Dziś kaganiec jutro knebel
Czym jest wolność? Wartości? Idee? W dzisiejszym świecie opatrzne rozumienie terminów jest aż nazbyt widoczne. Ostatnie tygodnie przyniosły zaś kolejne trzy ciosy w moje serce, w serce miłujące wolność wyznawanych poglądów. Co gorsza, wszystkie strzały nadeszły ze strony świata sportu, dotąd tak zdrowego, tak prawdziwego i szczerego w wyznawanych poglądach i wartościach.
Świata w którym socjalista Bill Shankley prawił morały o zaletach komunizmu, podczas gdy szefostwo chorwackiego związku piłkarskiego apelowało do homoseksualistów o nie udzielanie się w tym męskim sporcie. Świata, gdzie „Funio” czyli Mirosław Bulzacki z PO mógł swobodnie dogadać się z Jackiem Zioberem z PSL. Świata, gdzie koledzy z drużyny mieli skrajnie różne poglądy i potrafili się dogadać o niebo lepiej aniżeli politycy reprezentujący ich w Sejmie.
Pierwszy strzał padł w Anglii a zbłąkana kula politycznej poprawności trafiła w Andy’ego Graya. Komentator tamtejszej telewizji, nie przesadzę jeśli określę go prawdziwą legendą, pozwolił sobie na żarty z sędziego, sugerując, że ten nie wie czym jest pozycja spalona. Wyobrażacie sobie to? Każdy urodzony w wolnej Polsce, czyli po 1990 powinien kojarzyć słynne „it’s John Motson and Andy Gray” z każdej kolejnej edycji gry EA Sports o tytule FIFA. I ten człowiek, dla niektórych symbol komentatorów sportowych, dla niektórych człowiek, który ubarwił swoim głosem dziesiątki tysięcy meczów na ekranach monitorów, ale i w prawdziwym życiu zostaje pozbawiony pracy przez to, że sugeruje sędziowską niekompetencję.
Ach, byłbym zapomniał o drobnym szczególe, że sędzia był w tej sytuacji płci żeńskiej. I tu właśnie jest pies pogrzebany… Chryste Panie, w jakich czasach kazałeś mi żyć, jeśli za żarty z sędziego grożą komentatorom dotkliwe kary? Oczywiście każdy wie, że gdyby dowcip odnosił się do mężczyzny, Andy wciąż komentowałby mecze, a gafa została by potraktowana jako śmieszne przejęzyczenie i może nawet poleciała w ŁapuCapu w Canal+. Ale nie, zostaliśmy wszyscy skazani na chory relatywizm, gdzie „"Ktoś powinien zejść do niej na dół i wytłumaczyć, na czym polega spalony" grozi utratą pracy. Porażająca niesprawiedliwość, biorąc pod uwagę, że w kierunku sędziów nie posiadających biustu można by swobodnie wygłosić o wiele mniej życzliwe uwagi bez poniesienia absolutnie żadnych konsekwencji.
Czyżby polityczna poprawność zaczynała wariować? Rewolucja moralna zaczyna zjadać swoje dzieci? Ba, rewolucja moralna zaczyna zakładać kagańce, a niebawem żartować będzie można wyłącznie z białych, heteroseksualnych mężczyzn, wyznających wiarę rzymskokatolicką i będących rdzennymi Europejczykami. No bo przecież jeśli ów sędzia byłby czarnoskóry, byłby homoseksualistą, lub też muzułmaninem podobny dowcip skończyłby się identycznie - zwolnieniem z pracy.
Gdyby na tej samej linii stał Howard Webb, komentarz Graya nie wzbudził by żadnych kontrowersji. Niech mnie, świat był dużo prostszy z perspektywy trzepaka, gdy nie wiedziałem że już wkrótce będę wrogiem publicznym numer jeden dlatego, że niczym się nie wyróżniam i cenię sobie konserwatywne spojrzenie na świat. Żart był nieudany? Nie, rozbawił nawet moją mamę. Żart był niesmaczny? Skąd, to zwykły wic sytuacyjny.
Ale przecież mamy New Age. Czekam z niecierpliwością na parytety. W czwórce sędziowskiej muszą być przynajmniej dwie kobiety, dodatkowo przynajmniej 50% obserwatorów musi być płci żeńskiej. Ciekawe skąd weźmiemy tyle kobiet znających się na futbolu, ale czego się nie robi w imię… No właśnie, w imię czego? W imię równości? Co to za równość, jak Webba możemy nazywać łysym chujem, ale jeśli identyczną decyzję podjęłaby sędzina musielibyśmy kornie złożyć głowy w ukłonie przed jej nieomylnością?!
Kolejne szarpnięcie ostrza poprawności politycznej poczułem w swoich trzewiach po przeczytaniu reakcji na oświadczenie sióstr Radwańskich. Na ich stronie ukazał się komunikat krytykujący pracę MAK-u oraz polecające film Mgła, który ukazuje kwietniowe dni oczami najbliższych współpracowników ŚP. Lecha Kaczyńskiego.
Kilka zdań, które wywołały burzę. Pierwsze było niedowierzanie - jak to, Radwańskie? Taki Ciemnogród? Przebrzydłe pisowczyki? Sam nie wspieram w żadnym wypadku PiS-u, ale też pozostaję sceptyczny wobec wyczynów jeszcze bardziej przechylonych na lewo partii politycznych i przede wszystkim wobec Rosjan, których pragnienie wybielenia swoich win jest najzupełniej naturalne, podobnie jak naturalne winno być podobne pragnienie po stronie polskiej. O dziwo taka chęć walki o dobre imię naszych pilotów i oficjeli, taka ludzka wątpliwość i krytycyzm wobec racji opozycyjnej do tej teoretycznie „naszej” zostało przyjęte jako akt ociemniałości, kompletnej dezorientacji w świecie polityki.
Dlaczego jeśli wygłosimy opinię zgodnie z przyjętą linią jesteśmy hołubieni i „cacy”, gdy zaś zabieramy głos i zajmujemy stanowisko przeciwne do „prawdy medialnej” od razu jesteśmy przekreślani jako „katole z Torunia i banda moherów”? Dlaczego na rodzinkę od razu rzucili się dziennikarze, aż w końcu wydusili, że w sumie samej Radwańskiej to jest bez różnicy, a tak naprawdę zaangażowany w sprawę jest jedynie jej ojciec? „Isia” powiedziało to bo tak myśli, czy chciała, żeby pismaki dali jej spokój? Na to czekali przecież wszyscy tropiciele zacofania i ociemniałości polskiego narodu i teraz okazuje się, że porażka z „Supermamą” pewnie jest wyłącznie winą Roberta Radwańskiego, a biedna tenisistka musi się ciągle spierać z ojcem-tyranem, który – jakżeby inaczej – jest zażartym homo- i ksenofobem.
Gdy siostrzyczki składały hołd prezydentowi podczas pochówku na Wawelu też sterował nimi ojciec? Gdy konsekwentnie podkreślają, że są Polkami i są z tego dumne? Gdy wreszcie stają po stronie Polski walcząc o dobre imię pilotów, choć sugeruje się, że to WYŁĄCZNIE oni są winni katastrofie? Czy to wszystko jest aż takie dziwne, że trzeba je zjeść i zmusić do zrzucenia winy na ojca? Jego i tak media nie lubią, to co za różnica. Jakakolwiek wątpliwość jest w dzisiejszych czasach traktowana jak choroba, którą należy jak najszybciej wyleczyć i przywrócić do stanu homeostazy, homeostazy oznaczającej bezwładny owczy pęd z prądem kolejnych nowości spod znaku Politycznej Poprawności.
Trzeci akapit będzie nadzwyczaj krótki, bowiem sprawa jest rozwojowa i liczę, że może jeszcze nie wszystko stracone. Chodzi mi oczywiście o włączenie do Reprezentacji Polski kolejnego OBCOKRAJOWCA, który z naszym krajem ma wspólnego tyle, że w nim gra. Manuel „Uwajaj Uwajaj” Arboleda jest Kolumbijczykiem i otwarcie przyznaje, że chciałby grać w reprezentacji Kolumbii. Niesamowite wręcz w dzisiejszych czasach przywiązanie – Kolumbijczyk chcący grać dla Kolumbii. Paradoks. Jako jednak, że latynoski kraj nie garnie się szczególnie by 31-letniego obrońcę próbować w kadrze, pada pomysł, by Maniek zasilił obronę Reprezentacji Polski. No, teraz wreszcie gadamy do rzeczy,
Kolumbijczyk w drużynie NARODOWEJ Polski to już co innego. Wszystko się zgadza. Łącznie z zapowiedziami naszego wodza, Franza, który przecież nie jest miękkim chujem robiony i nie łamie danego raz słowa. Nie powoła nigdy Rogera, nie powoła Mańka Arboledy… Najlepszy jest jednak protest przeciwko protestującym. Włączenie do drużyny stopera Lecha Poznań spotyka się bowiem (o zgrozo, cóż za Ciemnogród!) z dezaprobatą części kibiców, podobnie jak ja uważających, że Perquis, Obraniak, Boenisch i inni „Polacy na siłę” są już wystarczającą dawką egzotycznego grania w rodzimym składzie i nie potrzebujemy koniecznie jeszcze Kolumbijczyka. Opozycja wobec naturalizacji spotyka się jednak z gigantyczną krytyką, a główne działo to oczywiście rasizm. Ach, i ksenofobia. No i pewnie pijactwo, bo jak Polak, to ksenofob, pijak. I złodziej, bo każdy pijak to złodziej. Co innego „Maniuś Arboleda”. Ten to dopiero Prawdziwy Polak.
Trzy szybkie ciosy i już pamiętam, że noszę ten sam przyrząd, za brak którego u mojego psa Straż Miejska (serdecznie pozdrawiam) wielokrotnie groziła nam mandatem. Kaganiec na pysku na razie ma nam wszystkim przypominać, że pewnych rzeczy się nie mówi, bo to obciach, sztrym i generalnie zło. Póki co możemy jednak cicho warczeć, co powyższym czynię. Czekam jednak, aż kaganiec zastąpi knebel. Tak jak zrobiono to już u Andy Graya. Co gorsza myślę, że ten moment jest coraz bliżej…
Kuba Olkiewicz
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama











