mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Jakub Derkowski

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2011-03-17 11:17:38

Don Kichot i Latający Holender


Nie przechwalając się, moje nadzieje i przewidywania, jeżeli tak dalej pójdzie, spełnią się. Na początku tego sezonu napisałem felieton na temat - jak go nazwałem - Don Kichota polskiej Ekstraklasy, czyli Roberta Maaskanta. Głównie chodziło mi o to, że jeżeli Bogusław Cupiał da mu choć trochę czasu na spokojną pracę i nie będzie się niepotrzebnie wtrącał, najlepiej jeżeli w mediach w ogóle nie będzie się pojawiał, to niedługo zobaczymy efekty pracy Holendra. Inny „dobrodziej” polskiej piłki, koszmar trenerów, Józef Wojciechowski pozazdrościł swemu koledze i także postanowił zatrudnić fachowca z kraju tulipanów.

bos theo

 

Właściciel warszawskiej Polonii, jako szef wszystkich szefów, nie musi nikogo słuchać, nawet tych, którzy na futbolu znają się lepiej od niego. Przecież on zarobił krocie na biznesie, więc może się czuć jakby pozjadał wszystkie rozumy. Biznes to wcale nie jest lekki kawałek chleba. JW najchętniej wszystkich by zwolnił i robił równocześnie za trenera, dyrektora sportowego, asystenta, trenera bramkarzy, trenera od przygotowania fizycznego, masażystę, fizjoterapeutę, a w wolnych chwilach mógłby pobawić się w księgowego klubu. Szkoleniowców i innych wyżej wymienionych zatrudnia jedynie z konieczności, bo sam się przecież nie rozdwoi.

Zatrudniając Theo Bosa, prezes chyba uroił sobie, że obcokrajowiec z kraju, gdzie trenerka stoi na najwyższym światowym poziomie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odczaruje jego zespół. W takich warunkach nawet Jose Mourinho nie zmieniłby nagle Polonii w drugą Barcelonę. Sam trener przyjeżdżając do Polski, był pełen nadziei, ba, był nawet przekonany, że dobrze mu pójdzie. - Mam nadzieję być pierwszym trenerem, który popracuje w Polonii dłużej niż kilka miesięcy. W zasadzie jestem o tym przekonany – powiedział w wywiadzie dla „Super Expressu”.

Wojciechowski nawet nie był w stanie na tyle zaufać Bosowi, że sprawy transferowe powierzył Markowi Citce i Janowi de Zeeuw. Przez zespół Polonii przewinęło się kilku piłkarzy w czasie zimowych przygotowań, ale zatrudnieni zostali tylko ci, których sprowadzili Citko i de Zeeuw. Obydwaj, niczym tani pochlebcy na monarszym dworze, wkupili się w łaski nieświadomego zagrożenia króla, a ten, nie wyczuwając zagrożenia, słuchał ich bez zastrzeżeń. Szkoleniowiec w tej całej szopce nie miał nic do gadania, on był od przygotowania drużyny do wiosny, tyle że materiał miał naprawdę marny. Występował wyłącznie jako listek figowy, który nie był w stanie przesłonić kompletnej degrengolady.
Jakby tego było mało, coraz bardziej widać było objawy prowizorki w klubie. Najpierw pojawiły się pogłoski o szalejącym wirusie, który zdziesiątkował połowę drużyny. Ponadto trener nawet nie wiedział o transferze Todorova, który na Konwiktorską ma przyjść latem tego roku. W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” pytał szczerze zdziwiony: „Kto to Todorovski? Prawy obrońca?”. O tym, że Onyszko istnieje dowiedział się dopiero, gdy postanowiono się go pozbyć i złożony został do PZPN-u wniosek o rozwiązanie umowy. Po trzech nieudanych kolejkach w rundzie wiosennej „Boss wylał Bosa”. Theo Bos, jak Latający Holender, pojawił się na horyzoncie i zaraz zniknął.

maaskant robert wp_blog.jpg

Z kolei drugi holenderski trener, Robert Maaskant robi coraz większą karierę w polskim futbolu. Szkoleniowiec Wisły także na początku swojej pracy nie mógł pochwalić się powalającymi na kolana wynikami, ale właściciel okazał dużo więcej wyrozumiałości i cierpliwości niż JW. I skutki tej decyzji już możemy oglądać, a także podziwiać. Maaskant wprowadził swoje porządki, zaordynował piłkarzom ciężką pracę, a nawet udało mu się poskromić wybuchowy charakter Patryka Małeckiego i przekonać go, że najważniejsze jest dobro drużyny. Już po trzech kolejkach „Biała Gwiazda” zasiadła na fotelu lidera. Inną sprawą jest to, że krakowskiej drużynie sprzyja słabość pozostałych klubów. Jagiellonii nie udało się skutecznie zapełnić luki po Grosickim, Legia nadal chaotycznie gra w obronie, a Lech przegrywa nawet z, zajmującą ostanie miejsce w tabeli, Cracovią.

Mocną stroną Holendra są również transfery, o których pisałem w felietonie „Przybyli ułani pod okienko (transferowe)”. Melikson jest kandydatem na nową gwiazdę Ekstraklasy, a poza tym Maaskant w końcu pozbył się braci Brożków, a przede wszystkim Pawła, bez którego kolejni szkoleniowcy Wisły nie mogli sobie wyobrazić drużyny. Był to ostatni moment, w którym krakowski klub mógł cokolwiek na ich transferze zarobić.

Mimo że Don Kichot walczy z wiatrakami, przez co teoretycznie wydaje się być skazany na porażkę, w tym przypadku wiatraki nie okazały się takie straszne, jak je malowali. Prowadzącemu Wisłę udało się stworzyć ciekawy zespół, który może w końcu będzie mógł się pokusić o zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów.


Jakub Derkowski



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama