Niespodzianki Champions League
„Niespodzianka” – to słowo powinno towarzyszyć niemal każdej pomeczowej analizie grupowej kolejki Ligi Mistrzów.
Raczej nikt nie spodziewał się, że punkty w pierwszej kolejce stracą giganci europejskiego futbolu, Manchester United i obrońca trofeum, Inter.
Wydaje się, że Benitez w dalszym ciągu nie przyswoił mediolańczykom swojej wizji gry. Remis 2:2 z mistrzem Holandii, zaledwie 4 punkty w lidze po dwóch kolejkach, klęska o Superpuchar Europy -
Bez odpowiednich suplementów diety mediolański organizm wkrótce może znaleźć się w stanie ciężkim. Czy jest prawdopodobne, że spółka Sneijder, Eto’o and Corporation obroni zdobyte przed rokiem trofeum? Szczerze w to wątpię. Zwłaszcza, że ciężar presji po odejściu Mourinho jest olbrzymi.
Jeżeli jednak uzasadniona jest krytyka Interu, zastanawiam się jakich epitetów użyć, by scharakteryzować postawę Schalke 04. Nieprzekonywujący, bez koncepcji i wiary we własne możliwości – taki futbol reprezentuje wicemistrz Niemiec. Przegrać z Olympique Lyonem, na jego stadionie, wstydu z pewnością nie przynosi. Jednak z formą jaką reprezentuje zespół z Gelsenkirchen realna wydaje się być jedynie walka o 3. miejsce w grupie z Hapoelem Tel Awiw.
„Niemiecki Real” przed sezonem nie ukrywał swoich mocarstwowych aspiracji. Sprowadzenie Raula czy Huntelaara miało być przysłowiowym „strzałem w 10” , jednak albo były to ślepe naboje albo rewolwer, którego używa Felix Magath jest przerdzewiały.
Zaskakująco dobrze radzi sobie CF Valencia. Po odejściu Davida Villi, skazany na całkowitą porażkę hiszpański zespół rozgromił Bursaspor 0:4. Pytanie brzmi: czy Valencia jest tak mocna czy rywal jest tak słaby? Początek ligowego poziomu wskazuje niedwuznacznie, że odpowiedzią jest pierwsza część pytania. W innym meczu tej grupy, Czerwone Diabły z Manchesteru bezbramkowo zremisowały z Rangersami. Cały mecz w bramce ManU rozegrał Tomasz Kuszczak. Bramki nie przepuścił, ale najprawdopodobniej efekt byłby identyczny gdyby jego miejsce zajął któryś z czytelników tego felietonu.
Inni wygrywali zgodnie z założeniami. Najbardziej widowiskową i spektakularną grę zaprezentowała, rzecz jasna Barcelona. Zespół Pepa Guardioli z minuty na minutę meczu z Panathinaikosem starał się przekonać kibiców i komentatorów, że niespodziewana porażka z Herculesem w lidze była jedynie wypadkiem przy pracy. Wynik 5:1, niewykorzystany rzut karny i poprzeczka Messiego, zdecydowana dominacja w środku pola dowodzą nie tylko braku kryzysu, ale uzasadniają pytanie: czy ktokolwiek powstrzyma Dumę Katalonii? Przy zachowaniu dotychczasowego poziomu gry, paradoksalnie jedynym przeciwnikiem może być ona sama. Charakteryzując Katalońcyzków przy pomocy banalnych epitetów to zdecydowanie za mało. Siła Barcy to przede wszystkim głód wygrywania – dopóki jest nienasycony dopóty nikt nie przeszkodzi drużynie Guardioli sięgnąć po kolejny tytuł najlepszej drużyny w Europie.
Dla dobra widowiska miejmy nadzieję, że orkiestra pod batutą Messiego będzie grać do samego końca koncertu, zwanego Ligą Mistrzów.
Mimo porażki zespołu z Kazania, cieszy fakt, że w spotkaniu wystąpił Rafał Murawski, ale chyba tylko jego. Zgodnie z racjonalno-banalnym założeniem, że „zwycięskiego składu się nie zmienia”, Murawski najprawdopodobniej w kolejnych meczach znów obejrzy popisy kolegów z innej perspektywy.
Początkowo nudą wiało w Monachium, gdzie miejscowy Bayern mierzył się z Romą. Bawarczycy grali równie ospale i niemrawo co goście z Rzymu. Chwila przebudzenia nastąpiła pod koniec meczu, kiedy to Muller i Klose sprytem, szczęściem i talentem zapewnili mistrzom Niemiec bezcenne 3 punkty.
Zaskakujących rezultatów nie było też w grupie F. Któż bowiem realnie sądził, że MSK Żylina powalczy z mistrzem Anglii, Chelsea Londyn, jak równy z równym? No, może poza piłkarzami słowackiej drużyny, jej trenerem i kibicami, zapewne nikt.
Nie mniej efektywnie wyglądała gra zespołu z Emirates. Ekipa Wengera pomimo braku pięciu podstawowych piłkarzy zdemolowała portugalskiego kopciuszka w Lidze Mistrzów. Jak przyznał na pomeczowej konferencji trener Bragi, Arsenal wydaje się być głównym faworytem do wygrania trofeum.
Czy ten sezon będzie dla chłopców Wengera przełomowy? Wszystko na to wskazuje. Przede wszystkim w klubie pozostał mózg i motor napędowy, Cesc Fabregas, doświadczenia nabrali pozostali młodzieńcy. Jeżeli Kanonierzy nie wystrzelają całego magazynku w pierwszej rundzie fazy grupowej, ich strzały mogą dosięgnąć najlepszych.
A jak wyglądał „polski wieczór” na San Siro? Po pierwszej połowie meczu – zaskakująco dobrze. Wielki Milan grał opieszale, bez zaangażowania. Piękny sen drużyny z Auxerre brutalnie przerwała w drugiej połowie meczu „najnowsza zabawka” Berlusconiego, Zlatan Ibrahimović. Dwa gole w ciągu zaledwie trzech minut zapewniły trzy punkty ekipie Massimiliano Allegriego. Ireneusz Jeleń zaprezentował się bardzo przyzwoicie, przynajmniej na tle swoich kolegów.
Mimo kilku niespodzianek staus quo z poprzednich sezonów został zachowany. Nadal głównymi faworytami do zdobycia Ligi Mistrzów pozostają hiszpańscy torreadorzy, angielscy dżentelmeni i włoscy mafiosi. Ciekaw jestem tylko czy piwa nawarzą chłopcy z Monachium…
pozdrawiam
Grzegorz Dacko
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










