mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Jakub Derkowski

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2010-12-01 17:11:19

Czy Lech naprawdę zrzuci łachmany?


Tytuł tego felietonu jest parafrazą tytułu publikacji znanego felietonisty „Gazety Wyborczej”, Rafała Steca. Pojawiła się ona na jego blogu 5 listopada tego roku. Było to chwilę po wspaniałym zwycięstwie nad bogaczami z Manchesteru, które było debiutem nowego trenera Bakero. Od tego czasu nie jest aż tak optymistycznie jak mogło się wydawać, przynajmniej w lidze polskiej dla samego Lecha. Mecz z Juventusem może pokazać prawdziwą siłę poznańskiego zespołu.

http://www.zpierwszejpilki.com.pl/cms/cms/zalaczone_pliki/lech_poznan_manchester_city_2010_11_asinfo_20.jpg
Fot.: ASInfo

Jednakże należy wziąć poprawkę na to, że od meczu z MC Lech grał wyłącznie na rodzimych boiskach. A jak wiadomo, ostatnio przyzwyczaił nas, że tylko, gdy na „Kolejorza” patrzą znani europejscy dziennikarze czy trenerzy, to potrafi prawdziwie naprężyć muskuły i pokazać, na co naprawdę go stać. Po ostatniej kolejce Ligi Europejskiej Lech zagrał w ekstraklasie cztery mecze, z czego jeden przegrał, dwa wygrał, a ostatni zremisował. Jego sytuacja w tabeli jest już trochę lepsza, bo zajmuje 11. miejsce (nieco dziwnie to brzmi), ale Arce, która ma przedostatnie miejsce do klubu z Bułgarskiej brakuje tylko dwóch punktów.

Hiszpański trener jak na razie eksperymentował i aplikował swoim podopiecznym ciężki trening, przez co piłkarze nie mieli odpowiedniej świeżości i byli trochę ociężali. Jednak ostatnio już było z tym odrobinę lepiej, co na pewno napawa pewną nadzieją. Jeżeli chodzi o eksperymenty, to naprawdę wyglądało to dziwnie. Szkoleniowiec w samym środku sezonu ustawiał piłkarzy na dziwnych pozycjach (np. Luis Henriquez na lewym skrzydle), zamiast zawierzyć swojemu poprzednikowi i wystawiać przynajmniej podobny skład jak dotąd, co poskutkowało w meczu z City. Na eksperymenty przyjdzie czas w czasie przerwy zimowej. Na szczęście z każdym meczem ustawienie coraz bardziej stabilizuje się. Żeby nie było za łatwo poznaniaków prześladuje pech. Nie dość, że Tomasz Bandrowski na pewno nie zagra w meczu z Juve z powodu kontuzji, to jeszcze Tchibambie przydarzył się wypadek samochodowy, przez co także nie pojawi się na boisku.

Najbardziej boli utrata właśnie kongijskiego napastnika, ponieważ sytuacja Lecha w ataku wydaje się być najbardziej dramatyczna. Jedynym dostępnym napastnikiem na dzień dzisiejszy jest Łotysz Rudnevs (Krzysztof Chrapek leczy kontuzję, Tomasz Mikołajczak jest na wypożyczeniu w Polonii Bytom, a z Arturem Wichniarkiem zerwano umowę). W ostatnim spotkaniu z kielecką Koroną można było zaobserwować kuriozum takiej sytuacji. Bakero przestraszył się, że jego najcenniejszemu piłkarzowi grozi kontuzja, więc zdjął go i wstawił na jego miejsce Semira Stilića, który jest klasycznym rozgrywającym i na snajpera zupełnie się nie nadaje.

Gdybym mógł sam ustawić zespół Lech na mecz ze Starą Damą, pierwszy skład ułożyłbym w ten oto sposób: między słupkami postawiłbym Jasmina Burića. Nie wiem dlaczego trener poznaniaków woli bardziej doświadczonego Kotorowskiego, przecież Bośniak bardzo dobrze sobie wcześniej radził. Obrona jest formacją, w której raczej nie ma nad czym dywagować. Środkowi obrońcy to oczywiście kapitan Bosacki oraz niezniszczalny i rozchwytywany przez wszystkich Arboleda. Lewa obrona to znajdujący się w coraz lepszej formie Henriquez, a druga strona to Marcin Kikut, tu także nie ma wątpliwości. Druga linia dopiero nasuwa wiele niepewności. Jedyni pewniacy to Injać i Peszko. Injać zajmuje pozycję defensywnego pomocnika, ale kto ma być jego partnerem, trudno powiedzieć. Chyba najlepszym wyjściem byłby Djurdjević. Rozgrywającym powinien być Stilić, do którego Bakero jakoś nie może lub nie chce się przekonać. Lewe skrzydło to przerost bogactwa. W tym miejscu może zagrać Kriwiec, Kiełb oraz Wilk. Ja postawiłbym raczej na Kiełba z uwagi na jego przebojowość i brak kompleksów z teoretycznie lepszym rywalem. O napadzie nie ma co pisać, bo raczej okazałbym lekceważenie inteligencji moich czytelników, gdybym napisał, o kogo dokładnie chodzi.

Miejmy nadzieję, że „koszmar wieczoru w Turynie” jak nazwali Rudnevsa włoscy dziennikarze powtórzy show z Turynu, a pranie mózgu a la Franek Smuda da efekty. A więc Lechici przede wszystkim nie mogą przystąpić do tego meczu przestraszeni jak nastolatek przed swoim pierwszym razem, ale pełni werwy i zapału, którego było pełno w meczu z angielskim klubem. Niezmiernie potrzebne są polskiej lidze współczynniki, otrzymywane za osiągnięcia w europejskich pucharach, abyśmy nie spadli do poziomu ligi maltańskiej czy luksemburskiej.



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama