mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Felieton kibica

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2011-05-01 16:01:15

Guardiola czy Mourinho?


Temat na tapecie nie powinien rzucać na kolana. Pomyślą zapewnie niektórzy, że zostało w nim powiedziane już dosłownie wszystko i faktycznie trudno się z tym nie zgodzić. Jaki zatem sens ma odgrzewanie i ciągłe powielanie pytania - która drużyna jest lepsza? Ta z Madrytu? Czy może ta z Katalonii? Dalej idąc, która ze szkól trenerskich daje prezesom klubów więcej powodów do zadowolenia? Ta finezyjna Guardioli? Czy może jednak usztywniona w klamrach taktyki szkoła Jose Mourinho? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, a mój wywód pewnie i tak nie zmieni światopoglądu zakochanych w swoich teamach kibiców. Artykuł ten nie ma być zatem opiniotwórczy, a jedynie skłania do rzetelnego spojrzenia na zgoła odmienne bądź co bądź szkoły trenerskie.

Nie będę zaskakiwał pisząc, że miłość do obu klubów dzieli świat na niemal równe dwie połówki. Nie inaczej jest nad Wisłą, więc spotykam sympatyków obu drużyn niemal co dnia. Zauważam zatem, że oba środowiska żyją zamknięci w strasznych stereotypach o rywalach zza miedzy. Kibice Blaugrany zapierają się, że na ławce mają najlepszego taktyka młodego pokolenia, a jego vis a vis z Madrytu to jedynie gwiazdor z niecierpliwością odliczający kolejne dni do startu okna transferowego. Natomiast kibice „Królewskich” zarzucają Guardioli przejęcie świetnego produktu wymodelowanego niegdyś przez Franka Rijkaarda. Jak to zwykle bywa, prawda leży pewnie gdzieś po środku, ale po kolei…

Obarczany zbyt wielką pewnością siebie Jose Mourinho to wielki trener. Negowanie jego sukcesów na arenie międzynarodowej to jedynie nieznajomość faktów. Zarzucanie natomiast jego dotychczasowym osiągom tylko oparcia w kasie klubów kompletnie mija się z celem. Nie chcę po raz kolejny odświeżać jego nieocenioną pracę z FC Porto. Nie chcę też przypominać odlegle już mistrzostwa kraju na portugalskim podwórku, ani seryjne zdobywane puchary w Portugalii. Nie mniej jednak pomijając zdobycie w 2003 roku przez jego podopiecznych Pucharu UEFA i w kolejnym sezonie najważniejszego z klubowych pucharów – Champions League, to spore przeoczenie. Dodam tylko, że podobnego sukcesu z prowincjonalnego klubiku nikt dotąd nie zdołał przebić. Nie powinno zatem nikogo dziwić jego przenosiny na Stamford Bridge z kolejnym sezonem i aroganckie słowa na pierwszej konferencji prasowej dla mediów - „Gdybym chciał łatwej pracy, to zostałbym w Porto – piękny niebieski fotel, Puchar Ligi Mistrzów, Puchar UEFA, Bóg, a po Bogu ja”. Słowa te stały się wkrótce kanonem tak jak i długo oczekiwane w Londynie sukcesy. Mourinho zapewniał prestiż i sukcesy. Do czego zmierzam? Otóż wszystkie owe przypadki, a także późniejszy przykład Interu pokazują, że wszyscy kolejni fachowcy przejmujący po nim trenerski fotel nie zdołali choćby dorównać klasie Portugalczyka. Nie uczynił tego ani Guss Hiddink, ani Luiz Felipe Scolari, nie zrobił tego także Carlo Anchelotii czy Rafael Benitez. Wszyscy oni, podobnie jak Mourinho obejmowali klub niezależny finansowo ze świetną renomą na europejskim rynku. Wszyscy oni jednak… polegli.

Patrząc zatem na sukcesy „Special One” postać Pepa Guardioli zdaje się na starcie być przegraną. W oczy rzuca się najbardziej liczba prowadzonych klubów, dalej idąc – doświadczenia. Guardiola przed przejęciem Barcy, prowadził tylko jej rezerwy. Mourinho (z sukcesami) aż sześć klubów, w trzech wiodących ligach piłkarskich. Nie możemy zatem tej dwójki wrzucić do jednego worka z napisem „trenerzy”. Owszem gra i finezja Barcelony rzuca na kolana i głupcem jest ten, który próbuje podważyć umiejętności jej kopaczy. Nie mniej jednak to druga linia Katalończyków imponuje mi, jako zwykłemu obserwatorowi, najbardziej. Generacja Iniesta, Xavi, Messi zapewne w historii futbolu nie pojawi się jeszcze długo. Należy zadać sobie zatem w tym momencie pytanie czy Guardiola osiągnąłby tak niebywały sukces w przeciągu trzech lat nie mając tych piłkarzy w kadrze? Szczerze w to powątpiewam, choć zapewne cała śmietanka „fachowców” przeklnie mnie teraz palcem broniąc się zdaniem, że trenera bronią wyniki.

Na wierzch wyniosłem tylko suche fakty i liczby, zatem nasuwa się pewna refleksja. Jaka? Niech każdy sam sobie odpowie na tytularne pytanie, który z wyżej wymienionych trenerów jest lepszy. Nie lepszy patrząc na tabelę, a lepszy jako faktycznie taktyk i człowiek z sukcesami.


Daniel Tworski



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama