Zapowiedź 17. kolejki Ekstraklasy

Przed nami, ostatnia już w tym roku, 17. kolejka Ekstraklasy. Zimę mamy w tym sezonie łagodną i bez problemu można było zmieścić w niej o dwie kolejki więcej niż zwykle, przyjrzyjmy się więc co nas czeka w drugiej kolejce rundy rewanżowej, która odbędzie się już w ten weekend.
Kolejka zacznie się meczem Podbeskidzia Bielsko-Białą z GKSem Bełchatów. Typowe spotkanie „o spokojną zimę”, bo obie drużyny walczą o utrzymanie, choć ostatnio Bielszczanie zaczęli maszerować w górę tabeli i mogą skończyć sezon na całkiem niezłym miejscu. Obecnie mają na koncie już 20 oczek i jeśli wygrają z GKSem, to do utrzymania pozostanie im tylko parę kroków. Z tego punktu widzenia większy kłopot mają piłkarze Bełchatowa, którzy będą się jeszcze musieli sporo napocić, by pozostać w lidze, a Podbeskidzie, mimo że ambitne i waleczne, wydaje się dobrym przeciwnikiem na ugranie chociażby punktu. Na wyjazdach Bełchatów radzi sobie wprawdzie kiepski, bo dotąd nigdy nie zgarnął trzech punktów, zaś na osiem spotkań sześciokrotnie schodził pokonany, ale pamiętamy mecz z drugiej kolejki, gdy Bełchatowianie rozgromili wysoko Podbeskidzie, aż 6:1. Czy historia się powtórzy? Mało prawdopodobne, choć Bielszczanie tacy mocni u siebie też nie są – 10 punktów w ośmiu meczach u siebie, to bilans przyzwoity, ale na niższe miejsca w tabeli.
Zdecydowanie, jednym z najciekawszych spotkań kolejki, będzie mecz Wisły Kraków z Polonią Warszawa. Poloniści przed tygodniem przełamali wyjazdową niemoc i pokonali gładko Lechię. W Krakowie będzie z wielu powodów trudniej, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że pod wodzą trenera Kazimierza Moskala, Biała Gwiazda złapała wiatr w żagle i zaczeła zdobywać punkty. Ma ich obecnie 27, czyli o jedno oczko mniej niż Czarne Koszule i w razie wygranej mogłaby wyprzedzić je w tabeli. Piłkarzom Jacka Zielińskiego takie rozwiązanie pewnie wybitnie by się nie spodobało, zwłaszcza że dostali ultimatum, iż jesli nie zajmą po tej kolejce miejsca w pierwszej czwórce tabeli, to prezes Józef Wojciechowski wycofa się z dalszego sponsorowania klubu. Ewentualna porażka z Wisłą mogłaby pokrzyżować te plany, a biorąc pod uwagę, że Polonię ma szansę w tabeli wyprzedzić jeszcze Ruch, piłkarze Polonii mają przymus by zagrać jak najlepiej. Wisła zdobywa ostatnio punkty, lecz wygrywa zaledwie po 1:0, więc takie fartowne zwycięstwa mogą się w niedługim czasie skończyć.
Jeśli Polonia przegra z Wisłą spadnie na czwartą pozycję, a jeśli dodatkowo w sobotę Ruch Chorzów pokona u siebie Koronę Kielce, Polonia spadnie na miejsce piąte. Wprawdzie Niebiescy to jedna z najlepszych na ten moment drużyn ligowych, niemniej jednak, już od dwóch spotkań nie zdołali wygrać. Ich podrażniona ambicja może być największą przeszkodą Korony w zdobyciu trzech punktów, chociaż największy problem Kielczanie wydają się mieć z samymi sobą. Na własnym boisku Ruch radzi sobie całkiem nieźle – w ośmiu meczach pięć razy wygrał i trzykrotnie przegrał, statystycznie wypada więc lepiej niż Korona na wyjazdach, która zwyciężyła dwa spotkania i tyle samo przegrała, do tego zanotowała też trzy remisy. Kielczanie pewne szanse jednak mają, biorąc pod uwagę, że mecz w drugiej kolejce z Ruchem, zremisowali dosyć pechowo. Dziś jednak ta drużyna wydaje się inna – jest bardziej rozbita i przytłoczona ligową szarością.
W ligowym klasyku, Widzew Łódź zmierzy się u siebie z Górnikiem Zabrze. Po raz pierwszy w tym sezonie, Zabrzanie będą w stanie wyprzedzić w tabeli Łodzian, oddalając od siebie perspektywę walki o utrzymanie i skupiając się marszu w górę tabeli. Problemem Górnika są jednak mecze wyjazdowe, bo dotychczas zwyciężył w te sposób tylko raz, w szczególnych okolicznościach – z przechodzącą kryzys, Wisłą. Choć Widzewiacy na własnym stadionie nie mają jakiegoś powalającego bilansu, to jednak przegrać u siebie zdołali zaledwie jeden raz. Największym problemem łódzkiej drużyny jest jednak to, że ich najlepszym strzelcem pozostaje... Jarosław Bieniuk z dwiema bramkami na koncie, podczas gdy Zabrzanie są wyposażeni w poważne żądło – Prejouce'a Nakoulmę, który zanotował dotychczas 6 trafień w tym sezonie. Nakoulma w zeszłym sezonie był piłkarzem Widzewa, gdzie jednak furory nie zrobił – będzie miał więc tę szansę, aby się na swojej byłej drużynie zemścić.
Legia Warszawa podejmować będzie Cracovię i dla drużyny Pasów może to oznaczać koniec passy dwóch spotkań bez porażki. Jak na tę drużynę to i tak dużo. Legia natomiast jest w tym sezonie rozpędzoną lokomotywą, osiągającą póki co, sukcesy na wszystkich frontach, choć nigdzie nie udaje jej się być pierwszą – ani w lidze, ani w fazie grupowej Ligi Europy. Awans w tabeli Ekstraklasy pewnie i w tej kolejce jej się nie uda, bo choć los przydzielił jej Cracovię, którą ma obowiązek pokonać, to obecny lider – Śląsk Wrocław, również ma rywala z którym stracić punkty to wstyd (ŁKS). Drużyna Dariusza Pasieki znajduje się i tak w niezłej sytuacji, znacznie lepszej niż w poprzednim sezonie na tym samym etapie rozgrywek – w tabeli nie jest ostatnia, ma 13 punktów i nie traci zbyt wielu oczek do rywali. W dodatku ma za sobą Zagłębie Lubin, czyli najgorszą drużynę ostatnich pięciu kolejek.
ŁKS będzie podejmował Śląsk Wrocław i zanosi się na kolejne upokorzenie Łodzian w tym sezonie. Ze Śląskiem raz już w tym sezonie grali i skończyło się to na przegranej 0:4. Dziś, gdy po okresie chwilowej stabilizacji pod wodzą Michała Probierza, ŁKS wrócił do punktu wyjścia, powtórka z rozrywki wydaje się prawdopodobna, zwłaszcza że przed tygodniem podopieczni Ryszarda Tarasiewicza zebrali bęcki od Lecha. Łódzkiemu Klubowi Sportowego może nie pomóc nawet Antoni Łukasiewicz, były piłkarz Śląska, a obecnie jeden z wyróżniających się zawodników tej drużyny. Wygląda więc na to, że nie tylko rundę jesienną, ale również zimową przerwę w rozgrywkach, Śląsk Wrocław spędzi na pozycji lidera. Trener Orest Lenczyk pokazał więc, że w polskiej piłce da się być cudotwórcą i złożyć coś z niczego, bo drużynę Śląska odziedziczył po Ryszardzie Tarasiewiczu, który bił się o utrzymanie z tym samym Śląskiem, z którym on zajął drugie miejsce. Pewnie gdyby Lenczyk pracował teraz w ŁKSie, to Łodzianie nie mieliby żadnych problemów z pozostaniem w lidze, że prowadzi ich właśnie „Taraś”, dotąd nie mogą się przełamać i wygrać.
Lechia Gdańsk zagra u siebie z Jagiellonią Białystok i w zasadzie nie wiadomo, czego się po tym spotkaniu można spodziewać. Obie drużyny grają bowiem padakę i wydają się być w permanentnym kryzysie. Choć rozsądek podpowiada, że gdy dwie tak kaleczące futbol zespoły zagrają ze sobą, to szykuje się się kiepski mecz. Jest jednak druga możliwość – gdy każda z nich zdaje sobie sprawę, że trafiła na frajera, to będzie chciała wycisnąć z tego meczu jak najwięcej dla siebie. Statystyki w tym przypadku powiedzieć mogą tyle, co karty tarota dla laika – niby Jaga dotąd nie wygrała żadnego meczu na wyjeździe, ale z kolei Lechia bramek w lidze strzela tyle, co kot napłakał. Faktem jest, że obie drużyny są jednakowo słabe i nadejście zimowego okienka transferowego będą mogły odczytywać jako wybawienie, nie tylko po to, aby pozyskać nowych zawodników, ale też pozbyć się nagromadzonego szrotu.
W ostatnim spotkaniu, Lech Poznań podejmować będzie kolejną ikonę nędzy i rozpaczy w naszej lidze – Zagłębie Lubin. Możliwość istnieje tylko jedna – Kolejorz wygrać musi i to kilkoma bramkami. Dotychczas, większość zespołów, która miała przyjemność trafić na Miedziowych pod wodzą Pavola Hapala, tak właśnie kończyła spotkania. To również dar od losu dla trenera Bakero – po kilku słabych spotkaniach Lecha, gdy jego pozycja zaczęła się chwiać, przyszło dwóch rywali (ŁKS i Zagłębie), których ogolić należy obowiązkowo. Zagłębie w lidze pełni jednak dość ważną rolę - choć samo nie dostarcza szczególnych wrażeń estetycznych, to jednak dostarcza punkty prawie każdemu, kto zagra z nim na boisku. Jest to tym samym kolejna okazja, by podkręcić licznik bramek Rudniewowi, który dzięki takim rywalom może zakończyć sezon z 20 golami na koncie. Zagłębie, podobnie jak Lechia i Jagiellonia, z utęsknieniem czekać będzie na zimową przerwę, aby móc wzmocnić skład kimś poważnym, choć chyba przede wszystkim mieć tymczasowy spokój od kolejnych kompromitacji.
Źródło: własne
Zobacz także:
- Terminarz 15. kolejki T-Mobile Ekstraklasy
- Obsada sędziowska w 12. kolejce ekstraklasy
- Obsada sędziowska w 17. kolejce 1 ligi
- Terminarz 14. kolejki T-Mobile Ekstraklasy
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
yRgXGkjsrfBWq, 2011-12-22 02:33:22
For the love of God, keep writing these arilctes.
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Reklama










