak George, gdyby dziś wasz Manchester United zagrał z moim, to jaki byłby wynik – zapytał Ferguson.
- Wygralibyśmy 1:0.
- Tylko 1:0? – uśmiechnął się Szkot. – Dlaczego tak nisko?
- Bo czterech z nas nie żyje, a reszta jest po sześćdziesiątce
Kaziu Deyna nie żyje, reszta jest po sześcdziesiątce, mogłoby się udać. "Człowiek, który zatrzymał Anglię" zatrzymywałby tylko nieliczne strzały Lewandowskiego, król strzelców Mundialu, mimo opasłego, prezesowskiego brzucha pewnie dawałby jeszcze radę Głowackiemu i Sadlokowi, a Kasperczak powstrzymywałby rajdy Błaszczykowskiego.
8. Mecz z drużyną bezdomnych. Ten pomysł nie jest taki do końca głupi. Polacy na mistrzostwach świata bezdomnych zdobywali jakieś trofea (nieraz drugie lub trzecie miejsce), poza tym to właśnie o taką imprezę otarł się Bebe, który trafił przed sezonem do Manchesteru United. Wprawdzie na te mistrzostwa powołania nie dostał, ale był brany pod uwagę. Pytanie tylko, czy jakaś topowa drużyna bezdomnych nie byłaby zbyt silnym przeciwnikiem dla naszych kadrowiczów. W końcu łatwiej gra się bez domu, niz bez umiejętności.
9. Watykan. Istnieje taka reprezentacja, naprawdę. Co prawda nie jest zrzeszona w FIFA bo w piłkę gra bardziej amatorsko niż nawet San Marino, ale od czasu do czasu kelnerzy księża się skrzykną i dawaj! na boisko. Jak dotąd drużyna ta rozegrała dziewięć spotkań i - uwaga - przegrała tylko jeden raz. W dodatku w meczu z... włoskim ministerstwem finansów. No tak, na urząd skarbowy nie ma mocnych. W każdym razie mecz wpisywałby się w obchody uroczystośc beatyfikacji Jana Pawła II, oraz hasło wyborcze Grzegorza Laty - "drogą papieża będę szedł".
10. Legia Warszawa. Reprezentacja Polski kołacze się w okolicach najgorszego miejsca w rankingu FIFA w historii. W zasadzie piłkarsko jesteśmy zadupiem. To całkiem podobna sytuacja do Legii Warszawa, która dawno nie pamięta takiego kryzysu, jaki przeżywa obecnie. Czy w meczu dwóch wielkich przegranych ktoś zdoła zwyciężyć? Pewnie gdyby się dało, to obie drużyny mogłyby jednocześnie ten mecz przegrać.
O zawirowaniach z naszymi sparingpartnerami przeczytaj także w blogu Tomasza Szatańskiego.
Zapraszamy na: zabiaperspektywa.blox.pl.
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










