Co pokazała sprawa Tęczowej Trybuny
W sierpniu ubiegłego roku grupka homoseksualnych fanów piłki nożnej zawiązała inicjatywę obywatelską o nazwie Tęczowa Trybuna. Jest to pierwszy w Polsce piłkarski fanklub zrzeszający mniejszości seksualne. Domagają się oni zbudowania na Stadionie Narodowym w Warszawie, a także na innych arenach tzw. „tęczowej trybuny”, czyli specjalnie wydzielonego miejsca dla homoseksualistów. Ja sam nie jestem zwolennikiem tej inicjatywy, ponieważ kojarzy mi się to raczej z gettoizacją i stygmatyzacją zamiast budowaniem tolerancji i otwartości na stadionach, której na dzień dzisiejszy jest jak na lekarstwo. Mimo wszystkich mankamentów tej inicjatywy, sprawa ma jeszcze drugą stronę medalu.

Stadion Narodowy Fot.: www.stadionnarodowy.org.pl
Od tego czasu inicjatywa ta spotyka się z niebywałą nagonką. Po pierwsze, serwis www.pilka.pl usunął wpis Trybuny z prośbą o poparcie, to samo działo się także na innych portalach. Następnie na forum strony Tęczowej pojawiały się dość niewybredne wpisy tzw. „prawdziwych” kibiców. Z tych delikatniejszych to: „Geje raus! Geje won! Geje uciekajcie stąd!”. Ileż chrześcijańskiej miłości w tych wypowiedziach. Ale to nic, chłopacy się nie poddali i na forum można się wypowiadać tylko po zarejestrowaniu. Poszczególni kibice wysyłali oświadczenia z poparciem inicjatywy podszywając się pod fanów znienawidzonego klubu. Wiadomo, dla tzw. normalnego kibica bratanie się z gejami jest największą ujmą. Tak było ze stowarzyszeniem kibicowskim „Tylko Cracovia”. Tęczowi musieli przepraszać, że posłużyli się logo i nazwą stowarzyszenia.
Tyle że w tym felietonie nie chodzi mi tylko o samą sprawę „tęczowej trybuny”, ale o homofobię w ogóle wśród piłkarskich środowisk. W innych sportach jakoś inaczej to wygląda. Są i byli czynni sportowcy, którzy ujawnili swoją orientację i nie przeszkodziło im to w karierze ani trochę, np. Martina Navratilova czy Gareth Thomas. W futbolu niestety jest z tym pewien problem i to niemały.
Pierwszym i, jak dotąd, jedynym piłkarzem, który się „wyoutował” był czarnoskóry zawodnik Justin Fashanu. Fashanu seniorską karierę rozpoczął w 1978 roku w Norwich City. W sezonie 1980/1981 stał się rewelacją Premiership, kiedy to strzelił przepięknego gola Liverpoolowi. Następnie pochodzący z Nigerii Anglik przeszedł do Nottingham Forest, który jako pierwszy klub zapłacił za czarnego gracza ponad milion funtów. Mimo tych niewątpliwych sukcesów, jego przyszłość nie rysowała się w tak różowych barwach, jak to się mogło wydawać. Pewnego dnia trener Clough przed treningiem powiedział: „Po co się chodzi do piekarni? Po bułki oczywiście. A po co do rzeźnika? Rzecz jasna po mięso. A niech teraz ktoś mi powie – w tym momencie miał znacząco spojrzeć Justina – po co odwiedza się gejowskie kluby?”. Można powiedzieć , że od tego feralnego dnia rozpoczął się początek końca jego kariery.
Najpierw bardzo szybko opuścił Nottingham, a następnie odwiedził mnóstwo klubów, ale w żadnym z nich nie mógł zagrzać miejsca na dłużej. Jedynie w Southampton grał aż trzy sezony, ale kpiny i docinki nie pozwalały mu na rozwinięcie skrzydeł. Po krótkim pobycie w Stanach Zjednoczonych, gdzie mógł grać w spokoju, chciał znowu zasmakować piłki na najwyższym poziomie i ponownie spróbować odbudować karierę. Dokładnie w 1989 roku zawitał na Wyspy, gdzie grał w Manchesterze City i w West Ham United. Jednak zagrał tam jedynie razem cztery spotkania. Stwierdził, że i tak nie uda mu się zostać cenionym piłkarzem, a dosyć już miał życia w kłamstwie, więc postanowił ujawnić swoją orientację. Zrobił to na łamach tabloidu „The Sun”. Od tego czasu nie mógł wieść spokojnego życia, a o wymarzonej karierze mógł zapomnieć. Nie dość, że jego brat się go wyparł, to jeszcze został oskarżony o gwałt na siedemnastolatku. Postępowanie w sprawie, z braku dowodów, zostało umorzone. Fashanu nie mógł już znieść tej nagonki i 2 maja powiesił się.
Przykład tego piłkarza, a także Tęczowej pokazuje, jakim problemem jest homofobia w tym pięknym sporcie. Gdyby jakikolwiek piłkarz polski ujawnił swoją orientację, a tacy, nie ma co ukrywać, istnieją, skazałby się na sportowy niebyt. Nawet w Anglii zawodnicy tego nie robią, a co dopiero w Polsce. Futbol to niestety dyscyplina przesiąknięta kultem macho, szowinizmem i seksizmem. Ciekawy był przykład Graeme Le Sauxa, który uważany był za geja, przez co spotykało go wiele przykrości. A dlaczego uważany był za geja? Bo czytał lewicowego Guardiana i interesował się sztuką, choć gejem nie był. Prawdziwy mężczyzna przecież nie interesuje się sztuką, tylko chodzi na imprezy z kolegami, a w domu bije żonę.
Jakub Derkowski
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










