mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Felieton kibica

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2010-08-10 08:00:00

Powrót do przeszłości


Klęska Wisły w europejskich pucharach przyniosła krakowskiemu klubowi nie tylko wstyd w piłkarskim światku, ale i stratę na stanowisku szkoleniowca. Z pełnionej funkcji zrezygnował bowiem Henryk Kasperczak. Poczciwiec oznajmił, że porażka nie była jego winą, lecz zawodników, „na których w pełnych momentach nie miał wpływu”.

To chyba nie czas i miejsce na tego typu wypowiedzi, nawet jeśli miał w tym trochę racji. Nie da się przecież w tak krótkim czasie nauczyć polskich kopaczy grać w piłkę na poziomie innych europejskich klubów. Nawet, jeśli mówimy o Azerbejdżanie, gdzie juniorzy wcale nie muszą płacić za możliwość trenowania, biegać wyłącznie po boiskach ze sztuczną nawierzchnią bezlitośnie niszczących stawy kolanowe, czy debiutować w lidze dopiero w wieku 23 lat ze statusem utalentowanego żółtodzioba po pięciu operacjach łąkotki. Smutne, że weryfikacja stanu polskiej piłki, jaką są mecze w europejskich pucharach, zawsze okazuje się potwierdzeniem słów, że światek piłkarskich potentatów powoli nam odjeżdża. Niestety, pospiesznym.

Nie mam zamiaru się pastwić nad „złotymi myślami” byłego trenera „Białej Gwiazdy”. Został złapany przez dziennikarzy, podstawiono mu mikrofon i musiał coś powiedzieć. Nie chciał wziąć winy na siebie – to już jego sprawa i ludzi, którzy w przyszłości będą zastanawiać się nad jego zatrudnieniem.

Oczywiście natychmiast w Wiśle Kraków rozpoczęły się intensywne poszukiwania nowego trenera. Prezes Bogdan Basałaj powinien wyciągnąć wnioski z błędów popełnianych przez wiele lat. Już dzisiaj wiemy, że nie umie tego robić zgodnie z przysłowiem, że „mądry człowiek uczy się na cudzych błędach, natomiast głupszy na swoich”.

– Myślę, że będziemy szukać za granicą, tak, żeby nowy szkoleniowiec mógł przenieść do nas wartości z dobrej ligi zachodniej. Z każdym z kandydatów na pewno będę rozmawiał przez kilka godzin. Oczywiście, ich osiągnięcia są łatwe do zweryfikowania, ale chciałbym też poznać ich filozofię, mentalność, spojrzenie na stosunki z zawodnikami. Chcę poznać dobrze te aspekty, bo jest to ważne dla przyszłości drużyny. Ta decyzja musi być przemyślana - powiedział Basałaj.

Od razu na myśl przychodzi mi historia związana Danem Petrescu. Rumun, legenda Chelsea, chciał przeszczepić na Reymonta zachodnie wzorce. Piłkarze mieli trenować w pełni profesjonalnie, spędzać czas w klubie od rana do wieczora, pracować w okresie przygotowawczym na granicy możliwości. Trener natychmiast wyleciał z hukiem, bo… zawodnicy mieli dość zachodnich standardów. Po chwili wszystko wróciło do normy, czyli jeden trening dziennie trwający maksymalnie półtorej godziny i fajrant do jutra. Potem centrum handlowe, McDonald i kluby, puby, dyskoteki – wszystko co zakazane za czasów Petrescu. I co? Może trener obyty w europejskich warunkach przyjedzie z innym nastawieniem na Reymonta? Jeśli tak, to w porządku. Piłkarze będą grzecznie trenować i uśmiechać się do niego na myśl o comiesięcznej pensji. Z kolei jeśli nie, to albo kolejny trener straci pracę albo „Biała Gwiazda” postara się o piłkarzy skorych do ciężkiej pracy. Jednak na to drugie się nie zanosi, bo kluby w Polsce zawsze wolą oprzeć się na nazwiskach, a nie chłopakach, którzy po prostu dobrze grają w piłkę.


Autor: Piotr Piotrowicz



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama