mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Kuba Olkiewicz

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2010-12-04 10:35:09

Łódzki Autobus


Łódź na początku tygodnia nawiedził prawdziwy kataklizm w postaci śnieżycy niewidzianej przez to piękne miasto już od dawna. Zablokowane zostały największe miejskie arterie, poboczne ścieżki były nieprzejezdne (na marginesie, dzięki Darek Joński! Odwdzięczę się na wyborach!), tramwaje i autobusy bardzo luźno podchodziły do instytucji rozkładu jazdy, a przejazd z jednej krańcówki do drugiej zajmował im 6-7 godzin. Wszystko to wprowadzało łodzian w najprzeróżniejsze stany - od pełnych zrozumienia uśmiechów, przez rezygnację, aż po wściekłość, wyładowywaną na otoczeniu. Siedząc w autobusie linii 65 już drugą godzinę, obserwując moje miasto rodzinne i to jak niewiele potrzeba by je sparaliżować, począłem zastanawiać się nad tym dokąd zmierza inny miejski autobus, ten w biało-czerwono-białych barwach.

Zapewne czytelnicy mogą mieć dość moich dywagacji na temat lidera pierwszoligowych zmagań, o którym dość często zdarza mi się pisać, cóż jednak poradzić na to, że ełkaesiacy dostarczają mi co i rusz materiału do płodzenia tekstów. Jak jednak wiążą się z komunikacyjną makabrą Łódzki Klub Sportowy?

Mamy w naszym mieście całkiem ładne autobusy. Nawet wizualnie, z zewnątrz prezentują się nieźle, co przecież nie zdarza się często. Są one bardzo wygodne, mają siedziska z gąbkami, liczne barierki, by pasażer się nie przewrócił, wymalowane są dumnie w barwy miasta, no i są całkiem szybkie. Wykwalifikowana kadra kierowców doskonale wie co robi, na co dzień mknie pewnie przez Polesie, Bałuty i Śródmieście, jeżdżąc raczej według rozkładów, notując wprawdzie lekkie spóźnienia, generalnie jednak nie stwarzając większych powodów do czepiania się. Nie ma zupełnie porównania do poprzednich lat, gdy rozklekotane Ikarusy były chlebem powszednim, a kochane dziewiątki przyjeżdżały nie wtedy, kiedy zapowiadał je rozkład, ale wtedy gdy akurat taka była fanaberia ich prowadzącego. Pasażerowie to także nie byle jakie bydło - nie są to zdecydowanie tępe bezmózgi potrafiące wyłącznie demolować swój autobus. Coraz częściej to świadoma grupa działająca wspólnie na rzecz tego, by autobusik śmigał jak najszybciej. Ludzie Ci wiedza jak się zachować, kiedy przeprosić i ustąpić miejsca, kiedy podziękować kierowcy, pomóc komuś kto chce wsiąść do busa. Czasem nawet umilają sobie podróż wesołymi śpiewami, sami naprawiają zużyte części, wspierają kierowców w momentach niedoli. Miasto także stara się nie przeszkadzać - remontuje raz na jakiś czas wiaty, poprawi jakieś torowisko, albo kawałek drogi. Krańcówkę wysprząta, zapewni kierowcom jakieś cieplejsze ciuchy do jazdy. Jasne, mogłoby robić dużo więcej, przecież w innych miejscowościach jest jeszcze lepiej - nie mamy jednak co narzekać, jakoś ten nasz autobek się turla. Ba, ostatnio zamontowano nowy silnik, obicia z lipy (łacińska nazwa lipy to Tilia, wiedzieliście?), zmieniono hamulce, zatankowano najprzedniejszej jakości paliwo. Nie wymieniano sprzęgła, bo choć jest już dość stare, nadal znakomicie radzi sobie z jazdą i zapowiada się, że jeszcze parę ładnych lat będzie działało jak należy. Kierowca, który aktualnie siedzi za kółkiem to nie żaden rajdowiec, ale stary, stateczny wyjadacz, którego trudno wyprowadzić z równowagi i sprawić by stracił kontrolę nad busem. Pewne ruchy, kamienne oblicze, czasem jedynie łagodzone delikatnym uśmiechem po celnym żarcie - słowem profesjonalista, choć nigdy nie prowadził najszybszych wozów, to teraz radzi sobie doskonale. Bo my się nie turlamy, szczerze powiedziawszy my mkniemy jak Kubica, mkniemy jak nikt nigdy wcześniej. Stajemy na światłach z teoretycznie równie szybkimi autami, a zostawiamy ich daleko w tyle. Szybsi od nas w tym roku byli tylko weseli weterani w małej furce na poznańskich blachach, ale po tym jak nas wyprzedzili zaliczyli crash-test na jednym z zakrętów i teraz ledwo jadą gdzieś w tyle stawki. Idylla trwa - narzekamy trochę, że w sumie mogłoby nas jechać więcej, że jeszcze dałoby się trochę szybciej i może w ogóle przesiąść się w samolot - generalnie jednak jest dobrze.

I wtedy nadchodzi zima. Przysypało śniegiem solidnie, i nagle wszystkie autobusy stanęły. Miasto? Gdzieś na wczasach, oczywiście mimo gwarancji, że zima nas nie zaskoczy jesteśmy w ciemnej dwunastnicy. Okazuje się, że mamy płacić jakieś horrendalne kwoty za użytkowanie dróg, że chcąc wystartować w wyścigu najlepszych szesnastu autobusów musimy zmodernizować naszą zajezdnię, że przecież miało się tym zająć miasto, a tu ani widu ani słychu o inwestycjach.

My w tym autobusie naprawdę działamy bez zarzutu. Miejmy nadzieję, że nie będziemy przeżywali deja vu, kiedy krakowski gruchot wystartował w wyścigu naszym kosztem, bo ktoś poprzebijał nam opony. Larum trzeba podnosić już teraz. Nowi właściciele ŁKS-u to naprawdę solidna firma, ale drugi raz licencyjnego przekrętu nie zniesie nawet najpotężniejszy gigant. Miasto i Rodowici Łodzianie muszą ramię w ramię stanąć do tego ostatecznego wyścigu, bo teraz, w drodze do niego autobus pokazuje, że nie ma sobie równych. Miejmy nadzieję, że tym razem śnieg nas nie zasypie.



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama