Nie wybielajmy ich
Jak dotąd starałem się nie wchodzić w polemikę z moim redakcyjnym kolegą, tym razem postanowiłem jednak zareagować.

Walka niedźwiadków :) Fot.: www.obrazky.pl
Stwierdzenie, że kibicowanie to nie zbrodnia jest prawdą - to banał. Ale nie wybielajmy kiboli i pseudokibiców, którzy swoimi zadymami i innymi wyskokami psują nam wizerunek w oczach świata. Powinniśmy o to dbać, wiedząc że już w następnym roku będzie u nas rozgrywane EURO.
Oczywiście w „bitwie poddębickiej” może i nie brało udziału aż 300 kiboli, może mniej, ale nie umniejsza to tego, że fakt jest faktem. Bójka była, umarł człowiek. To, że bezpośrednią przyczyną śmierci nie były obrażenia, ale zakrztuszenie się krwią nie jest tutaj już takie ważne. To nie zmienia postaci rzeczy, że kolejny raz ktoś umarł w wyniku kibolskiej ustawki czy bójki. Jeżeli z powodu tzw. „hobby” chuliganów umierają ludzie, to nie można mówić, że to nie jest nasza sprawa, że nie powinniśmy się tym interesować. Jasne, zostawmy ich na pastwę losu, niech się pozabijają. Postronni ludzie także mogą cierpieć z powodu tych zadym, chociażby wtedy, gdy na meczach dochodzi do różnych nieprzyjemnych rzeczy. Traci na tym klub i cała piłka, która byłaby piękniejszym sportem, gdyby kibole zachowywali się trochę bardziej powściągliwie. Stadiony byłyby bezpieczniejsze, ludzie nie baliby się przyjść na mecz z rodziną, i nie musielibyśmy się martwić, czy zapełnimy nowiutkie stadiony zdolne pomieścić 30-40 tys. widzów.
To, że nikt nie chce współpracować z policją to nie tylko powód, że nikt nie czuje się poszkodowany. Po prostu nikt nie chce mieć problemów z policją. W środowisku kibicowskim policjanci są jedynym wspólnym wrogiem (i najgorszym), zatem logicznym jest, że żaden szanujący się kibol nie pójdzie poskarżyć się na pobliski posterunek.
Nadal podtrzymuje, że kibole często traktowani są jak „mięso armatnie”. Chuligani wysyłani są na najniebezpieczniejsze akcje. Kiedy się sprawdzą, czeka na nich chwała i bogactwo. Są oni jak młodzi adepci, którzy chcą się wykazać, aby być szanowanym i dojść na szczyty. Gangsterzy wykorzystują kiboli do tego, aby zdobyć dla siebie srefy wpływów w różnych dzielnicach miast i tam móc zarabiać na m.in. handlu narkotykami. Ja ich nie nazywam kibicami. W swoim felietonie pisałem, że mało ich obchodzi wynik meczu (albo w ogóle), więc chyba jasno się wyraziłem.
Jeżeli chodzi o egzekucję na „Człowieku”, to nie przesądzałem, że są to porachunki kibicowskie. Prezydent Krakowa jasno się wyraził, że były to porachunki gangsterskie, ale pisząc poprzedni felieton nic nie wiedziałem o tych wypowiedziach. Teraz biję się w pierś. To nie były porachunki kibolskie.
Najlepsze zostawiłem sobie na koniec, bo ta sprawa chyba jest najprostsza. Chodzi oczywiście o akapit o antysemityzmie łódzkich kiboli. Jeżeli ludzie wyzywają się od „żydów” czy „pejsów” i uważają to za najgorszą obelgę, to jak to można nazwać, jeżeli nie antysemityzmem. Może to filosemityzm albo miłość. Stosowanie takich wyzwisk tylko utrwala nieprawdziwy stereotyp o Żydzie, który jest chciwy, skąpy i bezwzględny. Z takim stereotypami należy walczyć, a nie jeszcze ich bronić. To, że niby jacyś ludzie byli wielce pokrzywdzeni przez jakichś Żydów nie jest powodem do antysemityzmu w takiej formie, jaka się objawia na co dzień na ulicach Łodzi. Powodem tego stereotypu Żyda cwaniaczka zazwyczaj było i jest to, że Żydzi byli na tyle zaradni, że potrafili się dorobić. Wtedy pojawiała się zwykła, ludzka zawiść. Musiała się ona jakoś skanalizować. W wyniku tych wszystkich okoliczności mamy zwyczajny antysemityzm, który jest w Polsce, niestety, powszechny, zwłaszcza w środowiskach kibicowskich, o czym już pisałem w innych felietonach. Tekst, że Polacy byli zazwyczaj ciemiężeni przez Żydów jest dużo bardziej niesmaczny. To raczej Żydzi byli zazwyczaj dyskryminowani i ciemiężeni przez Polaków, będących większością za to, że byli inni lub, jak wcześniej wspomniałem, bardziej zaradni. W czasie wojny to Żydzi byli najbardziej poszkodowani, i nawet to nie pomogło zmieść z powierzchni ziemi kłamliwych stereotypów i nienawiści do nich. Jeżeli chodzi o czasy PRL-u, to akurat jest wina komunistów, że stereotyp złego Żyda się utrzymał, ponieważ jak pokazały wypadki marcowe z 1968 roku, antysemityzm był tylko zręcznym narzędziem do usuwania przeciwników politycznych i przekonywania do siebie społeczeństwa polskiego, które w dużej mierze było antykomunistyczne.
Powinniśmy się wstydzić, że ten obrzydliwy obyczaj nadal jest tak powszechny w mieście, gdzie w czasie wojny zginęło tyle Żydów, gdzie było drugie co do wielkości getto na ziemiach polskich. Pewien mądry człowiek kiedyś powiedział: „Antysemityzm Polaków polega na twierdzeniu, że go nie ma” (niestety nie pamiętam, kto to był). Moim zdaniem miał rację.
Jakub Derkowski
Felieton jest odpowiedzią na wpis Kuby Olkiewicza "Kibicowanie to nie zbrodnia" .
Powstała rownież odpowiedź na ten artykuł Jakuba Derkowskiego, jest nim wpis "Biali jak kefir i sześcioletni antysemici."
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










