mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Jakub Derkowski

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2010-11-12 23:50:28

Atak kiboli


Ostatnio praktycznie co tydzień można usłyszeć o burdach i zadymach pseudokibiców. Serial pt. „Osiągnięcia chuliganów” zaczął się w meczu Zawiszy Bydgoszcz z Widzewem Łódź w I rundzie piłkarskiego Pucharu Polski. To był dopiero początek sezonu, a tu już takie sceny. Dantejskie sceny!

kibol_serbia.jpg

Następnie polscy „kibice” chyba pozazdrościli swoim kolegom po fachu z Serbii, którzy narobili niezłej zadymy w meczu eliminacji do Mistrzostw Europy 2012 w Genui. Zaczęła się prawdziwa seria. Najpierw 11. kolejka Ekstraklasy, spotkanie Lech Poznań – Wisła Kraków. Po tych wydarzeniach niepewny był nawet mecz Lecha z Manchesterem City w Lidze Europejskiej, który mimo sygnałów policji, odbył się. W 12. kolejce pseudokibice w całej Polsce jak jeden mąż postanowili się zabawić w swój oryginalny sposób. W wyniku tych wydarzeń 3 kluby zostały ukarane przez Komisję Ligi, a mianowicie Lech Poznań, Ruch Chorzów, Śląsk Wrocław, Widzew Łódź i Cracovia Kraków.

Jak należy załatwić problem kibiców? Zdecydowałem się przedstawić przykłady państw Europy Zachodniej i ich sposoby na rozwiązanie tego kłopotu.

Po pierwsze Wielka Brytania, gdzie problem chuliganów był/jest największy. Powstał nawet film opisujący ich przygody. Na walkę z szalikowcami zdecydowała się premier Margaret Thatcher. Rozwiązanie brytyjskie opiera się przede wszystkim na zaostrzeniu przepisów. Przyspieszono doraźne sądownictwo i zwiększono środki kontroli imprez masowych. Wprowadzono także zakaz pisania przez media na temat wydarzeń stadionowych. Częścią planu naprawy był także słynny zakaz stadionowy. Zmiany okazały się pozornie skuteczne, pozwoliło to na zmniejszenie przemocy na arenach sportowych. Kibice znajdują się w odległości nawet do 2 metrów od boiska. Mimo to wciąż możemy usłyszeć o zadymach wszczynanych przez angielskich hooligans w czasie meczów reprezentacji Anglii na kontynencie. W Polsce takie wyjście może nie być skuteczne ze względu na niewydolność polskiego prawa i sądownictwa.

Po drugie Hiszpania. Hiszpanie postawili na infrastrukturę. Zbudowano olbrzymie stadiony jak Camp Nou czy Santiago Bernabeu zdolne pomieścić nawet 80 tys. widzów. Przy tak wielkiej ilości ludzi większe działanie ma tzw. „psychologia tłumu”, która eliminuje wszelkie odstępstwa, którym niewątpliwie jest agresja. Podobnie jak na Wyspach zakazano mediom opisywania wszelkich burd na stadionach. Ten sposób w Polsce również byłby trudny do zrealizowania ze względu na konieczność poniesienia ogromnych nakładów.

Po trzecie Włochy. Podobne rozwiązanie zastosowali Holendrzy. Problemem w tych krajach praktycznie się nie zajęto. Wprowadzono wyłącznie pewne ograniczenia w mediach. Władzom wydawało się, że awantury stadionowe staną się codziennością i stracą swoją popularność, a przecież właśnie na niej zależy kibolom. Skuteczność takiego rozwiązania zależy w dużej mierze od kultury danego społeczeństwa, dlatego ciężko byłoby nim coś załatwić na polskim gruncie.

Po czwarte Niemcy. Niemiecki wariant, moim zdaniem, jest najlepszy i najskuteczniejszy. Zrezygnowano z prymitywnych zakazów, które nigdy niczego nie rozwiązują do końca (przykład narkotyków i dopalaczy). Niemcy postanowili postawić na rozwijanie wszelkich oddolnych inicjatyw. Jak wiadomo, prawie wszystkie kluby Bundesligi działają na zasadzie spółek akcyjnych, więc władze umożliwiły nabywanie akcji klubów przez kibiców. Tą drogą obarczono kibiców częściową odpowiedzialność za swoje ukochane drużyny. Przyniosło to wspaniałe skutki. O incydentach z udziałem kiboli można usłyszeć bardzo rzadko. Udało się osiągnąć to, czego nie udało się nawet w Wielkiej Brytanii. Ponadto akcjonariat kibicowski pozwala zachować, jakże pożądaną, równowagę finansową.

Kluby niemieckie obecnie znajdują się w najlepszej kondycji finansowej spośród zespołów europejskich, na stadionach co mecz jest komplet publiczności, a atrakcyjność spotkań jest bardzo wysoka. Ostatnio niemiecka liga wyprzedziła Serie A, a przed nią znajduje się tylko ligi hiszpańska i angielska (ranking IFFHS za 2009 rok). Drużyny z tych państw są poza tym zadłużone po uszy, co u naszych zachodnich sąsiadów jest nie do pomyślenia. Do pełni szczęścia brakuje tylko sukcesów w pucharach europejskich, chociaż w ostatnim sezonie Bayern dotarł do finału LM.

W Polsce niedawno rząd Tuska wprowadził pewne zmiany w prawie. Zaostrzono przepisy, dotyczące zakazu stadionowego. Mimo rygorystycznych przepisów, kluby rzadko ich przestrzegają. Jedynym klubem, który chciał je stosować była Legia, co doprowadziło do ostrego konfliktu władz klubowych z kibicami. Właściciel klubu w końcu ustąpił, ponieważ musi jakoś zapełnić świeżo przebudowany stadion, mogący pomieścić 30 tys. widzów. Na szczęście jest w Polsce klub, ktróry potrafi współpracować z kibicami. Jest nim Lech Poznań, który powiela rozwiązania niemieckie. Jednakże coś ostatnio się stało z publicznością w Poznaniu. Może to efekt mizernych wyników w Ekstraklasie. Miejmy nadzieję, że ostatnie wydarzenia zmobilizują władze klubów i ligi do naprawy tej sytuacji.


Jakub Derkowski



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama