mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Grzegorz Dacko

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2010-09-20 12:42:46

Bramkarski maraton



Manchester United, Real Madryt, Arsenal Londyn. Mało? Celtic Glasgow, Fiorentina i Roda Kerkrade. Co łączy wspomnianych gigantów europejskiej i światowej piłki? Każdy z nich zatrudnia byłego/obecnego i zapewne przyszłego golkipera reprezentacji Polski.

Paradoksalnie jednak w ostatnim czasie główny problem Franciszka Smudy to obsada bramki. Tytoń, Boruc, Fabiański, Szczęsny, Kuszczak, Załuska i Dudek – spośród grona specjalistów tylko pierwszy  może liczyć na regularne występy w swoim klubie.  Pozostali albo grzeją ciepłą już ławę rezerw albo razem z kibicami dopingują swoją drużynę z trybun.


Pytanie jednak brzmi: jak może potoczyć się sytuacja polskich bramkarzy w najbliższej przyszłości?

Scenariuszy jest kilka:

  1. Albo przy pomocy „boskiej ręki” (czyt. kontuzji rywala) zagrają w kilku meczach
  2. Albo zostaną wytransferowani do słabszych klubów
  3. Albo konkurent zostanie wytransferowany do innego klubu
  4. Albo wyłączą ogrzewania na ławce rezerwowych


Powinniśmy chyba pominąć opcję zakładającą, że którykolwiek z zawodników wygra rywalizację w inny sposób.

Wyścig o bluzę numer 1 polskiej reprezentacji przypomina maraton. Długi, wyczerpujący, ze zmieniającymi się liderami.

Po objęciu stanowiska przez Smudę wszyscy startowali z jednakowej pozycji. Jedynym warunkiem współuczestnictwa w zawodach było legitymizowanie się regularnymi występami w swoich klubach. Jednak z uwagi na fakt, że przy ścisłym przestrzeganiu regulaminu zdecydowana większość nie mogłaby wziąć udziału, selekcjoner poluzował nieco zasady. I tak się zaczęło.

Po dobrym starcie na pierwsze miejsce wysunął się Kuszczak. Jednak  wydaje się, że sił starczyło mu tylko na pierwszą część dystansu. Mimo ogromnego bólu powinien dobiec do mety i załapać się „na pudło”. Prawdopodobnie pierwsze zdanie wymówione przez Tomasza brzmieć będzie: „A miało być tak pięknie…”


Coraz dalszą pozycję w zawodach zajmuje typowany przez wielu na „czarnego konia” Łukasz Fabiański. Kilka zboczeń z trasy (czyt. trzy przepuszczone bramki w przedsezonowym sparingu z Legią), utrata kilku miejsc – tak w skrócie przedstawia się pozycja rezerwowego golkipera Arsenalu.

Ostatnie miejsca zajmują Załuska i Szczęsny. Pierwszy nawet po odejściu Boruca nie jest w stanie wypracować sobie pewnego miejsca w drużynie. Drugi z rozgoryczeniem i frustracją przyjmuje od Arsene Wengera kolejne spostrzeżenia, że jest graczem perspektywicznym, z którym wiąże głębokie nadzieje. Jak na razie menadżer Kanonierów wiąże z nim głębokie rezerwy.

Najważniejszą pozycję okupują Boruc i Tytoń. Chyba jako jedynych nie dopadł kryzys maratoński i zapewne między nimi rozstrzygnie się walka o zwycięstwo.

Który z nich jest zatem bliżej reprezentacyjnej bramki?

Pytanie tyleż zagadkowe, co kłopotliwe. Jeszcze dwa lata temu, podczas Euro 2008 żaden polski kibic nie wyobrażał sobie, że ktokolwiek mógłby zastąpić Boruca. Efektowny i efektywny – tak w skrócie wyglądała gra byłego bramkarza Celticu. Po dwóch słabszych sezonach, Borubar postanowił zmienić nie tylko klub, wygląd, ale także dietę (o czym kilka dni temu informowały prestiżowe angielskie brukowce). Liga włoska wydawała się dla Polaka doskonałym miejscem dla odbudowania formy. Tyle tylko, że przy florenckim stole obowiązuje ścisła hierarchia. Bliżej Pana Dworu (Sinsy Mihajlovica) siedzi Frey. Boruc, pomimo kapitalnego występu w przedsezonowym sparingu z Valencią, nadal jest jedynie giermkiem Francuza.

Na zupełnie przeciwnym biegunie znajduje się Przemysław Tytoń. Udane występy, kapitalne parady z PSV czy Twente nie tylko zbliżają 23-latka z Zamościa do pozycji numer jeden w polskiej bramce, ale także do transferu.

Na kogo zatem postawi Smuda? Młodego i moim zdaniem, nieobliczalnego,  bramkarza Rody czy charyzmatycznego i doświadczonego Boruca? Trudno być w tej chwili czegokolwiek pewnym, ale uważam, że  Franz najprawdopodobniej sięgnie po Borubara.

Nieprzeciętne umiejętności, ale przede wszystkim charakter byłego bramkarza Legii stanowią niezbędne spoiwo konsolidujące drużynę.  Wydaje się bowiem, że mentalnie Boruc jest lepiej przygotowany niż jego vis-a-vis z Kerkrade.

pozdrawiam
Grzegorz Dacko



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik



ligowiec, 2010-09-21 07:49:03

ciekawy tekst i spostzrzezenia

Dodaj komentarz

Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik


Reklama