mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Kuba Olkiewicz

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2011-01-07 17:22:25

Myśliwi i ofiary


Transferowa karuzela to okres uczty dla prasy, która znudzona sezonem ogórkowym może ochoczo rzucić się na najmniejsze nawet domysły i z dzikością w oczach publikować na lewo i prawo pogłoski transferowe. „Źródło zbliżone do oficjalnego”, „człowiek związany z klubem donosi”, „menadżer zawodnika twierdzi, iż”, „pies znajomego brata dziewczyny stryjecznego wujka uważa, że”…

Fragmenty artykułów są tendencyjne i jednoznacznie wskazują, że kasta dziennikarska po prostu sobie gdyba. Fakt, że zazwyczaj gdzieś tam kiełkuje ziarenko prawdy, lecz nie jest powiedziane, że wykiełkuje z niego dorodne drzewko zatwierdzonego przez klub, zawodnika, PZPN, menadżera i Boga transferu. Dlatego też w poniższym artykule skupię się na tych transferach, które już doszły do skutku, zawodnicy są już w mieście swoich nowych drużyn, lada dzień wybiegną na murawy nowych stadionów i w żadnym wypadku nie okażą się kolejną dziennikarską kaczką.

Zacznijmy od góry, bo tam zresztą działo się najwięcej. Lider tabeli, Łódzki Klub Sportowy po raz pierwszy od wielu lat nie przeprowadził zimowej wyprzedaży. W klubie pozostali wszyscy najważniejsi gracze, mimo starań Legii udało się zatrzymać nawet błyskotliwego skrzydłowego, Kubę Koseckiego. Cała ekipa deklarowała w wywiadach, że nikt nie zamierza opuszczać Łodzi przed awansem do ekstraklasy, stąd też dziennikarze mieli okrojone pole manewru jeśli chodzi o spekulacje odnośnie osłabień najstarszego łódzkiego stowarzyszenia sportowego. Pełen Freestyle uprawiali z kolei w kategorii wzmocnień. Saganowski, Gajtkowski, Kaczmarek, Madej, Mila, Świątek, Matusiak… Przed pierwszą konferencją, na której zazwyczaj ŁKS prezentuje nowych graczy wskaźnik rozgrzania z ciekawości przekraczał wszelkie dopuszczalne normy. Zupełnie nikt w Łodzi nie wiedział kim będzie nowy gracz, a wieść, że jest to Patryk Kubicki spadła niczym grom z zupełnie jasnego nieba. Młody, perspektywiczny zawodnik, „szarpie” sporo na skrzydłach, ambitny, waleczny, diabelnie szybki. Tak pokrótce charakteryzowali go entuzjaści, grono sceptyków ograniczało się zaś do wytykania sławnego ojca, który rzekomo „załatwił” mu karierę oraz nikłego doświadczenia. Jakby Rooney, Owen, czy Robinho zaczynali jako 25-latkowie. Mniejsza jednak z gronem krytykantów, najciekawsze zjawisko zdarzyło się wczoraj. Otóż niemal całe gremium uprzednio atakujące Kubickiego jako gracza zbyt młodego na grę w ŁKS-ie wczoraj wyskoczyło z tonami pretensji do włodarzy łódzkiego klubu jakoby 33-letni Bykowski był już za stary… Właśnie „Byczek” został bowiem drugim wzmocnieniem lidera. Cztery gole w Panathinaikosie, czy to nie wystarcza, by otrzymać szacunek od dziennikarzy? Mistrzostwo Polski? Jakby to rzekło młode pokolenie: „heeeloooł?!” Coś tu nie gra. Tak czy siak, obaj gracze ofensywni w opinii ekspertów – ekspertów, nie dziennikarzy – będą bardzo ciekawymi uzupełnieniami do doskonale działającej łódzkiej maszyny. Wspólnie zapewne załatają jedyną lukę u Rycerzy Wiosny, tą na prawej pomocy, a przecież Tomasz Kłos zapowiedział, że to prawdopodobnie jeszcze nie koniec transferów. Jak na razie w okienku transferowym ŁKS wygrywa 3:0, a bramki to Kubicki, Bykowski oraz utrzymanie w składzie Koseckiego, Smolińskiego i Mięciela.

Wokół Podbeskidzia było zdecydowanie ciszej, a przede wszystkim – bardziej przewidywalnie. O powrocie Sokołowskiego na stare śmieci mówiło się już od bardzo dawno, transfer więc nikogo nie zaskoczył, co nie oznacza że nie był trafiony i udany. Czterokrotny zdobywca krajowych pucharów z Dyskobolią nie wybiera się bynajmniej na emeryturę. Cel jest jasny – tym razem Góral chce posmakować ekstraklasy w swojej rodzinnej Bielsko-Białej. W osiągnięciu tegoż ma pomóc przede wszystkim utrzymanie kadry, która jesienią wywalczyła pozycję wicelidera. Podbeskidzie zatrzymało Cieślińskiego, Demjana, nie wyraziło także zgody na jakiekolwiek testowanie swoich graczy, czym zdobyło uznanie w środowisku jako zespół z dopiętym budżetem i pracującym bezustannie na dobrą markę i renomę. Kuźnia talentów z Bielsko-Białej wreszcie zaczyna pracować na swój własny sukces i już teraz pewne jest, że nawet jeśli w tym roku się nie uda, Podbeskidzie satysfakcję osiągnie dopiero uzyskując bilet wejściowy do elitarnego kina o nazwie ekstraklasa.

Trzeci w tabeli Piast to z kolei prawdziwy król polowania. Dostojny myśliwy z Gliwic w lesie transferowym oddał dwa strzały, za każdym razem trafiając prawdziwe okazy. Pierwszym z nich okazał się wracając na południe Polski po nieudanej przygodzie z Lechem Krzysztof Chrapek. Choć snajper nie rozstrzelał się w ekstraklasie, podczas jednego sezonu w Podbeskidziu potrafił ustrzelić 18 goli, co było wówczas trzecim wynikiem w lidze. Napastnik bez wątpienia wzmocni siłę ofensywną Piasta, o ile oczywiście będzie zdrowy, bo nie można wykluczyć, że po raz kolejny w pełnym zaprezentowaniu swoich możliwości przeszkodzą mu urazy, które zdarzają się napastnikowi nader często. 25-latek jest w idealnym wieku na atak ekstraklasy, najlepiej dla niego zaś będzie właśnie w Piaście dojść do najwyższej formy gwarantującej rozszerzenie swojej rubryki „występy w ekstraklasie” do nieco większej liczby, aniżeli dotychczasowe 12. Warto przypomnieć także, że Chrapek jest bądź co bądź aktualnym Mistrzem Polski oraz zdobywcą Superpucharu w barwach Kolejorza. Druga zdobycz działaczy Piasta to zaś transfer „za sześć punktów”. Dlaczego za sześć? Ponieważ po pierwsze to gigantyczne wzmocnienie pomocy gliwickiego składu, a po drugie… gigantyczne osłabienie pomocy Sandecji. Rudolf Urban to bardziej mózg niż serce, a już na pewno nie płuca – taki zawodnik w drużynie to jednak skarb. Pewien słynny trener Liverpoolu powiedział kiedyś, że z zespołem jest jak z fortepianem – ośmiu go niesie, a trzech musi umieć grać. Urban należy chyba do tej drugiej kategorii graczy. Jedynym minusem może być w tej transakcji foch Muszalika bądź też Zganiacza, choć niewykluczone przecież, że Piastunki zagrają trzema w środku. ŁKS-owi taka gra wyszła całkiem nieźle i chyba nie żałują, że odeszli od 4-4-2 na rzecz właśnie takiego 4-5-1 z trzema rozgrywającymi.

Dalej patrząc – z Floty odeszli jacyś gracze, ale raczej drużyna nie straciła potencjału, na razie utrzymano Nwaogu i to było zdecydowanie najważniejsze. Sandecja jako się rzekło straciła Urbana, lecz po chwili pozyskała Janica zadając tym samym wszystkim sympatykom poważną zagłostkę – czy sześć lat młodszy Słowak będzie w stanie zastąpić Rudolfa? Nacja się zgadza, występy w koszyckim zespole również, puchar krajowy w dorobku także, pozycja z grubsza ta sama, styl gry ponoć podobny… Ciekawość mnie zżera kto wyjdzie na całym biznesie lepiej. Kolejny w tabeli Radzionków na razie wygląda chyba najgorzej. Sytuacja finansowa nie pozwala na wzmocnienia, kończy się z kolei wypożyczenie Kiełpina, odchodzi także Wachowicz, Manelski i Suker. Szczególnie strata pierwszych dwóch może być dotkliwa, chwała działaczom, że udało im się – póki co – zatrzymać przynajmniej Jarkę. Górnik Polkowice też same straty, ale podobnie jak w przypadku Floty – raczej mało znaczących graczy. Odra zaś to prawdziwa zagadka. Niektóre media chciałyby już ogłosić jej koniec, ona tymczasem trzyma się wcale nieźle i tak naprawdę na razie odpadło jej z kadry tylko trzech graczy, w dodatku żaden z nich nie miał etykietki „kluczowy & niezastąpiony”. Naprawdę pasjonujący może być najbliższy miesiąc, dwa dla kibiców Odry – prawdopodobnie wyjaśni się kto odejdzie, a wraz z rozwiązaniem tej zagadki, poznamy także odpowiedź na to, czy w Wodzisławiu faktycznie jest aż tak źle, jak opisują to media. Chaos informacyjny wokół spadkowicza to zresztą temat na odrębny felieton. Katowicka Gieksa i Górnik Łęczna praktycznie z własnej woli odpuściła kilku swoich piłkarzy – o ile w pierwszym przypadku odpadli głównie młodzi i po prostu nie adekwatni do ambicji klubu z Bukowej, o tyle w drugim sprawa wygląda raczej na cięcia budżetowe.

W dole tabeli z kolei dwóch wielkich przegranych oraz jeden zwycięzca. Kolejarz Stróże zdecydowanie nie może zaliczyć przełomu 2010 i 2011 do udanych okresów w krótkiej i nieszczególnie chlubnej, a już na pewno nie upstrzonej trofeami historii klubu. Odpadł najstarszy stażem Księżyc, co niektórzy mogliby potraktować jako ucieczkę kapitana Jacka Sparrowa jakąś zakamuflowaną łajbą czy pontonem ze statku, a może raczej pociągu – wszak to Kolejarz – który zbliża się do skraju przepaści. Klub sam zrezygnował z kolejnych zawodników, a wisienką na torcie jest odpadnięcie Lipeckiego, który postanowił poświęcić się pracy naukowej i grze… w Termalice. Ona zaś była rekinem początkowego stadium choroby zwanej gorączką transferową. Jeszcze przed sylwestrem gruchnęła wieść, że ściągnięty zostanie kolejny już niechciany w Cracovii – tym razem Dariusz Pawlusiński, który na pierwszą ligę powinien być wartościowym graczem. Potem jednego dnia gołębie pocztowe dostarczyły dwie informacje – o zatrudnieniu pana dr Lipeckiego oraz bramkarza ze Słowacji – Lubosa Hajducha. Co więcej, z Termalici nikt nie odszedł, co stawia niecieczan w bardzo korzystnej sytuacji przed rundą rewanżową. Na minus aktualnie także KSZO z którego odpłynęli Białkowie – Jarosław oraz Wojciech. Dwa gole stracone i zero zdobytych. Nie odczują z kolei swojego osłabienia gracze Dolcanu. Patryk Kubicki i tak był jedynie perspektywą na przyszłość, Ząbki potrzebują zaś natychmiastowych wyników. Przenosiny do Łodzi mogą więc zadziałać zbawiennie na wszystkie trzy strony – gracza i oba zainteresowane kluby. Największym wzmocnieniem ząbkowskiej ekipy powinny być za to dwa obozy sportowe zaplanowane na najbliższe tygodnie.

Tak oto właśnie zakręciła się pierwszym kółkiem nasza pierwszoligowa karuzela transferowa. Choć przeprowadzek i przenosin nie było zbyt wiele, nie możemy powiedzieć, że okienko nie jest emocjonujące. W gąszczu plotek i spekulacji co jakiś czas trafia nam się łakomy kąsek jak Rudolf Urban, czy Maciej Bykowski. Co dalej? Wystarczy choć trochę interesować się ligą, by wiedzieć, że transferów z pewnością będzie jeszcze sporo. Kolejne podsumowanie, gdy tylko uzbiera się dość zawodników zmieniających barwy, by zgromadzić ich w jednym artykule.


Kuba Olkiewicz



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama