Wypałowani
Żyję w małej miejscowości, gdzie niemal codziennie słyszę nowe słowotwory. Jednym z takich neologizmów jest czasownik „wypałować”. To chyba jakiś synonim od wydymać i nie używam go dziś bez kozery. Otóż dotychczas sceptycznie podchodziłem do całego tego projektu „uratujmy na siłę Cracovię w Ekstraklasie” uważając, że słusznie szturmują oni dno dna (specjalnie zastosowane masło maślane) tabeli rozgrywek w Polsce.
Niemniej jednak opinię swą zmieniam dziś (tuż po 26 kolejce) dzięki kolejnej wiosną wygranej krakowian z „wypałowanymi”, dalej nazywanymi Polonią Bytom i Arką Gdynia (niekoniecznie w bezpośrednich starciach z tymi drużynami). Chodzi mi o to, że w Krakowie piłkarska wiosna, aż kipi od starań utrzymania Ekstraklasy, a ciągłe ciułanie punkcików zarówno Bytomian, jak i Arki Gdynia od paru sezonów zabija przed telewizorami niejednego Polaka. To przerażające jak sezon w sezon można przejść Ekstraklasę bez kompletnie żadnych ambicji, bez choćby fałszywych zapowiedzi chęci zdobycia górnej części tabeli. Przepraszam tutaj sympatyków obu ekip, ale spójrzmy prawdzie w oczy. To żenujące, by mecz za meczem grać tak przerażająco nieudolnie i tylko odliczać spotkania do końca sezonu, skrupulatnie dobierając punkcik do punkcika i zabijając atrakcyjność gry zastawianymi autobusami w bramkach rywali. Cracovia wiosną wniosła upragnioną przeze mnie świeżość Ekstraklasie i choć wciąż daleko im do utrzymania w elicie, to wygraną z bytomską Polonią potwierdzają oni aspiracje do miana przyszłorocznego „esktraklasowicza”. Reasumując: Cracovia winna „wypałować” Bytomian i Arkowców, bo tylko ona z dolnej trójki obudziła się po zimowej przerwie, ma piękny stadion przy Kałuży, niezłą stabilizację finansową i wyprofilowany poważnie skład, a co najważniejsze – chcę pozostać w Ekstraklasie.
Przed tygodniem pisałem o teorii: „twoja gra = miejsce w tabeli”. Przed tygodniem rugałem Cracovię za jej przesraną jesień, którą przesłonili niezłym startem wiosną i skarciłem przedwczesny hurraoptymizm, ale przed tygodniem Cracovia była „czerwoną latarnią” nad Wisłą, a dziś brakuje jej tylko punkcik do utrzymania. Ale czy podopiecznych Jurija Szatałowa stać na niespodziankę w krakowskich derbach? Piłkarze podkreślają, że każdy mecz do końca sezonu to dla nich finał, ale Cracovia na wyjazdach wciąż daje się „wypałować” innym – niekoniecznie lepszym (Arka 0:3, Ruch 0:2, Górnik 0:1). Dodatkowym smaczkiem tegorocznych derbów Krakowa jest mecz sprzed sezonu, kiedy to Wisła w ostatnich sekundach po samobójczym golu Mariusza Jopa straciła, wydawać by się mogło, pewne Mistrzostwo Polski. Jeśli w niedzielę Cracovia „wypałuje” rywali zza miedzy, wtedy będzie śmiało myśleć o pozostaniu w 16-tce najlepszych drużyn w Polsce. Dziś jest bliżej, ale jednak wciąż bardzo daleko…
Daniel Tworski
Zapraszamy na www.goudablog.pl
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama











