mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Kuba Olkiewicz

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2010-11-16 02:17:50

To my, kibice!


Czasem czytając ogólnopolskie media z ekstraklasy, jeśli brać pod uwagę poczytność i nakład, zastanawiam się dlaczego tak kłamliwa jest obiegowa opinia o kibicach piłkarskich. Nieraz (i nie dwa!) napotkałem nawet oczywiste kłamstwa kreujące fałszywy wizerunek fanatyka. I tak na przykład w ostatnim materiale o zamieszkach w Chorzowie w jednej z wiodących telewizji ukazały się zdjęcia z… 2003 roku. Podobnie było podczas „burdy” na meczu Wisła – Lech.

pozegnanie_jacka_trzeciaka_polonia_bytom_pl.jpg

Ktoś powie, że to szczegóły i drobna niedogodność, dla mnie jednak sporym nadużyciem jest używanie taśmy z jednego z największych stadionowych antywidowisk, gdy walczyły setki osób, a policja nie potrafiła zapanować nad zamieszkami do stworzenia oprawy dla materiału o utarczce, gdzie nie doszło nawet do fizycznego kontaktu między zwaśnionymi grupami.

Po kolei jednak. O ile bój kibiców Widzewa i Zawiszy faktycznie był nieuzasadniony oraz dość bezsensowny to już rzekome „starcia i dantejskie sceny” w meczach Lecha z Wisłą, czy Ruchu z Lechem to moim zdaniem gruba przesada. By określić takim mianem wydarzenia w państwie, gdzie w latach dziewięćdziesiątych na meczach reprezentacji bili się wszyscy ze wszystkimi, a kibice bezkarnie łazili po murawie, a przyzwyczajeni do tego piłkarze nawet nie przerywali gry, potrzeba naprawdę krwawej jatki. Tymczasem w spotkaniu Kolejorza z Białą Gwiazdą kibice nawet się ze sobą nie starli, ograniczając jedynie do szarpania pleksiglasowych osłonek. W meczu dwóch niebieskich drużyn, głównym szwarccharakterem byli ubrani na czarno bandyci mieniący się ochroną obiektu, co zresztą dość obficie udokumentowane zostało na taśmach filmowych kibiców z Poznania. Kary za które PZPN ukarał kluby to z kolei nagana finansowa za… oprawy pełne pirotechniki. Przykro mi, ale to nie moje subiektywna opinia, ale zgodny głos wielu tysięcy ludzi, nawet tych niezwiązanych w żaden sposób ze środowiskiem futbolowym – oprawy to sól piłkarskiego widowiska. Zakaz używania pirotechniki jest idiotyczny, a karanie klubów niczego nie zmieni – kibice sami opłacają bowiem za siebie kary i po prostu zwiększa im to koszt zorganizowania tego pięknego widowiska na trybunach.

Neguję więc sam pomysł zwalczania kibiców, bowiem moim zdaniem „tygrys jest z papieru”, bądź też „nie taki diabeł straszny”. Jeśli już jednak bym się na taki ruch zdecydował, na pewno nie wspierałbym pomysłów pani Margaret Thatcher. Mimo olbrzymiego szacunku jakim ją darzę i poparcia dla większości jej pozasportowych inicjatyw, uważam, że ruch kibicowski w Anglii i zwyczajny mord, jaki na nim przeprowadzono to prawdziwa zbrodnia. Wylano dziecko razem z kąpielą, o czym najlepiej świadczy choćby zachwyt, jakie wyrażają przy każdej możliwej okazji angielscy kibice dla środkowoeuropejskiego stylu kibicowania. Choć nie miałem zbyt wielu okazji doznać na własnej skórze wsparcia kibiców, to i tak jestem w stanie z ręką na sercu powiedzieć, że każdemu piłkarzowi zdecydowanie lepiej gra się przy pełnych, głośnych i kolorowych trybunach, niźli przy widowni teatralnej, jaką proponuje nam Anglia czy Hiszpania. Kto wie, jaki przebieg miało by spotkanie Manchesteru z Lechem, jeśli gospodarzy nie wspierałby 40-tysięczny rozwrzeszczany kocioł.

Zgodzę się natomiast z ostatnią tezą felietonu, iż zmiany „niemieckie” przyniosłyby sporo korzyści klubom z Polski. Ich celem nie jest i nigdy nie była jednak eliminacja kibiców ze stadionu i niejako „kastracja” ich przekonań, ale zorganizowanie i ucywilizowanie ruchu fanatyków. Stadionowe zadymy to już praktycznie rzadkość, z kolei pirotechnika to nic złego i zdrożnego, więc wejście kibiców w skład akcjonariuszy klubu przyniosłaby im możliwość także ustalania ile procent budżetu w tym miesiącu idzie na oprawy, ile na wyjazdy kibiców, a ile na pensje zawodników, dobieranych według najważniejszego kibicowskiego klucza – waleczności i lojalności. Mój kolega niestety nie ma racji wymieniając w gronie tych „dobrych” klubów jedynie Lecha – nienaganne stosunki (obustronne!) między działaczami a kibicami istnieją także w ŁKS-ie, w Górniku, w Piaście czy Radzionkowie. O tym jednak się nie mówi, jest to bowiem nieciekawe i nudne – co kogo interesuje, że działacze Stowarzyszenia Kibiców ŁKS aktualnie szkolą się w kierunkach marketingowych, a zapatrzony w nich zarząd nie podejmuje bez konsultacji z nimi nawet wyboru kiełbasy stadionowej [sic!]. Ważna jest sensacja, a ta stworzona zostanie jedynie w atmosferze grozy i niepokoju panującej przecież non-stop w telewizyjnych relacjach ze stadionów. Negatywna opinia tkwi w pamięci, a osoba postronna zaczyna się obawiać, czy warto iść „dostać w łeb” na stadion. Apeluję więc – przestańmy zdobić naszego diabełka z trybun w strój Lucyfera i straszyć nim niegrzeczne dzieci. Nie warto, nie ma sensu, a nade wszystko – może to zepsuć wyśmienitą atmosferę na polskich trybunach, od lat znajdujących się w europejskiej czołówce



Kuba Olkiewicz

Fot.: www.poloniabytom.com.pl



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama