mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Jakub Derkowski

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2011-01-07 21:45:44

Janusz Wójcik dostał licencję na… zabijanie


wojcik_janusz_wikipedia_org.jpg

W PZPN-ie jak zwykle stara bieda, czyli skandal na skandalu skandalem pogania. Tym razem chodzi o licencję, którą otrzymał były selekcjoner polskiej reprezentacji od Komisji Kształcenia i Licencjonowania Trenerów PZPN. Oczywiście nie chodzi o licencję na zabijanie, tylko o tzw. licencję PRO, dającą możliwość prowadzenia zespołów ekstraklasy. Jaki to nam daje obraz PZPN-u? Nie chcę być powierzchowny i trywialny, ale oczywiście mamy tutaj do czynienia z kolesiostwem do kwadratu, jeżeli nie do sześcianu.

Jego licencja wygasła wraz z końcem 2010 roku, więc Lato, Kręcina i spółka postanowili pomóc koledze, no bo przecież najlepszych przyjaciół poznaje się w biedzie. Właśnie skończyło się śledztwo w jego sprawie, prokuratura skończyła pisanie aktu oskarżenia. Zakaz wykonywania zawodu nałożony przez prokuratorów przestał obowiązywać wraz z końcem rzeczonego śledztwa. W takim razie trener postanowił wrócić do swojego zawodu, przecież z czegoś trzeba żyć. Przedstawił PZPN-owi pismo, gdzie zaznaczył, że zakaz wykonywania zawodu przestał obowiązywać. W takich okolicznościach licencja została przywrócona, ponieważ słusznie mu się należy. Tak przynajmniej stwierdził PZPN.

Zapytany o sprawę Andrzej Strajlau z charakterystyczną dla siebie dezynwolturą odpowiedział: „Janusz Wójcik powiedział też, że nie przyznał się do winy. Wiem, że wkrótce rozpocznie się proces, dlatego licencję przyznaliśmy mu na rok, nie na trzy lata. Później zobaczymy, jaką decyzję podejmie sąd”. Chyba pan Strejlau postanowił z całym zdecydowaniem stosować zasadę domniemania niewinności. Jak na razie Wójcik uważany jest za niewinnego, ledwie oskarżonego, więc może robić, co mu się żywnie podoba, a chłopaki ze Związku mu w tym pomogą. A co! Cóż z tego, że prokuratura przesłała materiały śledztwa prokuratorowi PZPN, który mógłby ukarać szkoleniowca.

Przypomnijmy jednak rolę Janusza Wójcika w aferze korupcyjnej. Prokuratorzy łącznie postawili mu 16 zarzutów. Był on częścią ogromnej organizacji, która ustawiała mecze w polskiej lidze. Ojcem chrzestnym całego przedsięwzięcia był Ryszard F., znany jako „Fryzjer”. Wójcik w czasie, kiedy był szkoleniowcem Świtu Nowy Dwór Mazowiecki za łapówki ustawiał mecze. Brał on udział we wręczaniu i obiecywaniu łapówek o łącznej wartości ok. 1,65 mln zł. Jego pozycja w klubie była bardzo ważna, gdyż był on pośrednikiem, łączącym klub z „Fryzjerem”. Dzwonił do niego, aby ustalać, który arbiter ma sędziować dany mecz. W tym samym czasie Janusz S., jeden z działaczy Świtu kontaktował się z Jerzym G., szefem sędziów. Dopiero wtedy rozpoczynał się cały proceder korumpowania prowadzących mecz. Od dostarczania gotówki odpowiednim osobom właściwy był wspomniany Janusz S.

Jakby tego było mało, trener namawiał swoich piłkarzy do kontaktowania się z zawodnikami z drużyny przeciwnej, aby przekonali ich do odpuszczenia meczu. Oczywiście nie za darmo. W czasie śledztwa nasz bohater złożył szerokie zeznania i przyznał się do lwiej części zarzutów. Za to próbował jak najbardziej umniejszać swoją rolę w sprawie. Możliwe, że mataczył w czasie przesłuchań.

Drugi z zapytanych o sprawę członek PZPN, Wojciech Łazarek stwierdził, że Związek nie ma uprawnień, żeby karać trenerów. Mało tego, on wręcz musiał wydać tę licencję. Tymczasem prokurator Grzeszczak mówi, jak już wspomniałem wyżej, że materiały przesłano do PZPN nie po to, żeby sobie tam leżały i osiadał na nich kurz (bo dobrego wrażenie na pewno nie będą robiły), ale żeby ukarać oskarżonego.

Taką samą licencję polska federacja przyznała innemu trenerowi, który uczestniczył w korupcji w rodzimym futbolu. Jest nim Wojciech Wąsikiewicz, który został skazany w sprawie o korupcję w Arce Gdynia. Akurat skończył mu się zakaz wykonywania zawodu.

Na koniec chciałbym opowiedzieć pewną anegdotę, którą opowiadał jeden z moich wykładowców. Jest on uznanym adwokatem, jednym z jego klientów jest oskarżony w sprawach korupcyjnych w piłce nożnej. Dowiedział się mianowicie, że przed meczami nagminnie wręczano łapówki sędziom nie tylko po to, żeby sędziowali na korzyść jednego z zespołów, ale także po to, by mecz był prowadzony przez danego arbitra obiektywnie (!).


Jakub Derkowski
Fot.: wikipedia.org



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama