mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Felieton kibica

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2011-10-28 18:36:36

Probierzowe czary


Trener Probierz jest z całą pewnością ewenementem. Rzadko się zdarza, by rodzimy szkoleniowiec zwracał aż tak olbrzymią uwagę na całą otoczkę futbolu, jednocześnie nie zapominając o tym, co dzieje się na murawie. Ilu bowiem jest w Polsce trenerów, którzy faktycznie „grają” w meczu? Smuda skaczący przy linii, czy Maciej „To Jest Czerwona Kartka” Skorża to jednak nie to samo co kunszt Jose Mourinho, kunszt, który coraz mocniej zaczyna się uwidaczniać w poczynaniach Michała Probierza.

Laik często zastanawia się – co tak naprawdę robi ten trener? Czy jego rola to poprowadzenie treningów w sposób zapewniający optymalną formę w meczu? A może jego zadaniem jest rozstawienie pionków na planszy w sposób umożliwiający szybki mat w pięciu ruchach? Ustalenie wykonawców rzutów rożnych i karnych? Zmotywowanie w szatni, kop w dupę na rozruch i pogłaskanie po głowach w przerwie? Nawet jeśli połączymy te wszystkie czynności w jedną funkcję, i tak nie otrzymamy prawdziwego obrazu pracy trenera piłkarskiego. Brakuje tu bowiem dwóch bardzo ważnych fragmentów działalności szkoleniowca - uczestnictwa w meczu oraz rozgrywaniu go już na długie godziny, ba, długie dni przed pierwszym gwizdkiem. Dwa elementy pozornie niepotrzebne, w praktyce zaś wielokrotnie przesądzające o zwycięstwie. Dwa elementy, które do perfekcji opanował Probierz.

By dobrze zrozumieć fenomen sukcesu, jaki Probierz już teraz osiągnął z ŁKS-em (bo odmienienie drużyny z kierunkowym 0-11 w zespół zamykający Mistrza Polski na jego połowie to niewątpliwy sukces), należałoby się cofnąć już do pierwszych wypowiedzi „polskiego Guardioli”, który dla mnie jest raczej „polskim Mourinho”. Kontrakt z ŁKS-em to zagranie na nosie rodzinie Cacków, która wysiudała Probierza ze stołka, by Cacek junior mógł dalej grać swoją partię FM’a na żywo. Ten sam manewr zastosowano zresztą również przy zwalnianiu Czesława Michniewicza.. To właśnie oni swego czasu uznali Probierza za niepotrzebnego przy al. Piłsudskiego, w wyniku czego ambitny szkoleniowiec musiał opuścić Miasto Włókniarzy. Powrócił już jako wróg, judasz i cwel – tak bowiem określają widzewiacy każdego, kto odważy się zamienić kolejność kolorów z czerwono-białych, na biało-czerwone. Probierz już wtedy pokazał cohones, po pierwsze nie czekając na inne oferty z lepszych klubów, po drugie nie tłumacząc się przesadnie, wszelkie pretensje kończąc lakonicznym „pracuję tam gdzie mnie chcą”. Drążenie tematu traktował niczym obelgę, a dziennikarzy zawsze trzymał dość krótko. To ciekawa odmiana, po człowieku o Gołębim Sercu, Andrzeju Pyrdole i nieco gburowatym, nieobytym i nieokrzesanym Dariuszu Bratkowskim. Choć wydawać się mogło, że Probierz po prostu czerpie z doświadczeń Oresta Lenczyka i zamierza wychować sobie media, tak naprawdę trener już wtedy prowadził swoją grę. Na swoich zasadach, ze swoimi kostkami i swoją planszą.

Rozgrywał partię po mistrzowsku – umiejętnie odwracał uwagę mediów od urazów, kierując ją na problem zamkniętych treningów, zaprzeczał doniesieniom o buncie piłkarzy przeciw zgrupowaniom w Gutowie poprzez rozmowy o kontrowersjach wokół derbowego meczu. Od początku zresztą wszedł na wojenną ścieżkę z Wyborczą, której redakcja składa się w głównej mierze z zagorzałych widzewiaków. W siedzibie GW, przy… al. Piłsudskiego nie usłyszysz zresztą pożegnania innego, aniżeli słynne „do Widzewa!”. Probierz doskonale o tym wiedział, dlatego też od razu wyszukał temat zastępczy odciągający uwagę od jego zawodników – GW szpieguje nasze treningi, redaktorzy nas rozpracowują, dzięki czemu ułatwione zadanie ma m.in. lokalny rywal. Proste? Proste, a w dodatku skuteczne! GW co prawda nie przestała szlochać o kryzysach w ŁKS-ie, a jeden z jej dziennikarzy i tak „podglądał” treningi, jednakże każdy wie, że nie o rozpracowywanie tu chodziło, ale o medialny szum, który odciążał samych zawodników. Mięciel przed derbami nie strzelił ani jednego gola, a prasa zamiast pastwić się nad snajperem, rozprawia o zamkniętych treningach. Dla Pana Przewrotki to wymarzona sytuacja, a przecież trener Probierz dbał o to, by gazety miały o czym pisać. Kto wie, czy Miętowy strzeliłby gola, gdyby od dwóch tygodni prasa tańczyła walca na jego piłkarskim grobie. Zamiast pochówku bezproduktywnego napastnika, gazety wolały rozkminiać, czy przyszły teść Probierza, jedna z legend Widzewa, Tadeusz Gapiński jest zły o jego wypowiedzi w mediach.

Przed samymi derbami cały ciężar wziął na siebie – mówił o dziennikarskich szpiegach Widzewa, wrócił temat powitania jakie gotują mu widzewiacy, gdzieniegdzie łódzki Jose chwalił jeszcze swoich rywali, samemu skromnie ustawiając się w roli biednego kuzyna z prowincji – piłkarzom pozostały uśmiechy w stronę kamer ŁKS TV i krótkie „jedziemy po trzy punkty” dla lokalnych gazet. Probierz przez długie tygodnie grał swój mecz, w którym strzelał mnóstwo bramek, dając swoim piłkarzom komfort przygotowań bez bezustannych telefonów Jurka Walczyka, najbardziej pracowitego dziennikarza GW, który dzwoni do piłkarzy mniej więcej raz na nowojorską sekundę. Choć nikt jeszcze tego nie wiedział, właśnie wtedy Probierz zdobywał przewagę w derbach. „Widzewiacy są klasowym zespołem” i już w głowie Dzalamidze coś się spieprzyło. „Widzew zagra wyjątkowo agresywnie”, a sędzia Piasecki słuchając tych słów już ostrzył gwizdek. „Nie jesteśmy faworytem” i widzewiacy już odprężają się w fotelach zamiast trenować. Każda wypowiedź była przemyślana, zaplanowana i co najważniejsze – miała pozytywny wpływ na łodzian. Najlepsze miało jednak dopiero nadejść…

Zaczął się mecz sezonu, derby Łodzi. Rzecz jasna kibice Widzewa zostawili w spokoju Saganowskiego, Golańskiego i innych ełkaesiaków, zaś swoją agresję skupili na osobie trenera. Ten z kolei spokojnie obserwował mecz, jednocześnie planując i przewidując kolejne ruchy rywali. Kiedy widzewiacy z pianą na ustach czekali na rozpoczęcie drugiej połowy, ełkaesiacy siedzieli w szatni i opóźniali gwizdek sędziego. Gdy Grzelczak wpadł w Kascelana, Probierz od razu wystrzelił z boksu. Już wcześniej zresztą żył meczem skacząc przy linii, ale nade wszystko ochrzaniając sędziów, ochrzaniając w sposób na tyle sugestywny, że ci mimowolnie brali pod uwagę jego podpowiedzi. Irytował, denerwował, wkurwiał – wszystko jednak robił na tyle naturalnie, że żaden z sędziów nie odważył się zwrócić mu uwagi. Potem pokerowe wpuszczenie Smolińskiego (gdzie ten konflikt starych graczy z trenerem?!), gol i… dalszy ciąg walki poza boiskowej. Tym razem gest specjalnie dla Cacków, kwintowe „ucho od śledzia” skierowane w stronę loży Widzewa. Zabolało? Miało boleć. A nade wszystko miało być we wtorkowej Gazecie Wyborczej…

Mecz bowiem na dobrą sprawę skończył się dopiero niedzielnym bojem ŁKS-u z Wisłą. Do tej pory trwała walka Gazety Wyborczej i Widzewa z niesprawiedliwością dziejową uosobioną przez sędziego Piaseckiego, który śmiał wyrzucić najostrzej grającego widzewiaka. Odwołania od kartek, zakapowanie do związku Marcina Mięciela za jego „eLkę” w stronę kibiców spod Zegara, narzekanie na zachowanie Probierza, wreszcie bezpardonowa krytyka ŁKS-u za „marny styl zwycięstwa” – łodzianie mieli spokój przygotowań, jakiego dawno nie udało im się uświadczyć – prasa zajęła się wyłącznie Probierzem, kartkami, uchem od śledzia, sędziowaniem i… wypowiedziami trenera oczywiście, który od razu opierdolił dziennikarzy za stronnicze relacje.

Echa derbów zaczęły cichnąć dopiero wobec spotkania z krakowską Wisłą. Probierz udowodnił jednak, że jego rozgrywanie atmosfery przed- i pomeczowej to nie jedynie jednorazowy występ. Na konferencji przed niedzielnym meczem ponownie bezlitośnie objechał dziennikarzy sprzyjających Widzewowi. – Rzadko się zdarza, żeby telewizja relacjonująca mecze Ekstraklasy wydawała tak krzywdzące opinie. Nawiązując do artykuły w jednej z gazet ogólnopolskich, uważam że pan redaktor był na innym meczu. Jakby ktoś był obiektywny, to… - i dalej w tym tonie. Miny dziennikarzy, szczególnie tych nieomylnych arbitrów z obiektywnością godną Temidy zdradzały już ton, w który uderzą poniedziałkowe gazety. Po niefortunnej porażce z Mistrzem Polski, Michał Probierz nie przystopował, ale jeszcze bardziej nakręcił media. Najpierw dał krótki pstryczek w nos Widzewa poprzez wypowiedź „my tę porażkę przyjmiemy godnie” i znakomicie zagrane pominięcie kwestii nieuznanego gola dla ŁKS-u, a już po chwili rozliczył się z Wyborczą. – W poniedziałek i tak w Gazecie przeczytam, że drugiego gola nie było – zakończył w swoim stylu, jednocześnie przesuwając kolejne pionki na planszy gry. Bo 12. kolejka tak naprawdę rozpoczyna się tuż po końcowym gwizdku w kolejce 11. Gra Probierza trwa, a patrząc na jego wyniki, trudno naiwnie wierzyć, że to jedynie hochsztaplerstwo.

  JJ Okocha



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik



?, 2011-11-08 20:49:07

ten artykuł to dno i kilo mułu...a pisał to zakompleksiony łksiak

Dan, 2011-10-29 04:30:13

Z ta GW i Widzewem to troche fake. Z tego co sie orientuje nie dostawali ostatnio nawet akredytacji..Wiec to 'Do Widzewa' z Gw mozna wlozyc raczej w kategorie Mity i Legendy..Co do Probiego to zgadzam sie ze to on wygral Derby.

probierz, 2011-10-29 01:42:34

Probierz zawsze spoko

wr, 2011-10-29 00:06:08

po pierwsze wypowiedziane "w Gazecie" nie musiało oznaczać konkretnego dziennika. O odpychającej wręcz stronniczości nie wspomnę, bo to w końcu felieton. Szkoda tylko, że w tak długim tekście nie znalazłeś synonimów dla kilku bluzg

olkoski, 2011-10-28 23:54:49

Właśnie olkoski1!11 przyznaj sie!

GWW, 2011-10-28 23:34:24

Brawo Olkiewicz Jakub. Miej honor się podpisać

Dodaj komentarz

Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik


Reklama