mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Aktualności

« Powrót do strony głównej

Data dodania: 2012-01-03 16:26:22
Autor: Wojciech Piela

Angielski Przerywnik

Ciężko może w to uwierzyć, ale za nami już pół sezonu ligowego angielskiej Premier League. I w co może uwierzyć jeszcze ciężej, do tej pory dokonano tylko jednej zmiany na stanowisku menedżera! Stało się to w Sunderlandzie, gdzie Steva Bruce'a zastąpił Martin O'Neill i od czasu przejęcia zespołu przez byłego menedżera m.in. Aston Villi drużyna zaczęła grać lepiej. W tej sylwestrowo-noworocznej kolejce Czarne Koty mierzyły się 1 stycznia na Stadium of Light z liderem tabeli czyli Manchesterem City.
 
19. kolejka Premier League zaczęła się w piątek na Anfield, gdzie naprzeciw Liverpoolu stanęło opromienione pierwszym od półtora miesiąca ligowym zwycięstwem nad Boltonem. Podopieczni Alana Pardew zamierzali kontynuować scieżkę zwycięstw właśnie w Liverpoolu. The Reds natomiast po rozczarowującym świątecznym remisie z ostatnim w tabeli Blackburn zamierzali odkuć się i w końcu dać swoim kibicom powody do radości. Lepiej mecz zaczęli goście, którzy w 25 minucie po samobójczym trafieniu Daniela Aggera objęli na Anfield prowadzenie. Jednak już 4 minuty później kapitalnym strzałem popisał się Craig Bellamy i doprowadził do wyrównania, a kibiców The Reds do ekstazy. Po trafieniu Walijczyka gospodarze przejęli inicjatywę jednak nie potrafili pokonać Tima Krula. Szczególnie niewidoczny był sprowadzony rok temu właśnie z ekipy Srok Andy Carroll, na którego przebudzenie od dawna liczą wszyscy kibice Liverpoolu oraz menedżer Kenny Dalglish zwłaszcza, że Czerwonych czeka niedługo prawdopodobnie 8-meczowa dyskwalifikacja Luisa Suareza, który nie zagrał już w piątek, ale to akurat była oddzielna kara jednego meczu zawieszenia za obraźliwe gesty wobec kibiców Fulham podczas przegranego meczu na Craven Cottage i to właśnie młody Anglik będzie zastępować w tym czasie urugwajską gwiazdę drużyny a bez poprawienia skuteczności(więcej goli ma strzelone nawet będące w strefie spadkowej Blackburn) na Anfield nie mają co liczyć na awans do Ligi Mistrzów. W drugiej połowie to nadal Liverpool atakował, jednak szczerze przyznając nie sprawiał wrażenia dominacji takiej jak w poprzednich zremisowanych meczach na własnym boisku jak z Blackburn czy Norwich. W 67 minucie arbiter Lee Probert podyktował jednak rzut wolny za faul na Danielu Aggerze i drugim golem w tym meczu popisał się Craig Bellamy. Walijczyk ładnie, technicznie uderzył piłkę ze stałego fragmentu gry, jednak Krul pewnie spokojnie by tą piłkę wyłapał, gdyby nie nieporozumienie Holendra z Dannym Simpsonem, który trącił piłkę tuż przed rękawicami bramkarza, a ta wpadła do siatki. Gra Liverpoolu zaczęła się kleić i zdecydowanie uległa poprawie dopiero po wejściu na boisko Stevena Gerrarda, który mimo tego, że nie jest jeszcze w najwyższej dyspozycji kilkoma znakomitymi podaniami pociągnął grę The Reds do przodu i jako kapitan zmobilizował kolegów do lepszej gry. Niewiele zabrakło a do siatki trafił by też Carroll, który dzięki zagraniom Gerrarda miał dwie kapitalne okazje, ale najpierw źle przyjął piłkę, a później po kapitalnym dośrodkowaniu kapitana The Reds piłka po uderzeniu głową trafiła w poprzeczkę. Jednak Gerrard nie tylko w tym meczu podawał, ale też strzelał. W 78 minucie po akcji Spearinga z Hendersonem i podaniu tego drugiego kapitan popisał się kapitalnym wykończeniem strzelając z ostrego kąta między nogami bramkarza prosto do siatki. Wtedy było już pozamiatane, choć nie wiadomo jak potoczyłby się ten mecz gdyby nie ofiarna interwencja przy stanie 2:1 dla The Reds Martina Skrtela, który po strzale Demby Ba wybił z linii bramkowej zmierzającą do siatki piłkę. Muszę przyznać, że oglądając to spotkanie, widziałem już futbolówkę w siatce, ale ofiarność Słowaka opłaciła się mimo, że potem ucierpiał uderzając plecami w słupek podtrzymujący bramkę. Po tym meczu przewaga Liverpoolczyków nad Newcastle wynosi już 4 punkty i na Anfield po kilku rozczarowujących występach znów odżyły nadzieje na awans do Champions League. Teraz podopiecznych Dalglisha czeka trudny wyjazd na Etihad Stadium i mecz z Manchesterem City, który w tym sezonie jak dotychczas wygrał wszystkie mecze u siebie! Newcastle natomiast poniosło piątą porażkę w tym sezonie, a teraz czeka ich nie mniej trudny mecz, a mianowicie spotkanie na Sports Direct Arena z Manchesterem United.
W sylwestra grano w Anglii aż na siedmiu stadionach, a ciekawie zapowiadało się spotkanie na Old Trafford, w którym mistrz Anglii - Manchester United mierzył siły z ostatnim w tabeli Blackburn. Siedemdziesiąte urodziny obchodził Sir Alex Ferguson i miał nadzieję, że jego podopieczni sprawią mu miły prezent jednak mocno i okrutnie się przeliczył, gdyż byliśmy świadkami największej według mnie sensacji sezonu, gdyż goście pokonali United na własnym stadionie 3:2! Bohaterem spotkania został Yakubu, strzelec dwóch goli dla Blackburn. Po drugiej stronie dwoma trafieniami popisał się też będący ostatnio w znakomitej formie Dymitar Berbatow, ale w 81 minucie po błędzie Davida De Gei odpowiedział na nie Grant Hanley zapewniając drużynie Steva Keana sensacyjne trzy punkty. Wydaje się, że przed sezonem nie trafił z wyborem bramkarza Sir Alex Ferguson. Hiszpan De Gea znów zawalił bramkę i jego drużyna przegrała mecz. W grze Manchesteru rzucał się też straszny marazm w organizowaniu akcji, które były rozgrywane po prostu za wolno i dzięki temu piłkarze Blackburn byli w stanie zajmować swoje pozycje i skutecznie choć momentami rozpaczliwie bronić dostępu do własnej bramki. Kolejny dobry występ zaliczył też golkiper Rovers Mark Bunn, który kilkoma interwencjami uchronił swój zespół od straty gola. To już druga w tym sezonie porażka Czerwonych Diabłów na własnym stadionie i ciężko w coś takiego uwierzyć, bo przecież w zeszłym sezonie przez cały sezon drużyna Manchesteru United poniosła na Old Trafford tylko jeden remis w starciu z WBA(2:2) a resztę meczów wygrała. To już można powiedzieć czwarte wielkie rozczarowanie kibiców United. Po laniu w derbach, odpadnięciu z Ligi Mistrzów i Pucharu Ligi przyszła porażka z ostatnią drużyną w tabeli. Mimo tego wszystkiego drużyna cały czas ma spore szanse na obronę tytułu mistrzowskiego. Jednak jeszcze kilka wpadek i marzenia o zdobyciu jakiegokolwiek trofeum w sezonie 2011/12 trzeba będzie włożyć między bajki. Blackburn natomiast po tym meczu już nie jest ostatnie, wyprzedziło Bolton i zajmuje teraz 19. przedostatnią pozycję. Lepszego zakończenia roku nie mógł sobie wyobrazić również szkocki menedżer Rovers Steve Kean i wydaje się, że teraz to kibicom, którzy domagali się niedawno jego zwolnienia powinno być głupio a nie jemu. Hinduscy właściciele klubu stoją za nim murem, a to pewnie dlatego, że wiele pewnie nie zarabia, jest wygodny, nie ma pretensji, nie jest jakimś głośnym nazwiskiem, a gdyby na Ewood Park takie zatrudnić zaraz z pewnością domagało by się pieniędzy na transfery, a za ewentualne niepowodzenia winą obarczało by właśnie właścicieli.
Drugą wielką sensacją zakończył się mecz na Stamford Bridge, w którym Chelsea poległa w starciu z Aston Villą 1:3. To kolejne rozczarowanie dla kibiców The Blues, którzy nie mogą wygrać meczu już od 4 spotkań czyli zwycięstwa nad Manchesterem City. To było fatalne zakończenie pełnego rozczarowań 2011 roku dla kibiców Chelsea. Aston Villa natomiast odniosła dopiero drugie w tym sezonie zwycięstwo na wyjeździe a bramkę przypieczętowującą zwycięstwo zdobył rekonwalescent Darren Bent. Był to pierwszy gol Anglika od 5 listopada. Wydawało się, że po zwycięstwie nad The Citizens Chelsea wskoczyła na właściwe tory i będzie w stanie rywalizować o mistrzostwo Anglii. Dzisiaj jednak podopieczni Andre Villasa-Boasa muszą walczyć tylko o awans do Ligi Mistrzów, bo przez swoje remisy czy porażki z niżej notowanymi rywalami stracili szanse na najwyższe trofeum. Cały czas też spekuluje się kto może wzmocnić drużynę wicemistrzów Anglii i już na 98% zrobił to Gary Cahill - obrońca Boltonu. Menedżer Kłusaków Owen Coyle potwierdził, że oba kluby już dogadały się w sprawie zawodnika, a teraz pozostały już tylko do ustalenia warunki indywidualnego kontraktu. Czy Chelsea odpali w końcu w drugiej części sezonu tak jak oczekują tego jej kibice?
Jedyną drużyną, która odniosła w sylwestra zwycięstwo na własnym boisku był Arsenal, który po golu(a jakże by inaczej) Robina van Persiego pokonał w derby Londynu Queens Park Rangers 1:0. Dobry występ zaliczył też Wojciech Szczęsny, który zachował czyste konto. Po tym meczu podopieczni Arsena Wengera wskoczyli na jakże upragnioną czwartą pozycję i tracą tylko trzy punkty do trzeciego Tottenhamu, który też rozczarował w tej kolejce zaledwie remisując na wyjeździe z beniaminkiem Swansea 1:1. Po spotkaniu na Emirates Stadium Van Persie oświadczył, że zamierza przedłużyć nowy kontrakt i chce zostać w Arsenalu co z ulgą przyjęło większość kibiców, bo po letniej wyprzedaży Cesca Fabregasa i Samira Nasriego ciężko byłoby im znieść odejście kolejnego gwiazdora, który teraz praktycznie sam ciągnie grę Kanonierów do przodu i to dzięki niemu Londyńczycy zajmują dziś pozycję gwarantującą występy w przyszłorocznej Lidze Mistrzów. Natomiast problem ma ekipa Neila Warnocka, która nie wygrała od 7 kolejek i przez ten czas niebezpiecznie osunęła się w tabeli na miejsce 17 czyli ostatnie bezpieczne. Teraz QPR czeka mecz z Norwich u siebie, w którym będą musieli powalczyć o zwycięstwo, bo w przeciwnym razie będą mogli się znaleźć w strefie spadkowej. W sylwestra remisami zakończyły się też mecze Boltonu z Wilkami, Stoke z Wigan oraz Norwich z Fulham. Ciekawy przebieg miały zwłaszcza dwa ostatnie spotkania. Na Brittania Stadium tuż przed przerwą za sprawą Victora Mosesa prowadzenie objęli The Latics. W drugiej połowie jednak dzięki trafieniom z rzutu karnego Jonathana Waltersa oraz Camerona Jeroma Stoke wyszło na prowadzenie. Mimo tego, że goście od 76 minuty grali w dziesiątkę po wykluczeniu Gary'ego Caldwella nie poddali się i w 87 minucie po drugim rzucie karnym w tym meczu do wyrównania doprowadził Ben Watson. Na Carrow Road natomiast przez długi czas prowadzili goście z Londynu, a to za sprawą Orlando Sa, który w 7 minucie otworzył wynik spotkania. Jednak w 90 minucie po golu Simeona Jacksona gospodarze uratowali jeden punkt, jednak nadal pozostają do spółki z Blackburn drużyną, która w tym sezonie ani razu nie zachowała jeszcze czystego konta. Nie wystawia to najlepszego świadectwa defensywom obu ekip. Zwłaszcza w przypadku Blackburn dziwi ich słaba pozycja, bo przecież drużyna gra w ataku całkiem nieźle, ma ósmy wynik w lidze jeśli chodzi o liczbę strzelonych goli i jeśli poprawiłaby grę w obronie to nie powinna mieć wiosną problemów z utrzymaniem w lidze.
W Nowy Rok natomiast po szaleństwach sylwestrowej nocy czekały nas dwa mecze Premier League. Everton czekał wyjazd na The Hawthorns i mecz z WBA, a ciekawie zapowiadał się mecz na Stadium of Light gdzie Sunderland mierzył siły z liderem tabeli Manchesterem City. W West Bromwich drużyna Roya Hodgsona poniosła dziewiątą porażkę w tym sezonie. Mecz mocno rozczarował przez długi czas zanosiło się na nudny, bezbramkowy remis, ale w 87 minucie wprowadzony z ławki Victor Anichebe zapewnił drużynie Davida Moyesa cenne trzy punkty. Wiele działo się natomiast w Sunderlandzie. W przypadku zwycięstwa podopieczni Roberto Manciniego uciekli by lokalnemu rywalowi z Old Trafford na trzy punkty i z tego powodu gościom bardzo zależało na zwycięstwie. The Citizens chcieli też trochę zrekompensować swoim kibicom średni świąteczny występ na The Hawthorns i remis z WBA. Mecz toczył się pod dyktando gości, jednak ani Edin Dzeko ani Micah Richards nie zdołali pokonać Simona Mignoleta. Piłka po ich uderzeniach głową trafiała w poprzeczkę. Stare piłkarskie porzekadło mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą i właśnie taka sytuacja miała miejsce w Nowy Rok, bo oto w ostatniej akcji meczu w 90 minucie wprowadzony wcześniej z ławki rezerwowych Koreańczyk Ji Dong-Won umieścił piłkę w siatce i zapewnił Czarnym Kotom zwycięstwo na własnym boisku z liderem Premiership. Kibice The Citizens doskonale przekonali się, że piłka nożna nie jest sprawiedliwa. Ich drużyna cały mecz nacierała, miała mnóstwo sytuacji, ale gola nie zdobyła i przegrała mecz. Gol dla gospodarzy padł z minimalnego spalonego i również o to mogą mieć pretensje goście, których teraz już we wtorek czeka starcie z Liverpoolem na Etihad Stadium. 3 zwycięstwa, 1 remis i 1 porażka - taki jest natomiast dotychczasowy bilans pracy Martina O'Neilla w Sunderlandzie. Działacze klubu ze Stadium of Light dobrze wiedzieli co robią zatrudniając Anglika. Teraz Czarne Koty czeka mecz na wyjeździe z Wigan.
Za nami pół sezonu Premier League, w którym działo się naprawdę wiele, a teraz wkraczamy w decydującą fazę tegoż sezonu, więc emocji będzie z pewnością jeszcze o wiele więcej. Już dziś startuje nowa kolejka Premier League! A w niej takie mecze jak Fulham - Arsenal, Manchester City - Liverpool czy Newcastle - Manchester Utd. Będzie co oglądać!
 
Wyniki:
Liverpool 3-1 Newcastle(Bellamy 30', 67', Gerrard 78' - Agger(sam.) 25')
Man Utd 2-3 Blackburn(Berbatow 52', 62' - Yakubu 16'(k.), 51', Hanley 80')
Bolton 1-1 Wolves(Ricketts 22' - Fletcher 49')
Arsenal 1-0 QPR(Van Persie 60')
Chelsea 1-3 Aston Villa(Drogba 23'(k.) - Ireland 28', Petrov 83', Bent 86')
Stoke 2-2 Wigan(Walters 77'(k.), Jerome 84' - Moses 45', Watson 87'(k.))
Norwich 1-1 Fulham(Jackson 90+4' - Orlando Sa 7')
Swansea 1-1 Tottenham(Sinclair 84' - Van Der Vaart 44')
WBA 0-1 Everton(Anichebe 87')
Sunderland 1-0 Man City(Ji 90+3')
 
Strzelcy:
17 bramek - Robin van Persie(+1)(Arsenal)
14 bramek - Demba Ba(Newcastle)
13 bramek - Sergio Aguero(Man City), Wayne Rooney(Man United)
12 bramek - Yakubu(+2)(Blackburn)
10 bramek - Edin Dzeko(Man City)

Źródło: własne





Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj aktualność

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik



FANKA WOJTUSIA <3, 2012-01-03 16:55:08

Jestem zachwycona

Stały czytelnik :), 2012-01-03 16:52:31

Brawo Wojtku!
Twoje teksty są dla mnie stałą, niezwykle przyjemną lekturą. Podziwiam Cię i gratuluję!

Dodaj komentarz

Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik



Reklama