Piechniczek, Wisła i parytety
Wygląda na to, że koszmar polegający na ograniczeniu liczby obcokrajowców w Ekstraklasie zbliża się wielkimi krokami. Smuda, Piechniczek - czyli jeden PZPNowski sort, coraz częściej i głośniej zaczynają mówićo tym jednym głosem, dodatkowo sprawę podsycają dziennikarze, więc takich rozwiązań spodziewać nalezy się w ciągu najbliższych kilka miesięcy.
Dziś jeden z "leśnych dziadków", którego od pezetpeenowskiego stołka oderwać nie sposób, czyli właśnie Antoni Piechniczek, dał wywiad sportowemu magazynowi Gazety Wyborczej. Jeden z tych, których uważa się za "świętych polskiej piłki", bo kiedyś coś z naszą Reprezentacją osiągnął, podobnie jak Grzegorz Lato, który kiedyś, coś strzelił i Jan Tomaszewski, bo coś obronił. Zresztą i w tym wywiadzie, Piechniczek musiał wtrącić o czasach swoich i Kazimierza Górskiego, a potem coś o Wiśle Kraków z lat 2002/03. Czyli wieczne życie przeszłością.
O dzisiejszej Wiśle Kraków, Piechniczek mówi tak:
Gdy w Krakowie występowali Szymkowiak, Żurawski, Kosowski, Frankowski...
- Co stało na przeszkodzie, by tej drogi nie kontynuować? Żaden z nich nie jest przecież wychowankiem Wisły. Problem w tym, że Cupiał otacza się ludźmi, którym świetnie płaci i których jedynym marzeniem życiowym było znalezienie się w jego ekipie. Rozlicza ich z rezultatów, więc ci idą po linii najmniejszego oporu i stąd bierze się zaciąg holenderski, hiszpański i Bóg wie jeszcze jaki. Gdyby trafił na inteligentnego i młodego trenera polskiego, to on powiedziałby tak: szanowny panie Cupiał, daję panu gwarancję, że ze mną wyniki osiągnie pan nie gorsze niż do tej pory, a zaoszczędzi pan dużo pieniędzy, bo nie siedzę w kieszeni jakiegoś agenta i nie będę się decydował na kosztowne transfery tylko poszukam piłkarzy, którzy kochają piłkę, chcą się rozwijać i będą się cieszyć z gry w Wiśle.
(...)- Oczywiście, że jeśli nie ma Polaków, można skorzystać z obcokrajowców. Tylko niech Wisła znajdzie pięciu tak świetnych, że nawet gdyby byli w jednej drużynie z sześcioma dziennikarzami "Gazety", to i tak zwycięży. Holendrzy i Bułgarzy, którzy przyjechali do Wisły, traktują Polskę jak Trzeci Świat. Obym się mylił, ale może nie będą zostawiać w ekstraklasie tyle zdrowia, ile zostawialiby, grając w Niemczech czy Hiszpanii. Oni zdają sobie sprawę, że wszystko, co najlepsze, już za nimi.
Mówiąc o agentach piłkarskich, którzy "mają w kieszeni trenerów", Piechniczek chyba zapomina, że do kadry Smudy - chociażby na ten mecz z Mołdawią, to właśnie agenci wciskają swoich zawodników - co przecież nie dziwi, zwłaszcza patrząc na niektóre naziwska piłkarzy. Zresztą przecież praca agenta polega na promowaniu swojego zawodnika, czego Piechniczek chyba zrozumieć nie potrafi - bo w jego czasach takich agentów nie było. Ale czasy się zmieniły i chyba trzeba to zrozumieć.
O składzie na mecz z Mołdawią, mówi on, że "to najlepsi polscy piłkarze" i gdyby popracować z nimi rok czy dwa, mozna by było osiągnąć jakiś sukces. Odważne stwierdzenie, biorąc pod uwagę poziom tamtej padaki i fakt, że żaden z tych zawodników nie powąchałby piłki nie tylko w Reprezentacji Polski prowadzonej przez Piechniczka w latach 80., ale też w tej z 1997 roku.
Wracając do Wisły: Bułgarzy traktują Polskę jako trzeci świat? Bułgarzy? Ilian Micański to właśnie w Polsce się wybił, do klubu Bundesligi zresztą. Zawodnicy, którzy przyjeżdżają do Polski, chcą naszą ligę potraktować jako odskocznię do wielkiej kariery za granicą - tak jak Rudnevs, Marcelo, Diaz czy inni. W Polsce na laurach siadają tylko Polacy - bo gdzie indziej gwiazdą i dobrze opłacanym piłkarzem będzie Dawid Nowak czy Jakub Wawrzyniak?
Doktrynerstwo w sporcie, jest tym, co zabija jego wartość. Nie chcę używać słów typu piękno czy emocje, ale właśnie wartość sportu. Bo piękny i wartościowy futbol będziemy oglądać tylko tam, gdzie będą grać najlepsi zawodnicy. Najlepsi - a nie skład, który musi trzymać się sztywnych ram, z niepotrzebnymi parytetami krajowych piłkarzy. Kibice chcą oglądać drużyny, w których ktoś gra, bo robi to najlepiej. A nie takie, gdzie ktoś gra bo jest Polakiem.
Słowa Piechniczka na temat Wisły nie przeszły bez echa - oburzeni nimi są włodarze Białej Gwiazdy, z Robertem Maaskantem, Bogdanem Basałajem i Stanem Valcksem. Mają oni niestety jeden problem: chcą oni podjąć dyscyplinarne czynności w Ekstraklasie SA i PZPNie - tym samym pezetpeenie, którego działaczem jest Piechniczek i obecnie rządzi prywata i kolesiostwo. Z góry są więc skazani na niepowodzenie, choć nawet w przypadku sukcesu "tęgie bezmózgi" (nie będę używał słowa "głowy", na określenie osób, zachowujących się, jakby ich nie mieli) zawsze znajdą coś czym będą mogli popsuć naszą marną i tak piłkę. Chociazby parytetami.
Zapraszamy na: zabiaperspektywa.blox.pl.
Fot.: Wikipedia
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama











