Zatwardziały kabareciarz...
Zatwardziały kabareciarz, Franciszek Smuda chyba powinien popracować nad nowym scenariuszem do kolejnego odcinku „Zabij mnie śmiechem”. Dowcip, w którym Franz zapewnia, że z meczu na mecz progres reprezentacji jest widoczny staje się coraz bardziej żałosny.
Z drugiej jednak strony przypadkowy remis z USA, 2:2 z Ekwadorem musi budzić szacunek ludzi ulicy.
Kiedy w ubiegłym roku Smuda przejął reprezentację wśród kibiców pojawiła się iskierka nadziei, że Franz zepchnie Latę do roli podwładnego. Nic bardziej mylnego! Dobitnie przekonaliśmy się o tym choćby w ostatnich tygodniach, kiedy okazało się, że Polacy w ramach operacji „Euro” zmierzył się z potentatami światowej piłki (z którymi jak mniemam przyjdzie nam się zmierzyć w 2012 roku w Polsce i na Ukrainie) – USA i Ekwadorem.
Przeciętny obserwator polskie piłki bez mrugnięcia okiem mógłby stwierdzić, że sparingi z zespołami z Ameryki były tak potrzebne jak butelka Jacka Daniela na spotkaniu klubu AA.
Jednak jak widać PZPN jest urodzonym abstynentem.
Do scenariusza dramatycznego spektaklu o nazwie: „Euro w drodze” boss polskiej piłki dołączył ostatnio nowy tekst, stanowiący puentę jego ostatnich dokonań: „zwycięstwa przyjdą”. Pytanie – kiedy? W odpowiedzi na pytanie Franz wykazał się błyskotliwością i znajomością zaskakujących sztuczek socjotechnicznych. Bezceremonialnie stwierdził, że Hiszpanie niegdyś też nie wygrywali. Idąc takim tokiem myślenia można domniemywać, że wkrótce Polska też będzie mistrzem Świata i Europy…
Zapewne niedługo do teatrzyku Smudy dołączy nowa pacynka. Jestem niemal pewny, że zostanie nią nowa gwiazda europejskiej piłki, Francuz/Niemiec z polskimi korzeniami.
Jeszcze rok temu realizacja tego pomysłu w zamierzeniach Smudy byłaby absurdem. Jednak w czasach globalizacji wszyscy jesteśmy braćmi.
Przed wylotem za ocean Franciszek Smuda przyjał nową taktyką, bynajmniej dotyczącą sparingów. Na łamach prasy żalił się, że zastał po Beenhakkerze
„spaloną ziemię”. Zastanawiające jednak, że ten ugór polskiej piłki dostrzegł dopiero po fatalnych wynikach swojego zespołu.
Zrzucanie winy na byłego trenera może oznaczać jedno: Franz nie ma pomysłu na grę Polaków.
Humor nie opuszcza Smudy nawet w rozmowie z dziennikarzami. Retoryczne pytania w stylu: a kogo mam według Pana wystawić na lewej obronie? najwyraźniej śmieszą trenera.
We mnie budzą tylko trwogę i obawę o skład na następne spotkanie.
Jednak nie wszystko stracone, mam nadzieję. Do polskiego teamu dołączył Franek łowca bramek! Szkoda tylko, że nie w roli napastnika reprezentacji. Zadaniem zawodnika Jagiellonii będzie praca ze snajperami reprezentacji. Trudno jednak oczekiwać, że Frankowski poprawi skuteczność Roberta L., gwiazdy Bundesligi, skoro ten ostatni większość czasu spędza na ławce rezerwowych Borussii.
Wydaje się, że jak na razie prowadzenie reprezentacji przewyższa Smudę. A może jest odwrotnie: talent Smudy przewyższa przeciętność polskich piłkarzy? Rachunek wystawimy po europejskim czempionacie…
Grzegorz Dacko
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










