Nie tak to miało wyglądać, czyli derby ekstraklasy
Grad bramek, ostra, czasami nawet brutalna walka i niesamowite emocje. Tak wszyscy wyobrażali sobie derby Śląska i Krakowa. Zamiast tego można było spokojnie usnąć przed telewizorem lub smacznie zjeść na obu stadionach.
Ten weekend miał poprawić humory możnym polskiej piłki. Pierwszy z nich to właściciel Białej Gwiazdy Bogusław Cupiał. Liczył, że drużyna w końcu zacznie grać, jak za najlepszych czasów. Trener Robert Maaskant spędził już bowiem sporo czasu na pracy z zawodnikami. Wreszcie miał być wspaniały spektakl na boisku lokalnego rywala i spektakularne zwycięstwo. Trzy punkty zostały zdobyte, ale po grze widać, że Biała Gwiazda będzie o nie toczyć zacięte boje z każdą z ligowych drużyn, nawet jeśli rywal to „czerwona latarnia” ekstraklasy. Nie tak to miało wyglądać.

Jeszcze gorzej czuje się Janusz Filipiak. Wydał ponad 6 milionów złotych na transfery, a jego Cracovia ma średnią 0,33 punktu na mecz. Jeśli jej nie poprawi, nie zdobędzie nawet 10 punktów do końca sezonu. Zostało jeszcze dwadzieścia kolejek do rozegrania, ale już teraz można stwierdzić, że drużynę Pasów przed spadkiem może ratować tylko cud. Po degradacji Profesor najlepszych piłkarzy będzie musiał sprzedać (Saidi Ntibazonkiza i Bartosz Ślusarski). Inaczej nie zminimalizuje strat finansowych, a i wymienieni zawodnicy nie będą mieli zamiaru pałętać się po Ząbkach, Niecieczy czy Radzionkowie. Pozostali jeśli tylko będą mieli możliwość ucieczki do któregokolwiek zespołu ekstraklasy, na pewno skorzystają. Zdziwię się, jeśli podobnie nie postąpi trener. Jurij Szatałow podjął się pracy w Krakowie dla pieniędzy, zarobi swoje do końca sezonu, a potem poszuka sobie nowego pracodawcy. Nie można mu się zresztą dziwić, ponieważ w Bytomiu kokosów nie zarabiał, a szkoleniowcem jest naprawdę dobrym. Tak więc ludzie Janusza Filipiaka już powinni przygotowywać plan B, który pozwoli po roku niebytu wrócić na polskie salony piłkarskie. Jeśli takiego scenariusza nie wezmą pod uwagę, nie będą rozmawiać z piłkarzami o pozostaniu mimo spadku i obniżce ich pensji, piękny stadion może na długo gościć pierwszoligowe zespoły. Nie tak to miało wyglądać.
Rezerwowy plan miał za to przygotowany Górnik Zabrze, gdy trener Henryk Kasperczak spuszczał go z ekstraklasy. To pomogło czternastokrotnemu mistrzowi Polski znowu zagrać z najlepszymi. I radzi sobie lepiej niż oczekiwano. Brakuje jednak klasowych zawodników. Oprócz znakomicie radzącego sobie Grzegorza Bonina i aktywnego ostatnio Daniela Sikorskiego żaden z pozostałych zawodników nie gra widowiskowo i skutecznie. Można o nich powiedzieć, że są solidni. Ale z takim składem mistrzostwa w 2012, jak zakładali właściciela Górnika, nie będzie. Na razie jest dobrze dzięki Adamowi Nawałce i jego pomysłom na taktykę. Z boiska wieje jednak nudą. I to w każdym meczu, nieważne czy wygranym, zremisowanym, czy przegranym. Przez to coraz mniej kibiców przychodzi na stadion przy Reymonta, a w planach jest nowy obiekt. Nie tak to miało wyglądać.
Jarosław Matusiak
Fot.: ASInfo
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










