mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Jakub Derkowski

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2011-04-20 11:41:38

Legijne buble transferowe, czyli ostatnia szansa Legii


Herb Legii Warszawa

W dniu dzisiejszym rozegrane zostanie rewanżowe spotkanie Pucharu Polski między Legią a Lechią. Dla warszawiaków to ostatnia szansa na osiągnięcie czegokolwiek w tym burzliwym sezonie. Niestety, ta i poprzednia runda to wyłącznie pasmo porażek i rozczarowań. Nic się nie udaje. Transfery do dupy, liga do dupy, z kibicami problemy. Co jeszcze musi się wydarzyć, żeby Mariusz Walter wreszcie przejrzał na oczy i wywalił z Łazienkowskiej tę całą żenującą ferajnę, a zwłaszcza „specjalistę” od transferów, Marka Jóźwiaka.

Kto obecnie rządzi w stołecznym klubie? Już spieszę z odpowiedzią: trio o nazwie Miklas – Jóźwiak – Skorża.

Miklas, zwany też „człowiekiem znikąd” przed sezonem zapowiadał, że naszym oczom ukażę się wielka, nieustraszona Legia, grająca pięknie, szybko i ofensywnie, na miarę stadionu za pół miliarda, w czym mają pomóc trasnfery wybitne, żeby nie powiedzieć olśniewające.

Jóźwiak, czyli były zasłużony piłkarz stołecznego klubu, czego oczywiście nie można mu odmówić. Ale to by było na tyle. Znowu w polskim klubie pokutuje dziwne przyzwyczajenie, że na stołku trzyma się ludzi za zasługi, nie za rzeczywiste umiejętności.

Ostatni z wymienionej trójki, czyli trener Skorża, uważany jest za szkoleniowca nowoczesnego, z otwartą głową, nadążającego za najnowszymi futbolowymi trendami. Tyle w teorii. A w praktyce? Niewiele. Fachowiec z taką opinią powinien wybijać się ponad przeciętną krajową. Tyle że jak dotąd osiągnięcia ma jedynie na podwórku lokalnym. Na europejskim może pochwalić się porażka z przeciętną Levadią Tallin. Podobnie jak prezes Miklas zapowiadał: „Mistrzostwo, Legia zawsze o nie walczy”. Później, mimo porażek, wciąż wmawiał, że jego podopieczni w walce o tytuł mają szansę, „dopóki matematyka pozwala”. Teraz, po meczu z Lechem, jedyny tytuł, o jakim mówi, to Puchar Polski, no i jeszcze wspomina coś o podium. Po chwili zadumy napomyka jednak o wicemistrzostwie. Pozazdrościć optymizmu w trudnych czasach kryzysu.

Jedynym osiągnięciem legijnego tria to fura pieniędzy wyrzuconych w błoto. Zróbmy mały przegląd transferów do Legii, poczynając od lata poprzedniego roku:

  • Marijan Antolović – sprowadzony za 1,8 mln zł, rozegrał dotąd osiem meczów ligowych, wciąż nie może przebić się do pierwszego składu. Zapowiadano, że  będzie podstawowym golkiperem drużyny, a klub zarobi na nim „miliony”,
  • Bruno Mezenga –  jego wypożyczenie kosztowało 600 tys. zł. Jak już gra, to jedynie ogony. W podstawowej „11” tylko trzy razy (liga), trafił trzy bramki, co jak na napastnika, który miał być łowcą goli, jest mizernym wynikiem,
  • Alejandro Ariel Cabral – wypożyczony za 150 tys. dol. (według „PS”) z opcją transferu definitywnego. Kwota odstępnego nie jest znana. Według gazet ma wynosić 2 mln dol., ale Jóźwiak powiedział, że będzie mniej, niestety, konkretnej sumy nie chce podać. Mimo zapewnień Skorży, że zrobił największe postępy, gra poniżej krytyki albo w ogóle,
  • Srdja Kneżević – kosztował aż 1 mln euro, czyli ponad 4 mln zł. Non stop kontuzjowany, słuch o nim zaginął,
  • Manu – wydawał się tani (800 tys. zł). Trener zapowiadał, że do zespołu dołączył wirtuoz piłki nożnej. Wyszło jak zwykle. Gra jak trampkarz.
  • Ivica Vrdoljak – najdroższy transfer w historii – 1,2 mln euro, jakieś 5 mln zł. Jedyny nowy zawodnik, który się sprawdził, został kapitanem zespołu, co też świadczy o jego wartości,
  • Janusz Gol – mógł przyjść za darmo, ale Legia wolała zapłacić za niego około pół miliona złotych. W ostatnim spotkaniu nie zagrał ani minuty, a w poprzednich tylko końcówki,
  • Michał Hubnik – przyszedł na zasadzie wypożyczenia za nie więcej niż 50 tys. euro. Wydaje się bardzo dobrym ruchem, świetnie zaczął, ale cytując klasyka: „mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy,
  • Dejan Kelhar – kwoty transferu nie podano. Jak na razie niczego ciekawego nie pokazuje, tylko dwa ligowe występy,
  • Felix Ogbuke – wypożyczony za 70 tys. euro. Na boisko wchodzil tylko z ławki. Słabo jak na piłkarza, którym szkoleniowiec się tak zachwycał.

Zatem bilans transferów jest taki, że jedyny udanym zakupem jest Chorwat Vrdoljak i Czech Hubnik, chociaż z tym drugim jeszcze do końca nie wiadomo. Mimo pierwszych dobrych występów, nie powala na kolana. Z czystym sumieniem można powiedzieć, że pieniądze poszły na zmarnowanie.

Maciej Skorża i tak zachowuje niewzruszony optymizm. Wciąż mówi, że legioniści grają naprawdę dobrze, ale problem leży w głowach lub po prostu powodem niepowodzeń jest deficyt szczęścia. Przed „Wojskowymi” mecz ostatniej szansy. Jeżeli Legia przejdzie do finału, a potem zdobędzie Puchar Polski, dzięki czemu będzie miała prawo występu w Lidze Europejskiej, trener ocali stanowisko. W czasie letnich przygotowań znowu będzie mógł bajać, że jego zespół będzie połączeniem tego, co najlepsze w Liverpoolu (z czasów Beniteza), Arsenalu i Barcelony. Miklas i Jóźwiak znowu będą mogli trwonić kasę na kosmiczne zakupy w hipermarkecie pełnym marnej jakości piłkarzyn z zagranicznego importu, dając przy okazji zarobić sprytnym menedżerom. Kibole znowu będą prowadzić wojnę z zarządem i obijać twarze swoich idoli. Podsumowując, Skorża znowu będzie mógł sobie krzyknąć do Jóźwiaka: Wyp…aj!


Jakub Derkowski



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama