Krajobraz po czterech kolejkach
Cztery kolejki T-Mobile Ekstraklasy za nami. 31 gier (mecz pierwszej kolejki między Legią a Zagłębiem odwołano przez warunki pogodowe), 12 zwycięstw gospodarzy, 6 gości i 13 remisów.
Z tymi remisami to w ogóle ciekawa sprawa, ponieważ wiele ogólnopolskich dzienników zagrzewało zagorzałych kibiców statystykami o (ponoć) wyjątkowo ciekawym starcie sezonu, w którym brakować miało gier bez bramek. Ten fakt zwiastowały pierwsze dwie kolejki w których faktycznie kibice obejrzeli wiele goli (w sumie 46). Niestety hegemonię bramowych meczy przerwały na spółkę zespoły Podbeskidzia i Widzewa. Jeden bezbramkowy remis nie może wpłynąć na ogólny obraz piłki nożnej nad Wisłą? Nic bardziej mylnego! Niestety po wspomnianym meczu z udziałem drużyn z Bielsko-Białej i Łodzi padły jeszcze trzy remisy – wszystkie bezbramkowe…
Niestety to pokazuje niemoc napastników naszej ligi. Walka o koronę króla strzelców po czterech kolejkach zapowiada się imponująco, jednak nazwiska, które na tą chwilę widnieją w tej hierarchii najwyżej to gracze czołowych klubów ekstraklasy (schemat ten łamie tylko Michał Zieliński z Korony Kielce). Większość klubów nie posiada na tą chwilę klasowych napastników. Łódzki Klub Sportowy z głośnymi nazwiskami w linii ataku wciąż pozostaje bez goli i wyraźnie widać tu brak klasowego rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia. Widzew stawia na młodych piłkarzy z egzotycznych krajów, ale brak im doświadczenia i koniec sezonu może zweryfikować ich wartość dla zespołu. Niestety w Łodzi trudno dziś znaleźć zmienników dla pary Dżalamidze – Okachi. Przemysław Oziębała wciąż nie może znaleźć formy (trafił do siatki w pierwszej kolejce po czym stracił miejsce w pierwszej jedenastce), a Riku Riski wyleciał wczoraj na testy do Skandynawii i dni reprezentanta Finlandii są już w Łodzi policzone. Fatalnie sytuacja wygląda również w Bielsku-Białej, gdzie pozycja napastnika została po pierwszej kolejce wykreślona z karty meczowej. Bilans bramkowy bielszczan – 2:8. Podobnie sytuacja ma się w Krakowie, Bełchatowie, Zabrzu i Warszawie, bo za siłę ofensywną „Czarnych Koszul” odpowiada w tym sezonie jedynie Brazylijczyk Bruno.
Pamiętajmy jednak, że każdy kij ma dwa końce. Ten warszawski ma około 5 kilometrów, bo tyle wynosi odległość między ulicą Konwiktorską a Łazienkowską. Legia w tym roku może zdobyć wiele. Wszystko za sprawą bałkańskiego duetu Radovic – Ljuboja. Obaj grają równo, imponują formą i tryskają chęcią gry. Wydaje mi się, że ewentualne odpadnięcie z europejskich pucharów może legionistom wyjść jedynie na dobre, bo ławka rezerwowych stołecznych w tym roku jakby jakaś wąska.
O ile w Warszawie liczą na przebłysk Bruno, Manu, Ljuboji i Radovicia, o tyle w Białymstoku kolejny rok gra opiera się na postawie Tomasza Frankowskiego, którego trudno już określić przymiotnikami opisującymi polskiego piłkarza. Podkreślam polskiego, ponieważ Polacy z roku na rok mają coraz mniejszy wpływ na postawę swoich drużyn. Bramki dla Wisły Kraków zdobywa para Cetan Genkow – Dudu Biton. W Widzewie dominuje duet gruzińsko-nigeryjski, wszystkie 4 bramki dla Cracovii zdobywali gracze urodzeni poza granicami naszego państwa, a w Poznaniu już nikt nie wyobraża sobie pierwszej jedenastki bez Artjoma Rudneva.
Z Łotyszem w tym sezonie mogą wyjść zresztą rzeczy niebywałe, gdyż sięgając w zakamarki swej pamięci nie potrafię przypomnieć sobie takiego startu sezonu strzeleckiego. 8 bramek w 4 meczach to wynik, który robi wrażenie nawet na najbardziej wymagających obserwatorach polskiej piłki. Trudno przypuszczać, by urodzony w Dyneburgu piłkarz pozostał przy Bułgarskiej na kolejny sezon. Póki co jednak nikt w Poznaniu o tym nie myśli. Lech jest liderem, jego postawa zachwyca piłkarskich ekspertów, a bilans bramkowy (12-1) przeraża każdą drużynę, która wypatruje „Kolejarza” w terminarzu jesiennych rozgrywek.
Rozgrywek, które w tym sezonie mogą być przeraźliwie kontrastowe. Kontrastowe jeśli spojrzymy zimą na tabelę. Wyraźnie widać, że fenomen który doświadczyliśmy w poprzednim sezonie okrzyknięty „ligą wyrównaną”, w tym na pewno się nie powtórzy.
Tabela powoli kształtuje się na drużyny lepsze i gorsze. Dokładnie to: dużo lepsze od dużo gorszych. Widmo spadku znów zagląda na stadion przy ulicy Kałuży w Krakowie. W fatalnej sytuacji są piłkarze ŁKS i Podbeskidzia Bielsko-Białej. Słabo prezentują się, Górnik, Lechia, Zagłębie, Ruch, a los Widzewa, Korony i GKS-u Bełchatów może odmienić się z każdą, kolejną kolejką. Póki co mamy ich cztery… Przed nami jeszcze 26. Oby emocje były z nami do końca…
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
vjNNwZXaCLuzWbedt, 2012-04-22 10:28:38
RafałJa też ubolewam nad ktfaem, że przycisk Go nie jest widoczny cały czas, tylko pojawia się dopiero po zmianie URLa w pasku adresu. Orientuje się ktoś, czy przypadkiem nie będzie dostępna jakaś magiczna opcja w about:config, ktf3ra pozwoli na stałe przywrf3cić przycisk?
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Reklama










