U Pana Boga za... linią boczną
Wiele osób zawód piłkarza wyobraża sobie jako idylliczną wersję wejścia do raju, powrót do bilibijnego Edenu, w którym troski i zmartwienia nie istnieją, a drzewa są zieleńsze niż stroje Śląska Wrocław, jabłka zaś czerwieńsze niż kartki Tomasza Hajty w najlepszych latach. Pieniądze - o tej samej barwie co korony wspomnianych drzew - płyną strumieniem bystrym niczym Odra, Wisła, Warta, Bzura i Ner w czasach wielkich deszczy, a wysiłek włożony w ich zarobienie nie przekracza raczej możliwości zwykłego śmiertelnika. Wille, alkohol, szybkie, drogie samochody i szybkie, drogie kobiety to utopia w której żyją piłkarze - oczami wyobraźni leniuszków marzących o podobnym życiu podczas wcinania kolejnej pizzy zapijanej chmielnym trunkiem. Wojciech Sokół, muzyk z kraju czystej wódki i brudnych interesów, już dawno wspomniał jednak w jednej ze swoich piosenek, że niestety życie depcze wyobraźnię.
Kolorowy świat bujnie opisywany przez domorosłych pisarzy do realiów ma się jednak nijak. Obalanie mitów rozpocznijmy od zarobków, które wbrew pozorom wcale gigantyczne nie są. Fakt, zazwyczaj pobory przekraczają możliwości ludzi bez wykształcenia i specjalnych predyspozycji - słowem - szaraczków, spójrzmy jednak na drogę jaką trzeba pokonać by do tychże mozolnie się doczłapać. Piłkarze kojarzeni są oczywiście z drinkami o kolorze błękitu spijanymi w najdroższych dyskotekach u boku topowych modelek - w ten sposób nie da się jednak trafić korzystnego kontraktu z piłkarską drużyną. Poprzedzone musi to zostać długimi godzinami na boiskach - najczęściej od najmłodszych lat. Zimne obiady, zawalone klasówki w szkole, ciągłe zmęczenie to nie pierwszyzna dla dzieciaków od najmłodszego biegających po boiskach. Jasne, początkowo jest to sama frajda, w końcu jednak nadchodzi moment, gdy do zwykłej gry dołożyć trzeba żmudne zajęcia na siłowni, fantastyczny stratching, po którym ciężko jest się poruszać, a co dopiero gibać na dyskotekach, ogromne dystanse pokonywane truchtem, biegiem, sprintem, czy pływając. Postronny obserwator powie - przecież za to jest właśnie opłacany! Tyle, że tu powraca temat czy na pewno płaca jest aż tak wysoka. Policzmy bowiem pobory za przykładowy miesiąc - luty - w wykonaniu pierwszoligowego piłkarza. Dwutygodniowy obóz sportowy czyli około 15 godzin pracy dziennie - biegów, taktyki, treningów - spokojnie w dwa tygodnie wyrabiana jest czasowa norma, którą zwyczajny, biurowy bądź fizyczny pracownik wyrabia w miesiąc. A pozostałe dwa tygodnie to przecież dwa 2-godzinne treningi dziennie, plus dieta, plus zajęcia z fizjoterapeutami, specjalistami od fitnessu... To można by określić nadgodzinami. Ile dostaje za to piłkarz? Trzy tysiące? Cztery? Pięć? Jeśli znajduje się w pierwszej jedenastce i - co najważniejsze - o ile mu zapłacą.
Płacić bowiem częstokroć nie ma kto, nie ma za co, a terminy płatności są traktowane jako faktury - czyli pierwsze wezwania do zapłaty. Ktoś powie - jasne, mają płacone po dwadzieścia kafli to mogą wytrzymać potem dwa miesiące bez wypłaty. Ciężko się nie zgodzić. Co jednak z juniorkami, właśnie mających nie dwadzieścia tysięcy, ale dwadzieścia lat. Zazwyczaj dostają jakieś marne ochłapy, a muszą przecież jakoś żyć - z dwóch tysięcy miesięcznie nie jest łatwo wyżyć, gdy masz zakaz "dorabiania" na boku, a co dopiero z dwóch tysięcy na kwartał - bo czasem w trzech jednostkach płatniczych zawodnik dostaje tylko jedną pensję. O tych ludziach nikt nie myśli, a utalentowana młodzież częstokroć musi powiedzieć pas piłce i zacząć godnie zarabiać w innej branży. Z Bogiem sprawa, gdy taki piłkarz ma się gdzie udać - nie płacą mi trzy miechy, ok, nie będę przymierał głodem - odchodzę do innej drużyny, albo kończę z piłką i zajmę się wyczynową filatelistyką - będzie z tego większy - i pewniejszy! - zarobek. Gorzej jednak, gdy od dzieciństwa zajął się piłką i aktualnie w innym zawodzie zupełnie się nie sprawdzi. Wtedy musi się zapożyczać, kredytować i modlić o lepszą przyszłość i sponsora w ciemnym płaszczu, który znikąd przybędzie i wesprze finansowo fatalnie zorganizowaną drużynę. Ach, byłbym zapomniał - przecież zawsze może odejść. Odejść, w hańbie, wśród gwizdów kibiców jako szczur, który jako pierwszy ucieka z tonącego okrętu. Jako zdrajca, szmata bez honoru, który nie ma pojęcia co to lojalność i przywiązanie do barw. Oczywiście kibice mają sporo racji oczekując od zawodników minimum przyzwoitości przy zmianie klubów, tego minimum, którego w historii brakowało już wielu, wspominając choćby Radzia Matusiaka, czy kochanego w całej Łodzi Bartka "Porcelana" Grzelaka. Nie są jednak na tyle wtajemniczeni, by wiedzieć o tym co tak naprawdę przeżywają piłkarze. Przywołać możnaby chociażby dobrze znane przykłady Adasia Marciniaka czy Adriana Świątka, którzy odchodzili z ŁKS-u do Górnika Zabrze.
Inna sprawa to menadżerskie hieny, które częstokroć zgarniają sporą część zarobków piłkarza. Tutaj znowu odezwą się głosy krytyki - jakby nie było popytu na menadżerów to by ich tylu nie było, a przede wszystkim nie byliby tak chciwi. Niestety realia są takie, że bez solidnego wsparcia działacza futbolowego bardzo ciężko o jakikolwiek kontrakt. Całe szczęście, że powstają i coraz sprawniej radzą sobie organizacje pokroju Stowarzyszenia Profesjonalnych Piłkarzy i Amatorów, czy Polskiego Związku Piłkarzy. Mimo to przede wszystkim wizerunek piłkarzy wciąż jest nienajlepszy. Wszyscy myślą - o, taki Mowlaj bierze ślub na Hawajach, musi zarabiać - a nikt nie pamięta, że na początku roku musiał sam płacić za bus na mecz, że przez ponad dekadę gry w piłkę bywały długie okresy, gdy w ogóle mu nie płacono. Po dziesięciu latach nawet pomocnik kucharza uzbierałby na godny ślub, na pewno nie notując tak poważnych wyrzeczeń, jakich wymaga profesjonalny futbol.
Na koniec pozostawiam więc apel: gdy następnym razem - drodzy kibice, dziennikarze, działacze, menadżerowie, komentatorzy - wspomnicie o plugawości piłkarzy, wspomnijcie również o tym, jaką drogę musieli przebyć by dojść tam gdzie są. Jakie motywy mogą nimi kierować i wreszcie czy naprawdę mają jakikolwiek wpływ na swoje losy. Zacytuję na koniec słowa pewnego inteligentnego rapera - nienawidź grę, a zostaw gracza.
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama











