Ku krytyce
Pierwsza wymiana ciosów pana Rudzkiego oraz Damiana Seweryna niespecjalnie mnie uderzyła. Ot, zwyczajny spór o ocenę Glika oraz przede wszystkim o wątpliwą jakość tejże krytyki. Jako iż aktualnie bardziej w orbitę moich zainteresowań wstrzeliwuje się futbol aniżeli dziennikarstwo bardziej znaną mi postacią jest bądź co bądź Seweryn, postać w ekstraklasie dość rozpoznawalna, choćby z uwagi na grubo przekroczoną, magiczną granicę stu występów. Dzięki niemu zagłębiłem się jednak w osiągnięcia dziennikarza Faktu i istotnie oddać trzeba mu hołd za samozaparcie, determinację i upór, który doprowadził go w to, jakże wysokie w hierarchii dziennikarzy miejsce.

Jego odpowiedź na uwagi Seweryna dała mi jednak solidną lekcję dziennikarstwa, lekcję której na pewno nie zapomnę i za którą dziękuję. Świadomy jednocześnie jestem tego, iż podziękowania idą w nicość, bowiem jako piłkarz klasy Z55 (o parę dobrych lig niżej niż Seweryn) i dziennikarz „niszowego serwisu” nie mam prawdopodobnie prawa nawet swobodnie oddychać. Ośmielę się jednak, wybaczcie bezczelność - po roku pisania ruszyć na taką personę - skrytykować odpowiedź pana Rudzkiego. Doskonale zdaję sobie sprawę, że – pozostając w świecie futbolu – jestem niczym Grzegorz Wesołowski krytykujący Sir Alexa Fergusona za rozwiązania taktyczne, wrodzony brak poszanowania dla głupiej zawziętości nakazuje mi jednak działać wbrew konwenansom.
Otóż do tej pory nie zdawałem sobie sprawy, iż obserwowane przeze mnie na łódzkim podwórku nadęcie i przekonanie o własnej wartości ludzi świata mediów ma zasięg prawdziwie globalny. Rozumiem, że pan Rudzki może się nie zgadzać z Sewerynem. Rozumiem, że może wymagać hołdu dla swojej tytanicznej pracy, ba, rozumiem nawet, że czuje się piekielnie urażony krytyką. Nie zrozumiem jednak nigdy, jak na próbę wytknięcia błędów można zareagować tak otwartym, nieskrępowanym i dość prymitywnym wylewem nienawiści? Dziennikarz przyjmuje w swojej odpowiedzi typową postawę nastolatka, którego pozycja w grupie jest zagrożona – wyśmianie osiągnięć przeciwnika, wyprężenie klatki piersiowej obciążonej medalami za swoje niebywałe sukcesy oraz wyrażenie szczerego zdziwienia, że oto ktoś nowy ośmielił się w ogóle wystąpić przeciwko gigantowi. Studiowanie pedagogiki nie jest może specjalnym wyzwaniem, daje jednak niesamowitą korzyść w postaci dostrzegania niedojrzałości w pozornie całkiem zwyczajnych zachowaniach. To jednak notka na marginesie.
Czego oczekiwałem od pana Rudzkiego? Oczywistym byłby brak reakcji – wszak jesteśmy niszowym serwisem, a Seweryn piłkarzem klasy D. Jeśli jednak cenny czas dziennikarza największej polskiej gazety (nie mogę spać, bo trzymam kredens) został już poświęcony na sklecenie odpowiedzi oczekiwałbym rzeczowej dyskusji, nie zaś paplaniny o tym kto ma, a kto nie ma prawa oceniać piłkarzy. Nie dyskusji o tym, do jakiej klasy przyporządkować regularnie występującego w ekstraklasie Seweryna, którego nawiasem mówiąc sam dość często krytykowałem za występy w ŁKS-ie. Wreszcie nie oczekiwałem nawet tego, że pan Rudzki udowodni mi, że powinien kojarzyć mi się z czymś więcej aniżeli tylko Rudzkim Klubem Sportowym z Łodzi. Oczekiwałem słów takich jak „Glik nie ma udanych występów, Włosi się przeliczyli, nie ma pan racji, gdyż Glik zawalił dwa gole, uważam, że przynosi wstyd Polsce bo Polak w Serie A powinien grać pierwsze skrzypce albo nie grać wcale”. To byłaby rzeczowa, merytoryczna dyskusja. Gdzieś we mnie tliła się nawet resztka nadziei, że redaktor Faktu powie „faktycznie zagalopowałem się, może nie przynosi wstydu Polsce, ale nie zasługuje na pochwały”. W drugim tekście widać przecież, że Rudzki aż tak tego Glika nie krytykuje, bardziej irytuje go jego gloryfikowanie – czemu tego nie uściślił?
Reasumując – nie śmiałbym krytykować pana Rudzkiego, zwracam jednak uwagę na to by nie eksplodować, gdy ktoś zwraca uwagę. Biegając po boisku przyjmuję krytykę i spędzam długie godziny na refleksji jak naprawić swoje błędy, nawet jeśli wytknie mi je 13-letni syn prezesa. Moje oczywiste błędy w sztuce pisania poprawiają i korygują ludzie przez pana zaklasyfikowani do dziennikarstwa klasy W, ja z kolei za to dziękuję i proszę o więcej. Może to wyświechtany frazes, ale wielkich poznaje się po tym jak traktują maluczkich. Na miano wielkiego człowieka zasługuje poprzez swój stosunek do maluczkich. To pan Rudzki musi jeszcze przetrenować.
PS: Jeśli jakimś cudem jednak by pan tu trafił, chętnie przygarnę piłkarskiego managera, o którym pan wspomina. Wbrew pozorom z tych gier też można sporo wynieść, czasem system scoutingu w FM-ie czy CM-ie mnie zadziwia i zawstydza. Oczywiście zdarzają się kwiatki jak Bruno Mezenga, ale już wypatrzenie w młodziutkim Pawle Golańskim reprezentanta Polski było całkiem imponujące. Sesja poprawkowa już dobiega końca, więc można sobie spokojnie pofolgować. Wprawdzie nie wiem jak zniosę rozstanie z ekipą West Ham United, która w 2020 roku jest odpowiednikiem Realu Madryt z lat ’50, ale może piłkarze nie będą za mną płakać.
PS2: Uważam, że Glik gra słabo, ale obecnie i tak jest jednym z najlepszych polskich obrońców, a jego osiągnięcia zasługuję na szacunek każdego kibica w Polsce. Przytoczę od razu słowa Hajty, który po nietrafionym karnym w Lidze Mistrzów w barwach Schalke skomentował to w ten sposób (mniej więcej): żebym nie strzelił karnego w Lidze Mistrzów, to musiałem grać w polskiej lidze tak dobrze, żeby kupiono mnie do Niemiec, potem w Niemczech grać tak dobrze, żeby kupiło mnie Schalke, następnie musiałem w Schalke grać tak dobrze, żeby awansować do Ligi Mistrzów. I musiałem być tak poważany, żeby wybrano mnie kapitanem i pozwolono strzelać rzut karny. Widzisz, ile warunków musiało zostać spełnionych, żebym nie strzelił karnego? Teraz ty sobie odpowiedz na pytanie, czy kiedyś uda ci się nie strzelić karnego w Lidze Mistrzów.
Uda nam się nie upilnować Zlatana w meczu Serie A?
Kuba Olkiewicz
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










