Transferowa karuzela
Transferowa karuzela w piłkarskiej ekstraklasie rozkręciła się na dobre. Można nawet stwierdzić, że trwa wyścig zbrojeń. Niemal każdy z zespołów dokonał już bowiem wzmocnienia w pierwszej linii i nowe „działa” – przynajmniej z nazwiska i CV – prezentują się całkiem obiecująco.
Trenerzy ekstraklasowiczów odchodzą powoli od zasady, że zespół buduje się od tyłu. Tego lata zdecydowanie większe i bardziej zauważalne zmiany zachodzą w kadrach wszystkich drużyn w ataku. I są to rotacje, którym warto poświęcić kilka słów.
Najgłośniejszym nabytkiem ostatnich godzin jest przyjście do Śląska Wrocław króla strzelców 2. ligi holenderskiej – Johana Voskampa. Dla większości to zawodnik anonimowy, ale jego statystyki z ostatnich dwóch sezonów muszą robić wrażenie. Holender zdobył przez 24 miesiące aż 51 bramek (kolejno: 22 i 29 trafień). Na dorobek napastnika z minionych rozgrywek duży wpływ miało wprawdzie uzyskanie 8 goli w jednym z początkowych spotkań, ale to i tak nie umniejsza jego osiągnięć, nawet jeśli było to tylko zaplecze Eredivisie. Wystarczy przypomnieć, że najlepszy strzelec ostatniego sezonu ekstraklasy strzelił… 14 bramek. Dziwić może jedynie fakt, że piłkarz z takim CV nie zyskał uznania w oczach zespołów z najwyższej klasy rozgrywkowej w Holandii. Czyżby za transferem Voskampa kryła się jakaś tajemnica? Odpowiedź na to pytanie powinny przynieść pierwsze spotkania rundy jesiennej. Nowemu nabytkowi Śląska nie pozostaje nic innego, jak tylko robić to, czego dokonywał na holenderskich boiskach. A że faktycznie potrafi trafiać do siatki, niech niedowiarków przekona film z próbką jego umiejętności.
Na nazwisko nie musi pracować za to Danijel Ljuboja. Serbski napastnik, niedawno zakontraktowany przez Legię, to bez wątpienia jeden z najgłośniejszych transferów w historii polskiej ekstraklasy. Kluby, w których występował Ljuboja, muszą robić wrażenie: PSG, Stuttgart, HSV, Wolfsburg – 90% zawodników biegających po murawach w Polsce może tylko pomarzyć o grze w drużynach tej klasy. Problem w tym, że serbski atakujący najlepsze lata kariery ma już za sobą i istnieje prawdopodobieństwo, że do Warszawy przyjechał tylko po to, by odcinać kupony od udanej kariery zawodniczej. Dodatkowo już na jednych z pierwszych zajęć narzekał na uraz pachwiny i nie mógł trenować z resztą zespołu. Pytanie, czy to tylko przejściowe kłopoty zdrowotne, czy też „syndrom Chinyamy”, mimo rezygnacji warszawskiego klubu z usług zawodnika z Zimbabwe, ciągle w drużynie z Łazienkowskiej istnieje.
Słynący z kontrowersyjnych decyzji i porywczego charakteru Janusz Wojciechowski zapragnął mieć w Polonii Daniela Sikorskiego. A że już jest tak, iż kiedy boss Czarnych Koszul coś chce, to w 99% się to spełnia, były zawodnik Górnika w nowym sezonie reprezentował będzie barwy klubu ze stolicy. Ciekawe, czy jeśli nie będzie prezentował satysfakcjonującego szefa poziomu, to podzieli los Sobiecha (ostatecznie trafił do Hannoveru 96) oraz Smolarka i trafi do drużyny Młodej Ekstraklasy?
Mistrz Polski, Wisła Kraków, postanowiła kontynuować izraelski trop po niezwykle udanej aklimatyzacji w drużynie Maora Meliksona. Do ekipy Białej Gwiazdy dołączył rodak środkowego pomocnika krakowian – David Dudu Biton. Nowy nabytek krakowian w ostatnich 4 sezonach w 88 meczach zdobył 34 bramki, co wynikiem złym nie jest. Nieźle prezentują się zwłaszcza jego statystyki z wiosny 2011, kiedy to w barwach Charleroi do siatki trafił 5 razy w 12 spotkaniach. Być może to właśnie niemal 50% skuteczność Bitona przekonała trenera Maaskanta do skorzystania z usług zawodnika. Czas pokaże, czy była to trafna decyzja.
Kluby mniej możne nie stać na prowadzenie własnej siatki skautingu, ale nie znaczy to, że również one nie dokonują ciekawych ruchów transferowych. Beniaminki – ŁKS i Podbeskidzie – postanowiły zatrudnić ponownie swoich byłych zawodników, którzy w ostatnim czasie grali poza granicami naszego kraju. Przyjście Saganowskiego i Sikory spowodowało na pewno dużo szumu medialnego wokół obu zespołów, zobaczymy, jak transfery przełożą się na grę obu drużyn, które – nie ma co ukrywać – do potentatów nie należą. Czas pokaże, czy powrót z obczyzny wymienionej dwójki bardziej będzie przypominał to, co w ostatnich latach zaprezentował Tomasz Frankowski, czy jednak przywoła wspomnienia z nieudanych występów Macieja Żurawskiego i Artura Wichniarka z minionego sezonu.
Na koniec transfery, które jeszcze nie zostały zaklepane, ale wydają się kwestią czasu. Andrzej Niedzielan (tekst powstał przed opublikowaniem oficjalnej informacji o transferze - przyp. red.) opuszcza przeżywającą problemy finansowe Koronę i trafi do Cracovii, gdzie ma być głównym egzekutorem i razem z Saidim Ntibazonkizą stworzyć ofensywny duet nie do zatrzymania. Lechia Gdańsk chwyta się wszelkich sposobów, by zapełnić nowy, 40-tysięczny stadion. Najpierw ustalono ceny wejściówek zaczynające się od 5 zł, a teraz w drużynie znad morza testowany jest… Emmanuel Olisadebe. Tak, ten Olisadebe! Były reprezentant Polski nie grał wprawdzie w ostatnich miesiącach nigdzie (wcześniej raz lepiej, raz gorzej prezentował się na boiskach chińskiej ekstraklasy), ale w Gdańsku wierzą, że zdoła odbudować formę i przyciągnąć na nowy obiekt tłumy ludzi. Na razie ma dołączyć do drużyny przebywającej na obozie w Opalenicy i tam ostatecznie przekonać trenera Kafarskiego do swoich usług. Napisałbym, że – znając predyspozycje „Oliego” do łapania wszelkich urazów – czarno to widzę, ale w tym kraju ciągle wypada być poprawnym politycznie.
Bartosz Burski
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










