Futbal na szczęscie
Ktoś pomyśli: To jest serwis piłkarski, nie ma w nim miejsca dla innych dyscyplin sportowych. Po ostatnim sukcesie naszych siatkarzy przydarzyło mi się jednak coś dosyć dziwnego i po prostu musiałem się tym podzielić.
Siatkówka od lat próbuje przegonić piłkę nożną z pierwszego miejsca w hierarchii polskiego sportu. Wicemistrzostwo świata, mistrzostwo Europy, trzecia lokata w Lidze Światowej, to tylko te "najmłodsze" sukcesy. W sumie siatkarska reprezentacja mężczyzn zdobyła na trzech najważniejszych imprezach, tj. czempionatach: całego globu i "Starego Kontynentu" oraz Igrzyskach Olimpijskich łącznie dziesięć medali. Dorobek piłkarzy jest dokładnie o połowę mniejszy. Zostawmy jednak historię i skupmy się na tym ostatnim osiągnięciu. Tak naprawdę siatkarzom udało się stanąć na najniższym stopniu podium LŚ, gdyż nasz kraj był organizatorem jej turnieju finałowego. Gdyby nie ten fakt, w final-eight nawet by się nie znaleźli. Do tego dochodzi jeszcze to, iż nasza kadra została bardzo łagodnie potraktowana przy doborze grupowych rywali ostatniego turnieju, którzy co ciekawe nie byli wybierani drogą losowania. Dzięki tym małym ułatwieniom reprezentacja po raz pierwszy w swojej historii zdobyła medal Ligi Światowej. Jedna rzecz jest naprawdę niesamowita. Chodzi mi o osłabienia na jakie narażona była kadra. Brakowało w niej aż czterech podstawowych zawodników, a mimo to we wszystkich, no może prawie wszystkich spotkaniach walczyliśmy jak równy z równym z wyżej notowanymi rywalami. Przyznam szczerze, że oglądając kończącą imprezę w ErgoArenie ceremonię autentycznie się wyruszyłem. Mogłem popatrzeć na polskich sportowców, którzy odnoszą sukcesy, którzy są doceniani przez innych. Patrząc tak w ekran telewizora w myślach zrodziło mi się dość niebezpieczne pytanie: A może to właśnie siatkówka powinna być "konikiem"? Wiadomo, są kibice, którzy interesują się wszystkimi dyscyplinami, takim właśnie jestem. Każdy dziennikarz musi mieć jednak taki "swój sport", który kocha i który nie jest dla niego tylko i wyłącznie sposobem na utrzymanie. Owszem kocham piłkę, ale z racji niezbyt zaawansowanego wieku stwierdziłem, że może lepiej dla mnie byłoby abym obdarzył takim uczuciem siatkówkę. Ta myśl dość długo zaprzątała mi głowę. Następnego dnia postanowiłem więc coś z tym zrobić. Tak jak zawsze gdy nie mam dobrego humoru czy po prostu coś jest nie tak, włączyłem sobie parę spotkań, które w ostatnio czasie wzbudziły że mnie najwięcej emocji. I tak na ekranie monitora pojawiły się między gonzni: mecze reprezentacji Urugwaju z ostatniego mundialu, poznańskiego Lecha z jego ostatniej, ale nie tylko przygody w europejskich pucharach oraz kadry tureckiej z pamiętnych mistrzostw Europy. Po zakończeniu "seansu" odpowiedź mogłabyć tylko jedną. Siatkówka? Co to tak w ogóle jest... . Na dłuższą metę to jednak nie wystarczyło. Choć byłem już prawie w stu procentach przekonany, musiałem zapewnić samego siebie, że mój wybór jest słuszny. Przeanalizowałem, więc wszystkie "za i przeciw". I tak doszedłem do kilku, jednych mniej, drugich bardziej inteligentnych wniosków.
Cały czas to samo
Grający i kochający siatkówkę śmieją się z ludzi, którzy uważają, że ten sport jest monotonny. Ja z kolei śmieję się właśnie z nich. Taka argumentacja, że tak nie jest, gdyż istnieje w końcu wiele różnych wariantów zagrywek, wystawy czy nawet i tu uwaga - przyjęcia (moim zdaniem przyjmuje się po prostu tak, jak pozwala na to zagrywający) jest naprawdę zabawne. To tak jakbym ja mówił, że futbol jest fajny, gdyż piłkarze raz kopią w lewo, raz w prawo, a czasem nawet prosto. Niewiarygodne, prosto też! W siatkówce jest tylko kilka nazwijmy to, "zagrań", którymi w czasie spotkania raczą kibiców zawodnicy. Schemat zawsze jest jednak taki sam. W piłce nożnej ich ilość jest nieograniczona, piłkarze robią na boisku to co chcą.
Obudź jak będzie końcówka
W siatkówce ciekawe są tak naprawdę tylko końcowe momenty setów. Do uzyskania powiedzmy, siedemnastu punktów przez jedną z drużyn oglądanie można sobie odpuścić. Wtedy można zająć się czymś innym lub po prostu się zdrzemnąć. Warto jednak wtedy mieć obok siebie kompana, którego poprosimy o szturchnięcie w odpowiednim momencie. No pomyślcie czy można zasnąć na meczu piłkarskim, no dobra może czasem, ale takie spotkanie zdarzy się powiedzmy raz na pięćdziesiąt spotkań, nie częściej.
Skra, Skra, Skra
Nie chcę wypowiadać się na temat naszej PlusLigi, jej poziom jest bezzaprzeczalnie bardzo wysoki. Mamy w końcu jedną z najlepszych lig w Europie, a co za tym idzie na całym świecie. Popatrzmy jednak kto cały czas w niej wygrywa i jakie drużyny kręcą się wokół miejsc na podium. Końcowe zwycięstwa Bełchatowian naprawdę się już przejadły. Przejdźmy do Ekstraklasy. W najlepszej trójce może znaleźć się dosłownie każdy. Czy ktoś spodziewał się tegorocznego wicemistrzostwa Śląska? A chorzowski Ruch, przecież nikt nawet nie myślał, że "Niebieskim" uda się zająć trzecie miejsce. O mistrzostwo też nie walczy jak wydawałoby się tylko "wielka trójka". Kto będzie mistrzem w Ekstraklasie w następnych rozgrywkach? Tego nie wie nikt. Kto okaże się najlepszy w PlusLidze? To wie każdy. Możnaby powiedzieć: Siatkówka to taki sport, w którym dwunastu facetów uderza w siebie nawzajem piłką, a na końcu i tak wygrywa Skra.
Lubię ich bo wygrywają
Ostatni aspekt. Siatkarze mają wielu "kibiców sukcesu". Pseudofanów, którzy nie potrafią wymienić podstawowej szóstki swojej ukochanej drużyny. Trochę przypomina to sytuację z hiszpańską Barceloną. Mam wielu znajomych, którzy nazywają się jej fanami. A na pytanie to kto jest największą gwiazdą tej ich drużyny odpowiadają: No, ten, yyy Ronaldo. Mniejsza o to, bo schodzę na inny temat. W sumie mnie do siatkówki też przyciągnęły sukcesy. Coś chyba ze mną nie tak. Na szczęście w porę się opamiętałem.
Możecie pomyśleć, że jestem zbyt krytyczny. Ja po prostu kocham piłkę, a innymi dyscyplinami tylko się interesuję. Teraz jestem już tego w stu procentach pewny. A, że akurat w siatkówce Polacy odnoszą sukcesy, no cóż. Kibice "siatki", oczywiście ci prawdziwi czekali na medal jednej z najważniejszych imprez 23 lata. Piłkarze każą nam czekać jak na razie 19 wiosen. Jakoś tak dziwnym zbiegiem okoliczności, za trzy lata (wtedy będzie już 22 lata) są mistrzostwa świata w Brazylii. Nie ma szans? Zawsze są, a wiara naprawdę czyni cuda.
torres155
Materiał przesłany przez czytelnika naszego portalu. Jeśli chcesz aby twój tekst ukazał się na naszej stronie prześlij go nam na adres: wspolpraca@zpierwszejpilki.com.pl.
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










