mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Kuba Olkiewicz

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2011-05-16 23:11:44

Blamaż


Policja ruszyła do realizacji rządowego prikazu mówiącego o tym, iż kibiców trzeba raz na zawsze zneutralizować. Ruszyła z charakterystyczną dla siebie finezją i polotem. Podobnie zresztą zerwał się rząd, który przypomniał sobie nagle, że w sumie to organizacja Euro nie jest zagrożona przez to, że nasz kraj wciąż jest jednym wielkim placem budowy, a to i tak nieźle, bo pozostała część jest ruiną dopiero rozpisywaną pod przetargi do wyburzenia, ale przez… kibiców. Tak, dokładnie tych, którzy tworzą na Lechu czy Legii oprawy pokazywane we wszystkich czołowych mediach. Dokładnie Ci, którzy miesiąc w miesiąc przelewają spore kwoty na rzecz chorych dzieci, czy biedniejszych rodzin. Ci którzy nauczyli Obywateli z Manchesteru robić Poznań.

Autostrady, koleje, lotniska, hotele, stadiony, bazy szkoleniowe… Brak tych wszystkich elementów nie przeszkodzi nam w przyjęciu naprawdę horrendalnych liczb kibiców z większości europejskich krajów. Przeszkodzą nam kibole, siła o której nie śniło się nikomu.

Wojenkę zaczął rząd od wyjęcia szabelek. Wszyscy zwarci i gotowi, wyśmienicie przygotowani do walki zaczęli prężyć swoje ostrza w medialnych promieniach – te miecze zetną głowy zadymiarzy! Zawsze i wszędzie, zadymiarz gnębiony będzie! Zero tolerancji! No passaran! Haseł padało wiele, szczególnie tych górnolotnych, uderzających w patos. Oczywiście standardowe przypomnienie wygranych wojen z dopalaczami, hazardem i pedofilią. Swoją drogą – czy to nie rodzaj mantry? Coś w rodzaju dziwnej przypadłości Pelego z filmu „J.O.B. czyli ostatnia szara komórka”. On zawsze z rana puszczał sobie aplauz z taśmy, PO zaczyna dzień wyliczeniem sukcesów liczniejszych niż liczba zadym w tym roku. Liczniejsza o jeden. Wynosząca trzy.
Pal jednak licho z ich szabelkami, nie byłoby źle gdyby jak zawsze w ich przypadku skończyło się na krzyku i prężeniu obwisłych muskułów. Tym razem jednak za punkt honoru (?! HONORU?!) obrano sobie wyplenienie stadionowej zarazy. Przystąpiono do realizacji radykalnego projektu wymiany publiczności piłkarskiej na biznesmenów. Punkt pierwszy – pozbycie się starej publiki.

Policja zastępuje antyterrorystów i bohatersko obezwładnia chuligana wykrzykującego antyrządowe hasła
Policja zastępuje antyterrorystów i bohatersko obezwładnia chuligana wykrzykującego antyrządowe hasła Źródło: www.myspaceantics.com


Już obwieszczono, że nastał czas wojny, wojny bezwzględnej i bez brania jeńców, pozostaje więc pytanie – kto zaczął. W tym celu należy zaznajomić się ze statystykami kryminalnymi i opiniami ekspertów, którzy zgodnym chórem powtarzają, że na stadionach jest coraz bezpieczniej, a poza niektórymi stykowymi obszarami można nawet zaryzykować stwierdzenie że jest zupełnie bezpiecznie. Liczba incydentów chuligańskich z roku na rok maleje, a warto pamiętać że do tychże zaliczane są między innymi śliczne oprawy złożone z pirotechniki czy wieszanie transparentów niezwiązanych z widowiskiem sportowym. Ostatnio czepiono się nawet polskich flag z napisami miast Wilno oraz Lwów - pamiętając więc wolną amerykankę lat dziewięćdziesiątych, gdy na trybunach królowały swastyki i białe pięści, obiektywnie przyznać trzeba, że progres jest niewyobrażalny. Dlaczego więc ten cały krzyk? Ano z prostego względu, że dogasa temat Smoleńska. Mimo, że na stadionach wszystko idzie w dobrym kierunku, trzeba było zrobić małą pokazóweczkę dla mediów - oto my, wyplenimy bandytyzm. I zabrano się do roboty…

Wiecie co - z początku dopingowałem politykom, bo liczyłem że walcząc z kibicami wreszcie wprowadzą reformy na które czekamy od dawna jak legalizacja pirotechniki, bardziej stanowcze egzekwowanie kar, zapewnienie kibicom godnych warunków do dopingowania. Zamiast pozytywnych reform, które dałyby fanatykom oręż w walce z chuliganami, postanowiono równo zlać po tyłkach wszystkich, zarówno tych bardziej winnych, jak i tych mniej winnych oraz na deser tych zupełnie niewinnych. Oczywiście impotenci umysłowi nie potrafiący poradzić sobie z zabezpieczeniem stadionów, nie będą również mieli żadnych szans na efektywną walkę z „kibolstwem”. Odtąd zaczyna się więc długa lista kolejnych kompromitacji organów ścigania. Najpierw farbę puścił jeden z policjantów - kazano nam wyłapywać ludzi trzymających antyrządowe transparenty i zwozić ich na dołek. Moment, gdzieś już to widziałem… To nie było czasem na Białorusi? Potem z ucha mediom strzelili wojewodowie, którzy pozamykali stadiony na trzy spusty. Jakoś ludzie z prasy i telewizji omijali pytanie - panowie (i pani wojewodzina łódzka) – dlaczego?! W końcu jednak ktoś roztropny pytanie zadał i wydało się, iż „zamknięcia stadionu Widzewa chciał komendant wojewódzki policji Marek Działoszyński. W swoim wniosku przedstawił argument, iż kibice wznoszą okrzyki obrażające rząd i PZPN”. Sprawą zainteresowała się nawet Helsińska Fundacja Praw Człowieka do tej pory walcząca o to by homoseksualistów nazywać osobami kochającymi inaczej, bo jak mówi się homosie to się ich obraża. Czyli sprawa jest poważna!

Ale przecież to jeszcze nie koniec… Wiadomo, że głównym winowajcą całego zła na polskich stadionach jest Piotr Staruchowicz, z którego grupa ludzi usilnie pragnie zrobić Piotra S. pseudonim „Staruch”. To on zapewne dziurawi drogi i spowalnia remonty lotnisk, dlatego też zatrzymaniu tegoż osobnika poświęcono wyjątkowo dużo uwagi. Najpierw zabawa w swoiste podchody w samych szeregach ludzi szeroko pojętej władzy. Staruch bowiem na zawodach Pucharu Polski pojawił się wyłącznie dlatego, że sąd zarządził dla niego zakaz stadionowy na mecze Ekstraklasy, zostawiając go w spokoju na mecze pucharowe. Sympatyczny prowadzący doping - i piszę to bez ironii po obejrzeniu kilkunastu materiałów filmowych z nim w roli głównej - postanowił więc interweniować u policji i poprosić o możliwość kupna biletu na mecz. Oczywiście zgody udzielono, bowiem tak nakazywała logika i przyzwoitość, ale przede wszystkim PRAWO, które nie zakazało Staruchowiczowi wycieczki do Bydgoszczy. Na meczu Piotr oczywiście cieszył się wraz z innymi kibicami. Część z nich wybiegła na murawę - a przekazywany z rąk do rąk Puchar Polski trafił także do niego. Jak się okazało, był to wystarczający powód by stać się wrogiem publicznym numer jeden. Prewencyjnie zwolniono naczelnika, który wyraził całkiem słusznie zgodę na kupno biletu, po czym przystąpiono do serii widowiskowych aresztowań. Zidentyfikowano bowiem zresztą więcej kibiców i rozpoczęto akcję Jeronimo 2. Do mieszkań blisko dwóch tuzinów osób nad ranem wbiegły oddziały antyterrorystyczne zabierając ludzi do aresztu bez żadnych sądowych ceregieli. Po złożeniu zeznań wszystkich wypuszczano, ale materiał filmowy był naprawdę kozacki i na tvnie można było puścić jak dzielny rząd walczy z kibicami. Nikogo nie interesowało, że większość z kibiców stawiłaby się na każde wezwanie sądu, bowiem jest zwyczajnie porządnymi, obawiającymi się prawa ludźmi, a wysłanie sądowego zaproszenia byłoby milion razy tańsze niż wynajęcie do tego celu ludzi w kominiarkach i z karabinami. Nikogo nie interesowało też to, że jeden z zatrzymanych w Bydgoszczy w ogóle nie był, a drugi na murawie znajdował się legalnie, posiadając akredytację fotograficzną na mecz. Ważna była sensacyjna akcja policji neutralizującej groźnych pseudokibiców. Ale, ale, miało być o Staruchu. Piotrek bowiem wynajął adwokata i z nim udał się na komisariat. Prawdopodobnie nie wiedział, że zaledwie kilkanaście godzin wcześniej i do jego mieszkania wkroczyli antyterroryści. No może nie do końca…

Wyspecjalizowany oddział wpadł bowiem do mieszkania na Pradze, ale… pomylił adresy. Mateusz Janiszewski był w szoku, gdy policjanci kazali mu przed nimi uklęknąć, a niespodziewana interwencja organów ścigania zakończyła się dla niego wizytą w szpitalu. Tak! Idioci pomylili adresy i zrobili western w mieszkaniu gościa, który o kibicach wie tyle, ile usłyszy w TVNie. Starczy kompromitowania się? A gdzie tam, Staruch przecież musiał zostać złapany widowiskowo. Kiedy dochodził już sam z własnej woli, kompletnie dobrowolnie na komisariat wyleciało na niego czterech stróżów prawa, którzy chroniąc lud przed tym groźnym bandytą skuli go w kajdanki i doprowadzili do celu podróży. Jaja są, nieprawdaż? Pozostawiam całość bez puenty. Nie kopie się leżącego, nie kopie się skompromitowanych władz.


Jakub Olkiewicz


Polecamy również:

- Szwajcaria musi pozamykać stadiony! - "Cóż za ohydny pokaz pirotechniczny! Miejmy nadzieję, że odpowiednik wojewody w Zurychu już wie, co ma z tym zrobić." - pisze Kuba w komentarzu do przesłanego filmiku z oprawą na meczu FC Zurychu i FC Bazylea
- Bojkot meczu w Gdańsku
- Kibice walczą tą samą bronią, za którą krytykują rząd
- Jakub Olkiewicz uważa, że rozpoczyna się wojna o władzę oraz stadiony. Czy kibice pozwolą na samowolkę PO w kwestii kibiców? Zdaniem naszego felietonisty - zdecydowanie nie. Wpis Jakuba Olkiewicza - "Wojna!".



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama