mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Jakub Derkowski

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2011-06-13 09:25:55

Historia małego Franka – część druga


Smuda Franciszek podczas meczu krzyczy coś do piłkarzyNiestety, sezon się skończył. Piłkarze odpoczywają na urlopach, do meczów polskich drużyn w europejskich pucharach zostało jeszcze trochę czasu, więc w futbolu wieje przeraźliwą nudą. W mediach dziennikarze zajmują się plotkami na temat transferów, które są albo absurdalne (Guti w Lechii Gdańsk), albo przyprawiają o zawrót głowy (cztery miliony euro za Mierzejewskiego). Zajmują się także reprezentacją, raz się nią zachwycając (mecz z Francją), a innym razem ciskając na głowy kadrowiczów gromy niczym Zeus. Swoją drogą to ciekawe, że większości spodobał się mecz z Francuzami, mimo że przegraliśmy, a nie wygraną z Argentyną, którą uznano za porażkę. Zachodziłem w głowę, jak to wytłumaczyć i przyszła mi na myśl tylko jedna odpowiedź – otóż Polacy już od ładnych dwóch wieków szczególnie upodobali sobie piękne porażki, w których jesteśmy moralnymi zwycięzcami.

Ale nie o tym miałem pisać. Postanowiłem kontynuować moją kronikę dziejów Franciszka Smudy, a dokładniej „małego Franka” i jego przygód z polską kadrą. Ostatnio kronika skończyła się na chwilę przed meczem Polski z Wybrzeżem Kości Słoniowej (link do pierwszego artykułu "Historia małego Franka"). Od tego czasu wokół biało-czerwonych działo się wcale dużo. Przede wszystkim w sparingu ze „Słoniami” przyszło upragnione przełamanie. Szkoda tylko, że w składzie przeciwników nie było największych gwiazd jak: Didier Drogba czy Salomon Kalou. Ale nie narzekajmy. Liczy się zwycięstwo. Generalnie postaram się nie wnikać szczegóły poszczególnych meczów, ale omówię sprawy okołosportowe. Spotkania wszyscy widzieli, obgadane są one przez różnej maści komentatorów, więc nie ma co się nad nimi rozwodzić.

W ciągu tych kilku miesięcy misja odmładzania reprezentacji nadal szła jak po grudzie. Franek wciąż nie może pogodzić się z tym, że w polskiej lidze nie ma choćy dziesiątej części tego, co jest w La Masia, czy choćby w szkółce Ajaxu Amsterdam. To nie Beenhakker pozostawił po sobie spaloną ziemię – jak próbuje nam wcisnąć – to wina klubów i PZPN, którzy myślą, co będzie tu i teraz, ewentualnie za tydzień. Menedżerowie chcą mieć wyniki teraz, zaraz, za chwilę, więc w głębokim poważaniu mają dyrdymały o szkoleniu młodzieży. Lepiej ściągnąć gwiazdkę z którejś z lig bałkańskich bądź innej. Myśleniem perspektywicznym w Polsce nigdy nie grzeszono. W ramach już mitycznego odmładzania „Franz” zdecydował pożegnać się z Michałem Żewłakowem, któremu jako jedynemu polskiemu stoperowi, zaufałbym, stawiając go naprzeciwko największym siepaczom typu Cristiano Ronaldo czy Leo Messi. O Borucu też zapomniał definitywnie, chociaż z tym nie powinno być tak źle, bo z obsadą bramki, o dziwo, nie ma problemów.

Kiedy w Polsce nie ma czym grać, to trzeba szukać gdzie indziej. Jak wiadomo, najgorzej obsadzony jest środek obrony. Tomasz Jodłowiec, Grzegorz Wojtkowiak, Maciej Sadlok czy Kamil Glik to chyba nie jest – jak mawiał Beenhakker – international level. Z kolei Arka Glowackiego wciąż prześladują kontuzje. Dlatego Franek postanowił poszukać obrońców wśród polskiej diaspory względnie obcokrajowców. Pierwszym wybawicielem ma być Manuel Arboleda. Kazusy Olisadebe i Rogera powinny raczej przestrzegać nas przed braniem do kadry naturalizowanych Nigeryjczyków czy Brazylijczyków, którzy z Polską mają tyle wspólnego, co Polak z Wielką Brytanią lub Holandią, których wyjechał na Wyspy trochę zarobić lub w spokoju zapalić „trawę”. Oczywiście, niektórzy powiedzą, że Niemcy w swoim zespole mają dużo bardziej międzynarodowe towarzystwo. Problem w tym, że tzw. „obcy” w drużynie niemieckiej to ludzie, którzy się tam urodzili lub wyemigrowali razem z rodzicami, kiedy jeszcze nosili pieluchy i wyszkoleni zostali od początku do końca na niemieckich boiskach, przez niemieckich trenerów, kopiąc niemieckie piłki.

Inaczej sprawa wygląda z Damienem Perquisem, którego sytuacja jest podobna do Obraniaka i Boenischa. Z tym że oni też nie zostali wyszkoleni w Polsce. Ich przewaga polega na tym, że szczęśliwie uniknęli zatrucia „polską myślą szkoleniową”, z czego Franek bardzo dobrze zdaje sobie sprawę.

Smuda z trenera najbardziej pożądanego stał się najbardziej znienawidzonym. Na selekcjonera został wybrany niemalże przez cały naród, do tego przez aklamację. Te wspaniałe czasy minęły bezpowrotnie (no, chyba że zdarzy się cud na Euro). Selekcjoner stał się tak bardzo nielubiany, że pojawiły się pogłoski o jego zwolnieniu, a jego miejsce zajmie Orest Lenczyk. Decydujące miały ponoć być mecze z Argentyną i z Francją, które może nie były jakimiś sukcesami, ale też na pewno nie skończyły się blamażem jak z Litwą w Kownie. Ile w tej plotce było prawdy – nie wiadomo. Ważne był szum medialny.

Na zakończenie tego przydługiego wywodu muszę jeszcze wspomnieć o kolejnej mądrości Grzegorza „drogą papieża będę szedł” Lato, który powiedział: „Plan minimum polskiej reprezentacji na przyszłoroczne piłkarskie mistrzostwa Europy to wyjście z grupy”. Co tu dużo mówić, dajmy sobie w końcu spokój z tymi mocarstwowymi planami. Przyjmijmy w końcu, że potęgą w piłce nożnej to my nie jesteśmy i szybko nie będziemy. Lepiej jak przyjmiemy plan minimum pt. zero kompromitacji. Zrobi to dobrze piłkarzom, na których nie będzie ciążyła ogromna presja, kibicom, którzy w razie czego nie rozczarują się tak mocno jak zwykle i Frankowi, którego głowa będzie nieco spokojniejsza.


Jakub Derkowski
Fot.: gillupress.pl




Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama