Pieniądze to nie wszystko?
Niedawno świat futbolu obiegła informacja, że Barcelona podpisała umowę sponsorską z firmą Qatar Foundation. Wszystko wydaje się normalne gdyby nie fakt, że kontrakt dotyczy umieszczenia reklamy fundacji na koszulkach Dumy Katalonii. Do tej pory bowiem Barcelona słynęła z tego, że jej koszulki były „czyste” od reklam.
W 2006 roku ówczesny prezydent katalońskiego klubu Joan Laporta podpisał umowę z UNICEFEM. Nie była to coprawda umowa sponsorska gdyż to Barcelona wspierała agendę ONZ a nie odwrotnie, ale jednak na koszulce Blaugrany pojawiło się jakieś logo. W 2010 roku Laporta zakończył swoją drugą kadencję, a jego następcą został Sandro Rossel. Swoje rządy zaczął od ostrej krytyki polityki swego poprzednika, szczególne słowa krytyki spłynęły na poprzedni zarząd za prowadzoną przez nich politykę ekonomiczną. Wg ekipy nowego prezydenta Barcelona popadła w poważne tarapaty finansowe. Rossel momentalnie zarządził politykę oszczędności, pozbył się z klubu bajecznie opłacanego a zawodzącego Ibrahimovica, a także Dmytro Chygrynskiego, Thierry Henry’ego i Rafaela Marqueza. Pod jego wodzą Duma Katalonii nie była zbyt aktywna na rynku transferowym(pozyskano tylko Adriano i Mascherano). Jednak nie był to koniec kontrowersyjnych decyzji prezydenta w ramach polityki oszczędności. Otóż nie patrząc na 111 tradycję braku reklam na klubowych trykotach podpisał umowę z Qatar Fundation w sprawie zamieszczenia logo tej firmy na koszulkach Barcy. Barcelonismo(zwolennicy Barcelony) podzielili się od razu na dwa obozy. W pierwszym byli zwolennicy prezydenta, którzy chwalili odważną decyzję trenera, która w ogromny sposób ma wesprzeć budżet klubu. Kwota, którą zapłacą bowiem Katarczycy wynosi 165 mln euro. Gra jest więc warta świeczki. Argument ten jednak nie przekonuje obozu przeciwnego. Mówią oni, że koszulki Barcelony nie są na sprzedaż za żadne pieniądze. Wg nich tradycja jest rzeczą świętą. Zwolennikiem tej idei jest były prezydent Barcelony Joan Gaspart, który mimo, że nie jest dobrze wspominany w stolicy Katalonii, akurat w tej kwestii ma wielu zwolenników.
"Przez ponad 25 lat mojego pobytu w klubie uważałem, że koszulka Barçy jest bezcenna. Nie spodobał mi się już pomysł z umieszczeniem na niej logo UNICEF-u. Od tej pory istnieje tylko jeden klub, który nie ma na swych trykotach reklamy, a jest nim Sant Andreu"- twierdzi Gaspart.
Dodatkowo zwolennicy tradycji zwracają uwagę na fakt z jakiego kraju pochodzi nowy sponsor Barcy. Katar nie respektuje praw kobiet, nie wiadomo kto tam sprawuje władzę. Najdalej posunął się były viceprezes klubu Alfonso Godall, który twierdzi, że Rossel musi mieć w tym swój prywatny interes.
Jakie rozwiązanie zatem jest najlepsze? Niewątpliwie Sandro Rossel podjął się bardzo trudnej misji obejmując stanowisko prezydenta Barcelony. Czy więc znane powiedzenie: „Pieniądze to nie wszystko” powinno przyświecać Rosselowi? Czy jednak ważniejsze jest zdroworozsądkowe myślenie ekonomiczne mające poprawić sytuację finansową klubu z Camp Nou? Myślę, że historia i kibice ocenią nowego prezydenta, ja więc nie podejmę próby klasyfikacji jego decyzji.
Michał Buczek
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama











