Kłopoty Polaków w Arsenalu
Dziwne rzeczy dzieją się ostatnio w Arsenalu. Zadziwiający styl ich porażki z Barceloną w Lidze Mistrzów to temat na inną rozprawę. Martwić powinna inna sprawa. Mianowicie jeszcze do niedawna mogliśmy się szczycić, że bramkarzami nr 1 i 2 w czołowym klubie Premiership było dwóch Polaków.

Fot.: www.teamtalk.com
Znane przysłowie mówi, że „to co dobre szybko się kończy”, w przypadku polskich golkiperów Kanonierów niestety okazało się ono brutalnie prawdziwe. Najpierw kontuzji nabawił się Łukasz Fabiański, usłyszał on bolesny wyrok- koniec sezonu. Nie zdążył na dobre udowodnić bossowi, że jest niekwestionowanym numerem jeden w bramce. Wydawałoby się, że pech kolegi jest wodą na młyn dla drugiego z biało-czerwonych czyli Wojciecha Szczęsnego.
Swoją postawą udowodnił, że nazywanie go Wojtkiem należy zostawić jego najbliższym. Kilkukrotnie zagrał naprawdę fantastycznie, powstrzymał napastników ManU czy Barcy w pierwszym meczu. Zdarzył mu się jednak fatalny kiks w finale Carling Cup.
Niestety fatum kontuzji zawisło i nad nim gdyż w rewanżowym meczu z Katalończykami Szczęsny nie zdążył pokazać swojej klasy. Strzał Daniego Alvesa wybił mu palec, więc także i on wyleciał ze składu Arsenalu na kilka tygodni. Nieszczęściem Polaków zdaje się jednak być Manuel Almunia. Wszedł za Szczęsnego w 19 minucie meczu na Camp Nou, niestety dla reprezentantów Polski pokazał się z świetnej strony wiele razy w pojedynkę zatrzymując graczy Barcy. To głównie dzięki niemu Arsenal miał jeszcze cień szansy na awans. Jeśli Hiszpan utrzyma swoją wysoką formę to może zostać ponownie pierwszym bramkarzem Londyńczyków, a wtedy Polakom pozostanie walka o miejsce na ławce rezerwowych. W takim wypadku jeden z nich pożegna się z The Emirates. Pechowcem okaże się pewnie Łukasz Fabiański, który jest starszy od kolegi z drużyny.
Problem Arsenalu z bramkarzami może się też odbić niekorzystnie na reprezentacji Polski. Powszechnie wiadomo, że zarówno Szczęsny jak i Fabiański to pewniacy do kadry na EURO 2012. Jeśli przegrają walkę z Almunią to ich forma od siedziania na ławce rezerwowych na pewno nie wzrośnie. Trener Smuda ma jeszcze coprawda do dyspozycji Przemysława Tytonia i Grzegorza Sandomierskiego, ale wydaje się że nie są oni jeszcze gotowi bronić bramki reprezentacji na EURO.
W tym miejscu pozwolę sobie na osobisty apel: PANIE TRENERZE SMUDA, NIECH PAN W KOŃCU POWOŁA ARTURA BORUCA! Polski nie stać na zrezygnowanie z takiego bramkarza.
Michał Buczek
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










