'Kibole' kontra 'Salonowa Koalicja'
Nie rosnący w zastraszającym tempie dług publiczny, nie „afera hazardowa” (której jak powszechnie wiadomo w ogóle nie było), nie kontrowersyjna reforma emerytalna, a wojna z kibicami może stać się gwoździem do trumny rządu Donalda Tuska.
ZŁAPANI WE WŁASNE SIDŁA
Zrzucanie odpowiedzialności z własnych barków i unikanie ciężkich decyzji , to słowa kluczowe polityki prowadzonej przez miłościwie nam panującego premiera. Jeśli sprawy przybierają niekorzystny dla rządu obrót należy zrobić wszystko, by odwrócić od nich uwagę opinii publicznej. Jak się okazuje, przy wsparciu przychylnych establishmentowi mediów, mających ogromny wpływ na kreowanie powszechnie obowiązujących społecznych trendów, sztuka ta „salonowi” powiodła się już nieraz. Przeciętny Kowalski (jak pokazują sondażowe badania poparcia dla partii politycznych jest ich w naszej Ojczyźnie najwięcej) zazwyczaj nie zastanawia się czemu ten Wojewódzki śmieje się tylko z tych, a nie z tamtych? Czy to co pisze ta „Wyborcza” nie mija się przypadkiem z prawdą? Widocznie tak musi być i koniec – śmieje się z tego większość znajomych, większość znajomych bezkrytycznie przyjmuje prawdę objawioną serwowaną przez Gazetę Wyborczą, ażeby za krajowy „zaścianek” nie uchodzić, należy dołożyć do pieca (najlepiej jak najwięcej i jak najdosadniej) choć za bardzo nie wie się dlaczego. Komu? To przecież rzecz oczywista. Świętej pamięci Lech Kaczyński nawet w trumnie traktowany jest jako polityczna konkurencja, którą trzeba jak najszybciej zepchnąć na drugi, a nawet trzeci plan. O imieniu jego brata, niosącym za sobą mroczne widmo IV RP, lepiej już w ogóle nie wspominać. Przedstawiony przeze mnie schemat funkcjonował w najlepsze przez ostatnie 4 lata. Kłótnie o miejsce pochówku śp. Prezydenta na Wawelu, afera na Krakowskim Przedmieściu, wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego o „ukrytej opcji niemieckiej”, etc. etc. Podjudzony tłum z łatwością dawał sobie wmówić wszystko, a że przedmiotami ataku były albo pojedyncze osoby, albo grupy społeczne niezdolne stawić czoła potężnej propagandowej machinie, to wszystko odbywało się w białych rękawiczkach, bez zbędnych protestów zakrojonych na szeroką skalę. „Salonowa koalicja” poczuła się aż tak pewnie, bądź aż tak bardzo nie doceniła swojego przeciwnika, że w celu odwrócenia uwagi od fatalnego stanu przygotowań do Mistrzostw Europy EURO2012, rzuciła rękawicę kibicom. Grunt do przeprowadzenia ataku, przygotowywanego już zresztą od dawna, poprzez systematycznie ukazujące się artykuły i reportaże drukowane w przychylnych establishmentowi mediach, a utrwalające w społeczeństwie obraz kibica, jako bandyty, półgłówka, niszczyciela mienia publicznego, w skrócie pasożyta, którego trzeba się jak najszybciej (najlepiej przed EURO2012) pozbyć z polskich stadionów. Nikt z „salonu” z pewnością nie przewidział, że podzielone różnymi wewnętrznymi konfliktami środowisko kibicowskie, będzie potrafiło zjednoczyć się w walce ze wspólnym wrogiem. Tym oto sposobem rząd Tuska dostał podwójnego pstryczka w nos. Jednym jest delikatnie rzecz ujmując całkowita utrata sympatii wśród kibiców, którzy na każdym meczu zaczęli manifestować swoje nieprzychylne nastawienie do poczynań gabinetu premiera. Drugim, jak pech chciał, są zbliżające się w nieustraszonym tempie wybory, do których szanse na załagodzenie konfliktu równe są praktycznie zeru.
DO JEDNEGO WORKA
Chciał, czy nie chciał, Tusk nie zamierza odpuścić. Wręcz przeciwnie. Premier brnie w swoich oświadczeniach skierowanych do szeroko pojętych „stadionowych bandytów” coraz dalej. Pewnie zewsząd słyszy głosy o słuszności podjętej walki i o tym, że teraz jak chce wyjść ze sporu z twarzą nie może odpuścić. Ciekawi mnie tylko, czy premier jako osoba, która z zeznań najbardziej prawicowego z lewicowych publicystów – Tomasza Wołka, podobno odgrywała dość znaczącą rolę w strukturach kibicowskich gdańskiej Lechii, zastanowiła się choćby przez moment, czyich rad słucha i z kim zamierza wojować. Gazeta Wyborcza – będąca nośnikiem najczęstszych niedomówień i manipulacji w III RP, z „kibolami” na pieńku ma już od dawna. Daremno szukać na łamach GW informacji o działalności charytatywnej i społecznej stowarzyszeń kibiców sportowych klubów z całej Polski – o organizowanych przez nie zbiórkach żywności oraz darów dla dzieci z Domów Dziecka, turniejach dla fanów piłki nożnej, piknikach i wielu innych akcjach służących wychowaniu młodego pokolenia kibiców w duchu fair-play oraz miłości do sportu. Szczególnie bolesne wydają się artykuły piętnujące i ośmieszające patriotyczne inicjatywy kibiców, takie jak np. poznański „Marsz Zwycięstwa” zorganizowany przez „Wiarę Lecha”. Są one najlepszym przykładem na to, że próby destrukcji środowiska kibicowskiego już dawno wykroczyły poza stadionowe trybuny i w chwili obecnej elementem politycznej gry stało się nawet oddawanie hołdu Polakom poległym w walce za niepodległą Ojczyznę. Granica absurdu w dalszym ciągu nie została jednak przekroczona, ponieważ to „salon” przywłaszczył sobie prawo do jej ustalania. Na pierwszych stronach i w czołówkach programów informacyjnych możemy natomiast dowiedzieć się o tym, iż polscy pseudokibice po raz kolejny dali o sobie znać niszcząc nowy, piękny obiekt, o powiązaniu dużej części stadionowych bandytów ze światkiem przestępczym i ich deprawującej roli. Wszystko okraszone drastycznymi obrazami, rodzinami bojącymi się przyjść na stadion i kolejna część planu wykonana. Do czego to wszystko zmierza? Jako kibic chodzący na mecze ukochanego klubu od dziecka, nie popieram chuligańskich ekscesów zarówno na stadionie jak i poza nim. Jednak w chwili obecnej, mimo tego, iż na obiekcie sportowym nigdy niczego nie zniszczyłem, zostałem wrzucony do jednego worka wraz z tymi wyrywającymi krzesełka i dewastującymi wszystko co wpadnie im w ręce. Razem z zakochanymi w magii futbolu prawnikami, lekarzami, przedsiębiorcami, staliśmy się „kibolami” klasyfikującymi się do odstrzału. Idąc tym tokiem rozumowania wszyscy politycy to łapówkarze, ponieważ kilku z nich przyłapano na wymienionym przeze mnie przestępstwie.
