mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Felieton kibica

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2010-09-25 14:53:41

Piłka na kacu...


W sporcie zawodnicy się nie oszczędzają: kłują się, wciągają, u nas głównie chleją. Jaki kraj, taka reprezentacja: Przegrywają, ale przynajmniej swojskie chłopaki, jak myślą niektórzy. Reszta kibiców jest bardziej surowa: reprezentacja jest po to, aby dawać nam radość, a jeśli tak się nie dzieje, możliwe że gracze zapatrzyli się bardziej w noc, aniżeli w murawę. Medialne nagłówki potwierdzają nasze kibicowskie obawy: polscy piłkarze folgują sobie i podchodzą niepoważnie do wykonywanego zawodu. Tradycji staje się zadość w hotelowych pokojach i pobliskich klubach, a podobno zawodnicy powinni biegać szybko i oddawać za drużynę młodość, a nie realizować rock & roll'owe slogany.

Ernest Pohl „pił a groł”, legenda Celticu, John Harston podobno biegał z powodzeniem po boisku po 8 piwach. Jeśli grają dobrze, to nie zagląda im się do butelki, niech będą „pijani jak Polak” (powiedzenie stworzone w czasach napoleońskich – tylko Polacy potrafili walczyć po nocnym przepiciu), ale chyba są to rzadkie, fizjologiczne fenomeny, a zwykły, młody sportowiec musi przespać noc i zjeść porcję szpinaku.

Niektórzy nie zgadzają się z decyzją Franciszka Smudy, dotyczącą wyrzucenia Sławomira Peszki z drużyny. Mówią, że lepszy pijany, pyskujący o czwartej nad ranem Sławek, niż trzeźwe beztalencia. Rodzice, nauczyciele i trenerzy wiedzą, jak trudne bywają decyzję wychowawcze. Smuda chce być twardy, to się ceni, jeśli jednak ma zamiar ukarać resztę imprezowiczów, zostanie nam drużyna do futsalu, a nie piłki nożnej. Ciężko użerać się z taką hałastrą, mającą wyjazdy na zgrupowania kadry za pijany urlop, ale innych już się raczej nie znajdzie. Może niech zagra młodzieżówka? Zły pomysł, bo pewnie jeszcze skuteczniej podlewają swoją karierkę. Niech nikt nie gra? A kto później odpowie za fale samobójstw w kraju? Może więc ostatnia szansa dla niepokornych? Chyba tak, ale sztab powinien zająć się profilaktyką, a nie wymierzaniem późniejszych kar. Wycieczki przez miasto muszą odbywać się z pominięciem sklepów monopolowych i wesołych dzielnic. Przed snem, po obejrzeniu taktyki przeciwnika, kilka filmów w stylu „Alkohol a organizm młodego człowieka”. Do kibelka tylko z opiekunem. Pokoje zamykane od zewnątrz, a klucze przechowywane w sejfiku Smudy. Okna zablokowane przez Zielińskiego. Niepokorni przywiązywani pasami do łóżka przez kilku osiłków. Jak już wiemy – nie jest to zgrupowanie dojrzałych mężczyzn, z planem i celem, oddanych sprawie, lecz kolonia w Pobierowie. Działania zaradcze muszą wyjść poza sferę słów, a jeśli na niewiele się to zda, potrzebny będzie kontakt ze specjalistami z Korei Północnej.

Nie chcemy Mistrzostwa Świata, tylko zaangażowania i przyzwoitej gry. Dobre samopoczucie zawodników i odpowiednia integracja w zespole są ważne, ale istnieje tysiące sposobów na ich osiągniecie, a hotelowe imprezy są najłatwiejszym i najbardziej niszczącym ze sposobów. Uszanujcie kibiców, trenera, drużynę, wreszcie siebie i odłóżcie plany dionizyjskich przyjemności, gdy zdobędziemy np. EURO 2012. Wtedy można zorganizować przejazd reprezentacji przez miasta i wsie, a w każdym z nich lud będzie mógł napić się z naszym mistrzami. Jednak, gdy nie będzie żadnych powodów do świętowania, o ochlejstwie warto pomyśleć raczej jako o ozdobie emerytury.



Autor: Andrzej Bitelow



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama