mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Miłosz Łaski

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2011-07-15 18:30:42

Do jednej bramki


Po ostatnim piśmie wystosowanym przez Stowarzyszenie Profesjonalnych Piłkarzy i Amatorów, w którym to zawodnicy zaprotestowali przeciwko karaniu kibiców metodą odpowiedzialności zbiorowej, zacząłem darzyć ligowców, oprócz sympatii, prawdziwym szacunkiem, bez względu na moją ocenę ich piłkarskich umiejętności.

WSZYSCY JESTEŚMY „KIBOLAMI”

Biorąc pod uwagę m.in. ostatni występ Jagiellonii w europejskich pucharach, w którym białostocka drużyna udowodniła nam, że dno jest jeszcze niżej niż nam się dotychczas wydawało, jest to naprawdę wyczyn godny podziwu. Czy ten wzrost amplitudy między plusami, a minusami polskiej piłki nożnej jest rekompensatą za żenująco niski poziom minionego sezonu i zawiedzione nadzieje? Odpowiedź brzmi: i tak, i nie. Z jednej strony gorycz porażki z kazachskim Irtyszem Pawłodar, a z drugiej wypowiedź jednego ze współzałożycieli SPPiA - Bogusława Wyparły. Bramkarza można lubić bądź nie, jednak grzechem byłoby odmówić popularnemu „Bodziowi” takich cech jak honor, rzetelność czy silny, odporny na wszelkiego rodzaju uciski, charakter. Oczywiście można dumać czemu piłkarze zrzeszeni w SPPiA wystosowali owe pismo dopiero teraz, czy nie powinni zareagować zdecydowanie wcześniej, gdy premier rozpoczynał walkę z „kibolami” podejmując decyzję zamykania stadionów. Pomimo tego, czytając wypowiedź Mariusza Mowlika, który po meczu Łódzkiego Klubu Sportowego z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza stwierdził, iż forma protestu obrana przez kibiców najstarszej łódzkiej drużyny uderza przede wszystkim w piłkarzy, jestem pełen podziwu i uznania dla solidarności z kibicami, jaką wykazali się polscy zawodnicy.
http://www.zpierwszejpilki.com.pl/cms/cms/zalaczone_pliki/pilkarze_kibice_lksfans_pl.jpg
DONALD AGAINST MODERN FOOTBALL

Nie liczę na to, że ktoś tam na górze czytając treść oświadczenia wystosowanego przez SPPiA właśnie teraz pójdzie po rozum do głowy i zobaczy absurd sytuacji, w jakiej w chwili obecnej znajduje się polska piłka nożna. O jaki absurd chodzi? Aby wyjaśnić tą kwestię posłużę się bardzo lubianym i często wykorzystywanym przez zwolenników „nowoczesnego futbolu” porównaniem klubu piłkarskiego do dobrze funkcjonującej firmy. Gdzie na świecie i w jakiej branży klient musi protestować i prosić się, aby wpuszczono go do sklepu? Czy jeśli w przywoływanym przeze mnie „sklepie” znajdzie się złodziej, „sklep” zamykany jest dla wszystkich klientów? Jakiś czas temu miałem wątpliwą przyjemność wysłuchiwać oświadczenia Donalda Tuska, w którym to premier w niezwykle przekonujący sposób zapewniał, że w tematach piłkarskich nikt go nie oszuka, ponieważ on „naprawdę się na tym zna”. Po tych słowach miałem swego rodzaju deja vu. Panie premierze! A co pan mówił o stoczniach? Stocznie zbankrutowały, już ich nie ma – problem rozwiązał się sam. Idąc śladami tuskowskiej logiki (czyli jej braku) moglibyśmy doszukiwać się powódek zamykania futbolowych aren w chęci upieczenia dwóch pieczeni na jednym ogniu. Niestrawną dla samodzielnie myślących ludzi pieczeń z Gazety Wyborczej znamy wszyscy. Jednak druga… To dopiero majstersztyk! Powszechnie wiadomo, że większość „stadionowych bandytów” jest przeciwna komercjalizacji (synonimy: wuwuzelizacja, popcornizacja) polskich obiektów piłkarskich. Idąc tym tokiem rozumowania premier zamknął stadiony, utrudniając tym samym rozwój czegokolwiek na nich, licząc na poparcie „kiboli”. Logiczne jak cała Platforma i to, że „nikt nie będzie ustawiał nas tam, gdzie stoi NATO”.

PIŁKARSKA SYMBIOZA

Wracając do głównych bohaterów piłkarskich spektakli (z całym szacunkiem panie premierze, ale w tym temacie był, jest i będzie pan postacią drugoplanową). Jak dziś pamiętam, gdy 9 listopada 2002 roku zawodnicy Łódzkiego Klubu Sportowego zmuszeni do rozgrywania meczu z RKS-em Radomsko przy pustych trybunach w geście solidarności z kibicami wywiesili biało-czerwono-biały transparent „Gramy dla kibiców”. Nie wspomnę już o Grzesiu Krysiaku, który grając z przeplatanką na piersi w meczach, w których nie mógł wystąpić, żywiołowo dopingował swoich kolegów z sektora najzagorzalszych kibiców najstarszego łódzkiego klubu – „Galery”. Chciał, czy nie chciał, relacje na linii piłkarze-kibice zawsze będą współzależne, ponieważ teatr bez publiczności, jak i piłkarze bez kibiców tworzą jedynie sztukę dla sztuki, a przecież chyba nie o to w tym wszystkim chodzi.


Miłosz Łaski



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama