mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Przemysław Żaba

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2011-03-08 14:06:21

Ilu obcokrajowców potrzebujemy?


Po ostatniej kolejce Ekstraklasy, w której objawiła się gwiazda Dżalamidzego, na wyżyny swoich możliwości wspiął się Jirsak, znów dobrze grał Kirm i Melikson, kolejnego gola zaliczył Rudnevs, technicznym strzałem popisał się Robert Jeż, a karty przy Łazienkowskiej rozdawał Hubnik, wszyscy ci, którzy twierdzą że zatrudniamy słabych obcokrajowców i natychmiast trzeba wprowadzić parytet polskich zawodników na boisku, mogą sobie te swoje teorie wsadzić w wiadome miejsce.

wisla krakow ruch chorzow 2010_11
Radość zawodników Wisły na meczu Wisła Kraków  - Ruch Chorzów Fot.: ASInfo

 

Choć ze wszystkich stron słychać że zbyt dużo piłkarzy z zagranicy do nas przyjeżdża (jakby to był jakiś zarzut do nich), nie jestem w stanie zrozumieć tego zamętu. Jakie obiektywnie ma znaczenie to, czy piłkarzem jest Polak, czy Gruzin, czy Łotysz albo Izraelczyk? Żadne. Gra ten, kto jest lepszy. Interesem klubu jest mieć skład taki, który będzie dobry, nie taki, który będzie polski.

Dziennikarze tę atmosferę podsycają, a działacze betonowego PZPN, czyli doktrynerzy "polskiej myśli szkoleniowej" już szykują ograniczenia. Owszem, w postkomunistycznym bagnie, które obecnie czuwa nad naszą piłką kopaną, trudno zrozumieć, że istnieje coś takiego jak wolny rynek, tylko szkoda że odbijać się to będzie na klubach. Klubach, których właściciele, prezesi, dyrektorzy sportowi i trenerzy wiedzą lepiej, co jest dla nich dobre, niż sitwa działaczy związku skopanej, lubujących się w zakrapianych imprezach i wspominających z rozrzewnieniem lata 80.

Kto z Polaków mógłby być alternatywą dla Meliksona lub Dżalamidzego?
Zapewne produkty z polskiej "fabryki gwiazd" i wiecznie młode talenty jak np Grzegorz Bonin czy Szymon Pawłowski, lub wielu innych. OK, nic do tych piłkarzy nie mam - grają jak potrafią, na swoim poziomie, moze gdyby trafili w młodości na dobrych szkoleniowców, a nie trenerskich analfabetów byliby klasowymi piłkarzami. Ale realia są takie, że na Europę są za słabi (a więc i na europejskie puchary), kosztują dużo (i to dużo za dużo - bo milion euro, jakie krzyknęłyby za nich ich kluby to zapewne cena minimalna), zarabiać chcą dużo i jeszcze sami siebie uważają za gwiazdy.

A obcokrajowcy? Nie dośc, że można pozyskać ich za dużo niższą kwotę, nierzadko prezentują wyższy poziom sportowy, gwiazdami się nie czują, to jeszcze mają motywację, by u nas grać jak najlepiej - by gra w Polsce była odskocznią do wielkiej kariery. A naszym kopaczom wystarczać zaczął status lokalnej gwiazdy, byle zarobić, a się nie narobić - jak mawia klasyk. I efekty widać w postaci zblazowanych i kompletnie pozbawionych ambicji zawodników. Przykro mi to pisać, ale spójrzcie co się dzieje z takimi Łobodzińskimi, Gargułami czy Grzelakami. No przecież to jest dramat. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich - tylko jakichś 80 procent.

Naprawdę śmieszy mnie argument, że największe sukcesy nasze drużyny osiągały, gdy w ich składzie w większości grali Polacy
. To myślenie tak uproszczone, że aż prymitywne. Mój komputer takie przypadki określa jako

ERROR 404

Naprawdę, ktoś kto to wymyślił musi być na bakier z logiką. Legia nie wyszła z fazy grupowej Ligi Mistrzów w sezonie 95/96, bo grali tam Polacy. Wyszła, bo grał tam Leszek Pisz, Marek Jóźwiak, Maciej Szczęsny czy Jerzy Podbrożny - a więc dobrzy piłkarze. Wisła Kraków nie awansowała do 1/8 finału Pucharu UEFA bo grali tam Polacy, tylko dlatego, że grał tam Tomasz Frankowski, Maciej Żurawski, Tomasz Hajto, Arkadiusz Głowacki - a więc dobrzy piłkarze. Ich "polskość" (lub nie) nie ma nic do rzeczy. Zwyczajnie, ktoś w jednym miejscu i czasie zbudował skład, który złożony był z największych gwiazd ligi. Że byli to Polacy? To już inna hstoria. Inny, kurwa, gatunek literacki - cytując dialog z Pulp Fiction.

Przychodzi Rudnevs za 400 tys. euro, Melikson za 700, Dżalamidze wypożyczony za 7,5 (tysiąca euro!) - i to oni na naszych boiskach pokazują więcej, niż krajowe gwiazdeczki, kosztujące znacznie drożej. Sadlok kosztował milion euro, a w derbach Warszawy Michal Hubnik, który w całym swoim życiu miał zaledwie jedną udaną runde, kręcił nim jak rutyniarz. To o czymś świadczy.

Ilu nam potrzeba obcokrajowców w Ekstraklasie? Tylu ilu jest potrzebnych do tego, by poziom się podniósł, a drużyny mogły osiągać sukcesy. No dobrze, to znaczy ilu? O tym zadecydować powinny prawa rynku, który dostosowany jest do potrzeb. Bez żadnych doktryn, bez przymusów, bez parytetów. Ich duża ilośc nie jest ani dobra, ani zła - odzwierciedla tylko pewne prawidła w naszej piłce.


Zapraszamy na:
zabiaperspektywa.blox.pl.



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama