Inauguracyjny Wywód
Czy jestem byłym piłkarzem? - zapytają niektórzy, wysnuwający protest przeciw arogancji. - Raczej nie – odpowiem, bo po tragicznym wypadku rok temu, ciężko byłoby mi teraz znaleźć kategorię sportową choćby na paraolimpiadę. Nie mniej jednak, na piłce się znam. Znam bardzo dobrze i nie chodzi mi tylko o jej elitarne wydanie, bo jestem niedzielnym pasjonatem każdej z polskich klas rozrywkowych.
Prywatnie jestem łodzianinem, o ogromnej miłości do lokalnego Widzewa. Nie jestem jednak zaślepiony jego dawną legendą, a w piłce kieruję się teorią – twoja drużyna gra tak, jak pokazuje to tabela. Zatem grajkowie z Cracovii modlą się dziś o utrzymanie, ponieważ przespali całą piłkarską jesień, a jej defensywa uśmierciła pewnie niejednego kibica pod Wawelem. Trudno dziś głosić: „taka firma jak Cracovia musi się utrzymać, bo to klub z tradycjami”. Baty od połowy ligi nie mogą być tłumaczone, niezłym startem wiosną i żywotem klubu w piłkarskiej elicie. Tak samo nie można usprawiedliwiać Legii tłumaczeniem – wojskowi to wielka marka, choć brną w szarości środka tabeli, to jednak należy respektować ich grę. Trenerzy głoszący taką tezę to banda hipokrytów, którzy albo kpią ze Skorży, albo zajmują w tabeli miejsca 14-16. Klub (nawet ten z tradycjami) dźwigający miano autsajderów wiosennego zestawienia nie może mienić się „postrachem”, a dziś zdobyć punkty przy Łazienkowskiej może dosłowne każdy. Nawet ci uważani w stolicy dotychczas za popychadła, jak ligowi średniacy z Wrocławia czy Gdańska (którzy nomen omen tejże ligi są odkryciem). Mimo ciągłej gry w kratkę, podopieczni kolejno Oresta Leńczyka i Tomasza Kafarskiego ciułają punkt do punktu i kończąc rachunek ligi mogą wymienić średnią, acz regularną grę na europejskie puchary. Moim jednak skromnym zdaniem, na puchary w Polsce zasługuję tylko krakowska Wisła (choć ostatnie mecze pokazują, że to już nie jest takie jednoznaczne). Z taką grą próżno już walczyć o byt z wyśmiewanymi niegdyś drużynami z Bułgarii, Czech czy Rosji. Wracając jednak do naszej przeciętnej ligi. Nie mogę narzekać na poziom coraz lepszego zaplecza Ekstraklasy. Sam jestem regularnym kibicem, chodzącym na stadiony, więc wiem, że te wszystkie stereotypy o piłkarskim środowisku są mocno przesadzone i krzywdzą znaczną ilość z nas – kibiców. Ale kibicie to nie jedyny ze stereotypów, z którym musimy walczyć. Czkawką odbija się też ten prostacki pogląd o wciąż trwającej korupcji w piłkarskiej centrali. Owszem, takowe czasy były, ale odeszły jak niegdyś dinozaury. A jednym z takich stereotypowych dinozaurów jest też to ciągłe wzdychanie do utraconej niegdyś Ligi Mistrzów. Wielu przez brak sukcesów pogrzebałoby tą ligę już dawno, nie mając o niej kompletnie pojęcia. Przecież jesteśmy na fali wznoszącej i trudno ten pogląd negować. Po boiskach w Gdańsku, Lubinie czy Białymstoku biegają takie perełki jak Amadou Traore, Artjoms Rudņevs czy Maor Melikson, którzy jak to się teraz modnie mówi w zaściankowym programiku Telewizji Polskiej - dają różnicę. Owszem wszyscy oni nie urodzili się nad Wisłą i faktycznie w Polsce nie promuję się rdzennych piłkarzy, ale czy ta praktyka nie przejawia się również we wszystkich innych liczących się ligach, na których musimy się wzorować? Niestety często przygłupawe i niedouczone środowisko nie orientuje się choć trochę w sprawach typowo piłkarskich, przez co wielu z nas – pasjonatów, wciąż musi się bronić, choć to walka z wiatrakami.
Nie widzą plusów, jak choćby świetna praca obiecujących trenerów i coraz lepszych piłkarzy. Przecież rokrocznie Ekstraklasę opuszcza jakieś ważne ogniwo. Może tego nie pochwalam, ale jednak to niepodważalny dowód na wciąż rozwijający się produkt. Na ligę, która (choć bez sukcesów) wciąż brnie w dobrym kierunku, przyciągając za sobą na stadiony tysiące kibiców. Coraz bardziej zadowolonych kibiców.
Witam zatem w Ekstraklasie widzianej moimi (często pijanymi) oczami. Nie należy jej zagłaskiwać na śmierć, ale też nie możemy wciąż wkładać jej palców tam gdzie Arboleda ponoć chrzcił Smolarka…
Daniel Tworski
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Autor*, 2011-05-06 08:16:50
jej*Autor :), 2011-05-06 08:16:02
gramatyka to moja "mocna" strona. ją podważać zwyczajnie nie trzeba bo ociera się o tragizm :)Kiks, 2011-05-05 23:16:17
Panie Wrobi, zwracam jedynie uwagę na pewne mankamenty gramatyczne, które rzucają cień na całą pracę. Forma felietonu nie oznacza, że dozwolone są pomyłki językowe!wrobi, 2011-05-05 18:38:20
kolego, autor nie pisze, ze nie mozna sie z nim nie zgadzac, tylko zeby nie poprawiac go w wiedzy pilkarskiej. Poza tym jezeli jestes takim znawcą literatury i zasad leksykalnych to pragnę zaznaczyc, ze felieton to dośc luzna i subiektywna forma wypowiedzi. Więc te błędy gramatyczne nie odgrywaja raczej wiekszego znaczenia, poza tym nie rzucaja sie w oczy.ks, 2011-05-04 23:40:24
oj tam oj tamKiks, 2011-05-04 15:32:28
Abstrahując od niekonwencjonalnego wstępu do tekstu, autor wyraźnie zastrzega, że jakiekolwiek poprawki nie wchodzą w grę. Zaznaczam jednak, że o ile każdy ma prawo do wolnego wyrażania myśli, w tym różnych argumentów, o tyle niedpuszczale są pomyłki stricte językowe, np. "nie mniej" pisane oddzielni oraz wiele, wiele innych mankamentów natury gramatycznej;/
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Reklama










