mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Jakub Derkowski

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2011-04-12 22:48:30

Lenczyk na prezydenta


Dokładniej to na selekcjonera polskiej kadry, ale nie czepiajmy się szczegółów. Oczywiście, nie mówię tego na poważnie, ponieważ uważam, że zmiana na stanowisku trenera reprezentacji w takim momence, czyli na rok z kawałkiem przed Euro, byłaby czymś kompletnie nieodpowiedzialnym. Stylem przypominałoby to poczynania ulubionego dla dziennikarzy wszelkiej maści właściciela Polonii Warszawa. Ale dlaczego Orest Lenczyk, uzdrowiciel Śląska Wrocław, byłby idealnym kandydatem na selekcjonera? Otóż jego autorytet na pewno pozwoliłby na zdyscyplinowanie naszego niesfornego zespołu, który pod skrzydłami Franciszka Smudy wygląda jak Japonia po katastrofie elektrowni w Fukushimie. Chociaż Japończycy, w przeciwieństwie do Polaków, potrafią się zdyscyplinować.

Remigiusz Jezierski i Orest Lenczyk
Remigiusz Jezierski i Orest Lenczyk po zdobyciu przez Śląsk gola na 3:1 w meczu z Zagłębiem Fot.: ASInfo

 

Początek sezonu wrocławski klub miał kompletnie nieudany. Po siedmiu kolejkach miał na koncie zaledwie cztery punkty. Działacze w nareszcie zdecydowali zwolnić nieudolnego trenera Tarasiewicza, który był trzymany w klubie chyba tylko dlatego, że awansował ze Śląskiem do Ekstraklasy i raz udało mu się zdobyć Puchar Ekstraklasy oraz, że jest wychowankiem klubu, gdzie spędził jedne z najlepszych lat swojej kariery. Władze klubowe skończyły z sentymentami. Zatrudniły fachowca naprawdę wysokiej jakości.

„Nestor polskich trenerów” znany jest z tego, że u niego nie ma czasu ani miejsca na obijanie się. Trzeba bez przerwy zapieprzać, a maruderzy wykruszają się bardzo szybko. Przykład z Sotiroviciem jest bardzo pouczający. Serb nie był w stanie przyznać się do swojego lenistwa, i zamiast tego wolał rozpuszczać jakieś dziwne plotki o organicznej niechęci Lenczyka do obcokrajowców, co z pewnością było wygodne, bo, jak wiadomo, zespoły „Nestora” zawsze w znacznej części składały się z Polaków. Śląski trener zawsze daje zdrowy wycisk swoim podopiecznym, co naszym rodzimym piłkarzom nie bardzo się podoba. Ciężka praca to nie dla nich. Przygoda Dana Petrescu w polskiej lidze w roli trenera jest bardzo wymowna.

Już w pierwszym meczu z Wisłą w Krakowie widać było rękę nowego trenera. Śląskowi udało się zremisować z wicemistrzami Polski, którzy obecnie są absolutnym faworytem do zdobycia tytyłu mistrza. Oczywiście, można powiedzieć, że drużyna „Białej Gwiazdy” na początku pracy Maaskanta nie grała jeszcze tak dobrze, jak teraz, ale mimo wszystko to była Wisła, która zawsze jest groźna. Poza tym wrocławski zespół zdobył pierwszy punkt w lidze od drugiej kolejki. Później odpadł z Pucharu Polski po porażce z Legią, ale przynajmniej można było się skupić na lidze. Do przerwy zimowej nie przegrał żadnego spotkania. Zima przeznaczona została na szlifowanie formy i stabilizowanie zespołu. Znaczących transferów nie było.

Co jest receptą na sukces trenera Oresta Lenczyka? Przede wszystkim przygotowanie fizyczne. Szkoleniowiec, korzysta z rad nieżyjącego fizjologa Wielkoszyńskiego, dla którego najważniejsze było poprawienie szybkości, skoczności i siły. Dzięki treningom pod okiem Lenczyka Śląsk imponuje dynamiką i umiejętnością wygrywania pojedynków główkowych. Jeśli chodzi o taktykę, to największą poprawę można zaobserwować w obronie. Wrocławianie nie tracą już bramek w hurtowych ilościach, jak za czasów Tarasiewicza, dla którego najważniejsza była ofensywa. Teraz wszyscy piłkarze zobowiązani są do udziału w destrukcji.

Z tych powodów Lenczyk byłby o niebo lepszym selekcjonerem niż szamoczący się Franciszek Smuda. Jak wiadomo, polscy piłkarze wirtuozami ofensywnej gry nie są. Jedyni napastnicy, którzy grają w zagranicznym klubach w jednej z pięciu najlepszych lig europejskich, to Lewandowski i Jeleń. Jeleń co chwilę leczy kontuzję, przez co od paru ładnych miesięcy nie jest w stanie doczłapać się na zgrupowanie kadry w pełni zdrów. Z kolei Lewandowski ostatnimi czasy nie zachwyca w Borussii Dortmund. Na pytanie o zastępstwo dla Lewandowskiego czy Jelenia „Franz” w swoim stylu odpowiada: „Znajdzie się”. Dlatego też Lenczyk, gdyby był selekcjonerem, zamiast z piasku kręcić bicz i próbować realizować utopijne wizje o ofensywnie i ładnie dla oka grającej reprezentacji, skupiłby się na defensywie, gdzie też nie jest różowo.

Co ważne, Lenczyk uchodzi za świetnego psychologa. Doskonale potrafi wyczuć, kiedy piłkarza zrugać, kiedy pochwalić, kiedy mobilizować, a kiedy zażartować dla rozładowania atmosfery. Wśród podopiecznych zawsze uważany był za guru i autorytet. Wielu zawodników, którzy u niego grali nazywało go „tatą”. W porównaniu ze Smudą trener Śląska przerasta go o głowę, jeśli chodzi o szacunek u piłkarzy. Niestety, o obecnym selekcjonerze można mówić albo źle, albo śmiesznie, ale nigdy poważnie.


Jakub Derkowski



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama