mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Krzysztof Smok Jelonkiewicz

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2011-09-28 13:49:53

Piłka nożna dla kibiców


To hasło stało się oficjalnym sloganem walki kibiców z rządem, który zamykał kolejne stadiony. Akcja jak na razie jest w trakcie, ale widać postępy. Stadiony otwarte, czasami można wyjechać na wyjazd jako ekipa gości. Ale kibice powoli tracą piłkę nożną w innym miejscu. W prasie i telewizji.

„Ale, że co? Nie podają już wyników w gazetach? Nie ma transmisji w TV? Przecież są, to o co chodzi?” – prawdopodobnie to teraz myślicie. Już wyjaśniam. A próbowaliście czytać felietony tego czy tamtego publicysty? Albo słuchać tego co wygadują komentatorzy podczas meczu. Ja próbowałem. I nic, ale to zupełnie nic, nie rozumiem. Nie wiem czy to jakiś wyścig, czy jakaś akcja, którą dziennikarze sportowi utworzyli sobie na fejsie, ale wydaje mi się, że w ich felietonach muszą używać jak najwięcej słów i zwrotów, które dla zwykłych śmiertelników (lub jak kto woli ludzi, którzy nie skończyli filologii polskiej lub kulturoznawstwa) są zupełnie niezrozumiałe.

Zacznijmy od przeglądu prasy. Tu na czoło zdecydowanie wysuwają się publicyści gazety wyborczej – Michał Pol i Rafał Stec. Próbując przeczytać jakikolwiek tekst tych panów (zaczynając od prostych opisów spotkań, a na felietonach kończąc) trudno nie odnieść wrażenia, ze Ci Panowie wyraźnie minęli się z powołaniem. Zamiast pisać o sporcie powinni zostać kimś na miarę współczesnych filozofów. (Teraz będzie trochę patosu, żeby Panowie Pol i Stec zrozumieli. Inaczej rzecz ujmując, będę pisał po „Gazetowyborczemu”)Ludzi, którzy mogą toczyć ideologiczne dysputy z Kantem, lub z Nietzschem. Którzy perorują długie orędzia do prostych ludzi na placach, którzy niosą światłość w nasze serca. A być może stworzyliby nawet filozofie sportu, która w końcu wyjaśniłaby hulaszczy tryb życia piłkarzy oraz dlaczego Franciszek Smuda stworzył z hipokryzji kolejny sport narodowy. (Wracam znów na język polski) Ale ja nie chcę tego czytać. Sięgając po gazetę, nie mam ochoty trzymać w drugiej ręce języka wyrazów obcych. Chcę wiedzieć kto strzelił, kto dostał żółtą kartkę, lub ktoś zagrał słaby mecz. Ewentualnie mogę chcieć przeczytać felieton, który podsumowuje to co się w piłce dzieje. Ale po polsku do jasnej cholery! Bez łacińskich sentencji, bez słów, które uchodzą za archaizmy i bez specjalistycznego żargonu maklerów giełdowych. No i nie chcę tez czytać, jak Panu Tuzimkowi spada klapek…

„Nie chcesz to nie czytaj, a nie dupe trujesz!” Ale ja chcę poczytać. W autobusie, tramwaju, na nudnym wykładzie, w domu. No, ale nie mogę. Bo tego się czytać nie da. Lepiej jest pod tym względem w serwisach internetowych (a na naszym to już przecudownie :D ), no ale do sieci nie zawsze jest dostęp. A więc oficjalny apel (pierwszy w tym tekście, ale nie ostatni) – Drodzy dziennikarze prasowi, weźcie się ogarnijcie i piszcie po ludzku!

To teraz czas płynnie przejść do telewizji. Tu po złych doświadczeniach z prasy nie włączam programów sportowo publicystycznych. Wiem kto tam siedzi, znowu musiałbym irytować się pseudointelektualny bełkotem, z którego nic nie wynika. Ale meczyk lubię sobie zobaczyć. A tu znowu zaczynają się schody. Komentatorzy. Nie mówię tu o naszych poczciwych, starych znajomych w stylu Darka Szpakowskiego. Ci, choć strzelają gafy, są znośni. Tu mówię o nowym pokoleniu piłkarskich ekspertów, którzy zawsze do poczciwca są dołączeni. Dużo z nich to byli piłkarze, którzy może i na piłce się znają, ale już niekoniecznie na języku polskim.  Choć efekt jest taki sam jak w przypadku nowego języka prasowego (czyli, nic nie można zrozumieć) , to samo zjawisko jest inne. Otóż Panowie byli piłkarze, przez 40 lat swojego życia nie musieli mówić za wiele. Wystarczyło, żeby dobrze kopali piłkę. No, ale potem jak już Pan były piłkarz skończył karierę sportową, zadzwonił do niego Pan mądra głowa i wymyślił, ze on teraz będzie mówił dużo i to TV. Pan były piłkarz kasy potrzebuje, więc propozycję przyjmuje. No, a my musimy słuchać jak ten Pan próbuje sklecić jakieś zdanie, ale wychodzi z tego połączenie piłkarskiego żargonu, z hałasem wiejskiego targu i wybiegiem dla małp. Nie da się zrozumieć nic. Ale to nie byli piłkarze denerwują w TV najbardziej. W tej kategorii liderują eksperci, bez piłkarskiej przeszłości, ale za to z „ogromną wiedza o futbolu”. Tutaj znów trzeba posłużyć się konkretnym przykładem. Mój wybór padł na „odkrycie” tegorocznego Copa America – Pana Tomasza Wołka. Pierwszym co rzuca się w oczy jest styl. Pan Wołek sprawia wrażenie jakby nie komentował meczu piłki nożnej, a interpretował wiersz Miłosza lub opowiadał o nowej wystawie w muzeum historii naturalnej. Tak monotonnego człowiek nie słyszałem już dawno. Dodając do tego nagromadzenie słów w stylu ekwilibrystyczny, filigranowy czy wyekspediował mamy już zarys komentatora z sennych koszmarów. Trzeba też zauważyć, ze mimo tego iż Pan Wołek jest „ekspertem od piłki latynoamerykańskiej” to jego wiedza nie jest większa od człowieka, który włączył telewizor na program sportowy po wiadomościach. Niestety to tylko czubek góry lodowej bo takich piłkarskich ekspertów jest co raz więcej. I nie chcę wyłączać głosu w telewizorze.

Oglądając mecz mam ochotę posłuchać tego co się dzieje na stadionie. Podobno w zachodnich sieciach kablowych możliwość wyłączenia komentarza to standard. U nas niestety nie. Więc jeśli lubię sobie posłuchać śpiewu kibiców, krzyków piłkarzy czy też odgłosów kopania piłki to przy okazji jestem zmuszony do słuchania tych zasranych ekspertów. Tu apel numer 2 – drodzy komentatorzy piłkarscy, ugryźcie się czasem w język/poćwiczcie dykcje/podszlifujcie swój język polski/wyobraźcie sobie, ze wyekspediował wcale nie jest lepszym słowem od wybił/po prostu się zamknijcie i dajcie ludziom spokojnie obejrzeć mecz!

I na sam koniec apel numer 3. Najważniejszy trzeba dodać. Drodzy dziennikarze, nie jesteście pionierami języka, nie jesteście filozofami, nie jesteście Zagłobą z Trylogii Sienkiewicza. Jesteście ludźmi, którzy mają być zrozumiali dla wszystkich, którzy maja w najprostszy sposób przekazać co się dzieje na ekranie lub jakie był przebieg wczorajszego spotkanie. Jednym zdaniem: Drodzy dziennikarze, oddajcie piłkę nożną kibicom! 



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama