Co nas nie zabije, to nas wzmocni?
Inauguracja ligi w wykonaniu ŁKS-u już za nami. Na dzień dobry łodzianie gładko wyłapali „piątkę” od Lecha, wprawiając w osłupienie wszystkich – pół tysiąca najwierniejszych kibiców, kilkudziesięciu dziennikarzy, tysiące telewidzów, a nawet zawodników z Poznania, którym strzelanie bramek przychodziło w piątek z ogromną łatwością. Zszokowany był także trener Andrzej Pyrdoł podczas pomeczowej konferencji prasowej, mimo że standardowo zachowywał stoicki spokój. Jednym słowem – powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej okazał się gigantyczną klapą. Dlaczego?
Na pewno zawiodła psychika łodzian – po obiecującym początku dość niespodziewanie stracili bramkę i od tego momentu zupełnie pogubili się na boisku. Przez pozostałą część meczu z biało-czerwono-białych stopniowo uchodziło powietrze, aż do chwili gdy Rudnevs zdobył swoją trzecią, a piątą dla „Kolejorza” bramkę. Ostatni gwizdek sędziego pozwolił wreszcie jedenastu kompletnie „sflaczałym” piłkarzom ŁKS-u udać się do szatni, co zrobili chyba z ogromną ulgą...
Z perspektywy trybun wyglądało na to, że przez lwią część spotkania ełkaesiacy nie potrafili wypełniać założeń taktycznych Pyrdoła. To, co w ciągu pierwszego kwadransa wychodziło im całkiem dobrze – wysoki pressing i szybka gra „na jeden kontakt” – później przerodziło się w bezładne bieganie, owocujące fatalnym ustawianiem się w defensywie oraz masą niepotrzebnych strat. Przez to co od 22 minuty tkwiło w głowach "Rycerzy Wiosny", nie wychodziły im nawet najprostsze akcje.
Ale... Słabość psychiczna nie może być jednym powodem tak wysokiej porażki. Barw ŁKS-u na boisku bronili przecież zawodnicy bardzo doświadczeni – Marcin Adamski, Marek Saganowski, Dariusz Kłus, Marcin Bykowski czy Michał Łabędzki. Umiejętności ani piłkarskiego obycia im nie brakuje, odpowiedzialności za pięciobramkową przegraną chyba nie należy też szukać w przygotowaniu fizycznym. A nawet jeśli występują jakieś niedostatki kondycyjne, to piłkarze tej klasy potrafią przecież zatuszować je ustawianiem się na boisku.
Kolejną częścią składową fatalnego występu są więc indywidualne błędy zawodników. Z pewnością na wielkiego pecha może narzekać Cezary Stefańczyk, który niefortunną interwencją pokonał Wyparłę. Powiedzmy, że „zawalił” jedną bramkę. Nie popisał się też Bartosz Romańczuk zgrywając piłkę głową wprost do nogi Rudnevsa. To już drugie trafienie Lecha, przy którym poznaniacy nie musieli się szczególnie wysilać. Dodatkowo gospodarzom w środku pola wcale nie pomagał Tomasz Nowak – sprawiał wrażenie zagubionego i notorycznie nie nadążał za mijającymi go Lechitami. Przed tymi trzema zawodnikami jeszcze sporo pracy, jeśli chcą stać się silnymi punktami drużyny, która pragnie spokojnie utrzymać się w lidze.
Błędy indywidualne to zatem solidne powody, na karb których można zrzucić dwie bramki stracone przez ŁKS. Jeśli dodamy do tego fenomenalną skuteczność piłkarzy Lecha (na bodajże sześć strzałów pięć przyniosło im bramki) oraz pomyłki sędziego (niesłusznie uznał aż dwa gole) otrzymamy właśnie całkowity obraz piątkowego „pogromu bełchatowskiego”. Lech Poznań nie grając wcale wybitnie, ale za to bardzo rozważnie, bezlitośnie wypunktował bezradnego beniaminka. I nie pomaga wcale tłumaczenie, że ełkaesiacy „powinni” to spotkanie przegrać dwa-trzy do zera...
Zakończę jednak optymistycznym akcentem, powtarzając za „Saganem”, że lepiej przegrać raz 5:0 niż pięć razy po 1:0. Oby ełkaesiacy z meczu z Lechem wyciągnęli słuszne wnioski i w kolejnym, równie trudnym spotkaniu ze Śląskiem, wywalczyli korzystniejszy rezultat. Oczywiście będzie o to bardzo trudno – wicemistrzowie z Wrocławia z pewnością postarają się dorównać poznaniakom... Ale na łódzką drużynę mobilizująco może zadziałać wymuszona zmiana trenera, ełkaesiacy będą też chcieli „odkuć” się za piątkowe lanie. Musza tylko być skupieni od początku do końca, a na pewno będzie lepiej. O ich zaangażowanie w grę jestem bowiem dziwnie spokojny.

Fot.: www.lkslodz.pl
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