PIŁKA NOŻNA DLA KIBICÓW
EURO2012 już za rok, a stan naszych przygotowań najlepiej opisuje tekst transparentu, który zawisł nad głowami „kiboli” Kolejorza w meczu z warszawską Legią: „Projekt EURO2012: Stadiony – przepłacone, autostrady – nie będzie, dworce – przypudrowane, lotniska – prowincjonalne, zawodnicy – słabi”. Te jakże niewygodne dla establishmentu kwestie poruszane są sporadycznie, albo wcale. Bo po co? Lepiej skupić się na bardziej medialnym problemie. Zamiast wesprzeć działalność stowarzyszeń kibiców należy piętnować ich dobre relacje z klubami, a najlepiej je zdelegalizować i zepchnąć do podziemia. Na samym końcu prowokacyjnego łańcucha znajduje się przyznawanie wysokich, nieadekwatnych do wykroczeń kar za anty „salonowe” transparenty: Legia Warszawa – 10 tys. złotych, Lech Poznań – 5 tys. złotych za „niewykonanie poleceń delegata PZPN, wywieszenie transparentów nie związanych z zawodami oraz wniesienie i odpalenie środków pirotechnicznych”; etc. Z pewnością ich adresaci czytając napisy: „Kary na Święta, ktoś o nas pamięta”, „Rządowi dziękujemy za drogi… cukier, chleb, benzynę”, „Miały być drogi – jest drogi cukier” są zaskoczeni pomysłowością i dosadnością haseł tworzonych przez „kiboli”. W „salonie” zawrzało. Po raz kolejny cała Polska usłyszała zapewnienia Tuska o tym, że rząd w walce ze „stadionowymi bandytami” nie cofnie się ani o krok. Można się tylko domyślać, że już wtedy w głowach „zatroskanych” o stan otoczki polskiego futbolu (PZPN zmienił logo na bardziej „dynamiczne” więc o poziom polskiej piłki nożnej możemy być przecież spokojni) osób, zrodził się pomysł zamykania ligowych stadionów. Komenda Główna Policji w swym raporcie za 2010 r., opublikowanym w marcu 2011 r., wskazuje na znaczący spadek naruszeń przebiegu imprez sportowych oraz znaczący wzrost bezpieczeństwa tych imprez, podmioty organizujące rozgrywki notują kolejne rekordy frekwencji na polskich stadionach, media donoszą o rekordowej liczbie chętnych do nabycia biletów wstępu na mecze EURO2012, a za występek części zgromadzonej na meczu finałowym Pucharu Polski, pomiędzy Lechem a Legią publiczności, zamknięte zostały przez posłusznych rządowi wojewodów stadiony w Poznaniu i Warszawie, przez co ucierpieli wszyscy kibice wcześniej wymienionych klubów. Niestety panie premierze, i tym razem nie udało się złamać „chuligańskiej” opozycji. Kilka tysięcy kibiców Legii i Lecha zjawiło się pod swoimi obiektami wznosząc okrzyki „Donald matole, Twój rząd obalą kibole”, „Czy już Donald zapomniałeś jak na Lechii rozrabiałeś?”, a wraz z nimi kolejne trafne transparenty: „Legia to nie stocznia – nie zlikwidujesz nas”, „Tusk = Kononowicz, nie będzie niczego”, „Zemsta Tuska, stadionowa pustka”, „Tusk zamknij Mira i Zbycha – nie stadion” i wiele innych równie pomysłowych. Porządek musi być, społeczeństwo czuć się bezpiecznie ( chwytliwe hasła ), a swoją drogą, ciekawe jak wysoką karę ( bo urząd przecież zachował ) otrzymał od premiera minister Grabarczyk, za zimowy chaos na kolei. Szkoda, że dla dobra wszystkich tu zabrakło tej przykładnej stanowczości w rozwiązywaniu poruszających społeczeństwo problemów.
O NICH, BEZ NICH
Przychylne establishmentowi media robią wszystko, by przekonywać opinię publiczną do słuszności „salonowych” działań wymierzonych przeciwko kibicom. Propagandowa machina ze zdwojoną aktywnością przystąpiła do utwierdzania swoich odbiorców w stereotypie kibica jako bandyty, złodzieja, gangstera. „Kiboli” nikt o zdanie oczywiście nie pyta. Odbiera się im prawo do obrony, składania wyjaśnień, nie zaprasza się do programów publicystycznych – wersja ma być jedna, słuszna, niepodważalna. Tak, aby nikt nie miał wątpliwości kto w tym sporze ma rację. Zabiegi rodem z PRL-u. Wszystko przypiętnowane następnymi wypowiedziami pierwszego sekretarza, przepraszam – premiera, i wojnę, której celem jest utrzymanie władzy, czas kontynuować. Rozstrzygnięcie konfliktu to jedna wielka niewiadoma, ponieważ nikt tak do końca nie wie, do czego mogą posunąć się obie strony sporu. Pewne jest tylko jedno – utrata kilkuset tysięcy głosów na Platformę Obywatelską przed jesiennymi wyborami.
Miłosz Łaski
Tekst napisał Miłosz Łaski dla gazetki Galera News - przyp. red.
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










